Gracze planszowi

Autor: Andreas von Breslau
17 października 2006

Kilka razy miałem okazję czytać analizy teoretyczne na temat gier. Autorzy w różny sposób dzielili strategiczne gry planszowe: na heksowe, point-to point, karcianki itd. Określeń może być wiele. Ale czy zastanawialiśmy się nad tym, jakie są rodzaje grających? Kiedy obserwuję kolegów w ulubionym klubie gier strategicznych, wszyscy są podobnie pochyleni nad planszami - grają. Ale to tylko przejaw zewnętrzny, czytelny dla każdego obserwatora. Po kilku latach znajomości i wielu rozegranych partiach w rozmaite gry można pokusić się o mały podział. Ale nie podział gier, ale podział grających.

gracz

Najczęściej spotykane przy planszy osoby to „gracze”, dla których celem gry jest sama gra. Mniej istotny dla „gracza” jest tytuł, epoka, rodzaj gry, towarzystwo. Dla niego granie jest celem samym w sobie, a gra - środkiem.
Z reguły gracz umawia się na konkretne partie i organizują grupę, aby mieć pewność, że wieczorem upragnionego dnia ulubione misterium niezawodnie się rozpocznie. To czysty rodzaj strategicznego hobbysty, oddającego się pasji. "Gracz" jest z reguły bezkonfliktowy, wszak nie o zwycięstwo chodzi. Vivat granie!

towarzyski

Dość liczną grupę stanowią osoby, dla których granie jest formą spędzania czasu w dobrym towarzystwie. "Towarzyski" często przychodzi do klubu bez umawiania się na cokolwiek. Wszak wiadomo, że w klubie i tak spotka kolegów. Jeżeli przy okazji uda się w coś zagrać - to znakomicie!
Osoba "towarzyska" z reguły starannie dobiera grupę, woli bowiem zasiąść do planszy z tym/ tymi, których lubi najbardziej. Tytuł gry ma mniejsze znaczenie, wynik rozgrywki jeszcze mniejsze. Z definicji nie jest osobą konfliktową, najważniejsze jest obcowanie ze znajomymi. Vivat kompania!

ambitny

"Ambitny" lubi wygrywać. Bardziej istotne z kim, mniej istotne w co i jak. Ważne jest, aby triumfować. Dla „ambitnego” rozgrywka dobra to rozgrywka wygrana, przegrana - zła. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być rozmaite - ambicja, wrodzone prymusostwo, chęć samorealizacji przy planszy.
„Ambitny” starannie planuje rozgrywkę, umawiając się wcześniej na konkretną grę. Studiuje przepisy, szuka najlepszych rozwiązań. Przecież nie po to czeka tydzień na grę, aby ją przegrać! "Ambitni" niechętnie siadają do nowych, nieznanych im gier. Wtedy ryzyko przegranej jest zbyt duże. Lepiej zagrać w grę, którą dobrze zna. W najgorszym przypadku należy przynajmniej zapewnić sobie dość czasu na dokładne przestudiowanie zasad. Vivat victoria!
To wśród ambitnych znajdziemy osoby konfliktowe, kłócące się o kruczki w przepisach. Gra z nimi bywa podszyta nutką ambicji i nerwowego napięcia, ale są wymagającymi przeciwnikami, z reguły można się od nich wiele nauczyć. Choć raczej w dziedzinie prowadzenia rozgrywki, a nie pod względem osobowości.
Po zakończeniu rozgrywki „ambitny” lubi opowiadać o swoich przewagach, niechętnie wraca pamięcią i opowieścią do partii przegranych.

eksperymentator

„Eksperymentator” to osoba specyficzna, rzadko spotykana. Rodzaj klubowego "prawdziwka". Lubi planować i realizować najróżniejsze scenariusze, aby sprawdzić swoje założenia strategiczne. Stara się zwyciężyć, ale nie jest to jego cel nadrzędny. Zależy mu raczej na rozgrywce z dobrym, wymagającym przeciwnikiem, który będzie dobrą okazją do sprawdzenia chytrego planu. Gra ma dla niego kapitalne znaczenie, nie sposób przecież opracować dobry, zaskakujący przeciwnika plan na poczekaniu, w trakcie rozkładania planszy.
Plany „eksperymentatora” są z reguły nieszablonowe i ambitne, co czyni z niego trudnego przeciwnika i wymaga dużej dozy opanowania. Gra z „eksperymentatorem” bywa bardzo pouczająca, uczy bowiem ciekawych, ambitnych rozwiązań. Osoba tego typu ma często świeże, odkrywcze spojrzenie na mechanizmy, które dla innych wydają się dobrze poznane. Typowy „eksperymentator” powie: "Rzymianie pokonali Kartagińczyków, po tym jak...", a nigdy "X zmiażdżył Y-eka". Vivat zaskoczenie!

historyk

„Historyk” to osoba, dla której rozgrywka jest rodzajem teatru prawdziwych wydarzeń, które go interesują. Gra toczy się mniej na planszy, a bardziej w jego wyobraźni. Ocenia gry raczej pod kątem realizmu, a nie grywalności. To z kim zagra ma mniejsze znaczenie, wynik rozgrywki też nie jest najważniejszy. Istotna jest sama gra, potrafi docenić jej smaczki, krytycznie wskazuje błędy i potknięcia scenariusza. Vivat realizm!
Historyka można czasami rozpoznać po tym, że – „podobnie jak eksperymentator” - powie z pasją "Rzymianie pokonali Kartagińczyków, którzy...", raczej niż "X pokonał Y-eka".

Tak więc jak widać nad planszą można spotkać całą galerię ludzkich typów. I wypada chyba sobie tylko życzyć, abyśmy mogli grać z takimi ludźmi, którzy będą dla nas samych do zaakceptowania.

Tekst pochodzi z Forum Strategie.



blog comments powered by Disqus