Recenzja gry Zaginione Miasta

Autor: Gruszmen
29 lipca 2007

Przyjrzymy się dzisiaj grze Zaginione Miasta, która dzięki wydawnictwu Galakta (oryginalnym wydawcą gry jest firma Kosmos) już dość dawno temu ukazała się w naszym pięknym nadwiślańskim kraju, ale ostatnio doczekała się wznowienia. Opis zacznę od wyglądu i zawartości pudełka z grą. Gra opakowana jest w niezbyt duże, kwadratowe pudełko o wymiarach 20x20x3 cm wykonane z twardej, grubej tektury. Wewnątrz znajdziemy plansze do gry złożoną z trzech części (więc plansza po rozłożeniu ma wymiary 20x60 cm), instrukcję (złożoną z zaledwie z czterech stron, z czego na drugiej znajdują się zasady), oraz z 60 kolorowych kart, które rozmiarami znacznie przewyższają standardowe.

Jakiego typu grą są Zaginione Miasta? Pomimo występowania planszy, należałoby nazwać ją niekolekcjonerską grą karcianą, ponieważ w zasadzie plansza nie jest niezbędnym elementem Zaginionych Miast, natomiast karty już są. Sama rozgrywka jest bajecznie prosta, instrukcję czyta się w 5 minut, a wytłumaczenie zasad komuś kto z instrukcją nie miał do czynienia zajmie chyba 3. Gra jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla dwóch osób, a rozgrywka składająca się z trzech partii powinna zająć nie więcej niż 40-60 minut.

Karty podzielone są na pięć kolorów reprezentujących pięć miejsc, w które może wybrać się gracz celem przeprowadzenia ekspedycji. Są to Himalaje (reprezentowane przez kolor biały), brazylijskie lasy równikowe (kolor zielony), ruchome piaski pustyni (żółty), starożytne wulkany (czerwony) oraz Królestwo Neptuna (niebieski). W każdym kolorze dostępnych jest 12 kart - dziewięć z wartościami wypraw (liczby od 2 do 10) oraz 3 karty zakładu. Na planszy znajduje się pięć pól ekspedycji odpowiadających pięciu kolorom kart w grze. Celem gracza jest wyłożenie kolejnych kart ekspedycji, tworzących trasę tak, aby wyprawa przyniosła graczowi jak najwięcej punktów sławy (w nich liczona jest wartość ekspedycji). Karty można układać tylko w porządku rosnącym, a na początku każdej kolumny można położyć jedną, dwie, lub nawet trzy karty zakładu, które zwielokrotnią liczbę uzyskanych punktów. Kolumny reprezentujące trasę wyprawy muszą być jednokolorowe.

Sama rozgrywka wygląda następująco: Gracze rozpoczynają z ośmioma kartami na ręku, następnie każdy gracz w swojej turze wykłada kartę do kolumny lub wyrzuca kartę z ręki na planszę. Kolejną czynnością jest dobranie karty. Można to zrobić na dwa sposoby: albo dobieramy kartę z zakrytego stosu albo dobieramy z jednego z pięciu stosów kart uprzednio wyrzuconych . Gdy karty w zakrytym stosie się skończą rozdanie jest zakończone. Partia składa się z trzech rozdań. Proste, czyż nie?

Niech wręcz absurdalnie proste zasady gry was nie zwiodą. Ciężko jest opracować "wygrywającą" strategię i trzeba elastycznie reagować na zmieniającą się sytuację na stole. Gra wydaje się być dość losową, jednakże taktyka rozgrywki ma decydujący wpływ na zwycięstwo (choć bardzo przydaje się też silna intuicja...). Z powodu istnienia w grze ujemnych punktów wysiłek całej gry można zaprzepaścić w jednej partii.

Moje wrażenia z rozgrywki są następujące: gra jest bardzo przyjemna i mimo dużego elementu losowości bardzo ważna jest taktyka. Rozpoczynanie ekspedycji bywa bardzo trudną i ważką decyzją. Jednak planowanie nie przesłania istoty tej gry - dostarczanie graczom przyjemności. Dużej przyjemność. Gra bezkonfliktowa, co wpływa na to, iż nawet w przypadku porażki mamy ochotę na szybkie rozegranie kolejnych partii. I taki chyba był cel projektanta gry - maksymalnie proste zasady i maksymalna przyjemność z gry. Mogę szczerze polecić Zaginione Miasta każdemu. Zarówno początkującym planszówkowiczom jak i starym wyjadaczom.

Na wyprawę!!

Ocena ogólna: 8/10

Zaginione Miasta

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Galakta
Liczba graczy: 2 osoby
Czas gry: 20-40 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 10+
W pudełku:
  • 1 plansza
  • 45 kart ekspedycji
  • 15 kart zakładów (karty są znacznie większe niż zwykłe karty do gry)
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 54,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus