"Wsiąść do Pociągu: Europa" - recenzja gry

Autor: Arhtu
14 grudnia 2008


Kolej nieodmiennie fascynuje nas od momentu swojego powstania. I nawet jeżeli nie lubimy nią jeździć lub uważamy za mało współczesny środek transportu, to chyba każdy ma do niej pewną ukrytą słabość, szczególnie jeśli mówimy o tej na przełomie XIX i XX wieku, której buchające parą tłoki zwiastowały nadejście epoki nowoczesnej. Wsiąść do pociągu jest odpowiedzią na chyba powszechne marzenia o ustanawianiu nowych szlaków przez, wydawałoby się, bezkresne lądy, o ujarzmianiu przez człowieka wielkich przestrzeni geograficznych przy pomocy żelaznego demona, pędzącego po szynach z niewyobrażalną dotąd prędkością.

Kolejnym dużym sklepem z grami, który postanowił poczynić swój pierwszy krok na rynku wydawniczym, był REBEL. Podobnie jak w przypadku Barda, wybór padł na popularny, niezależny językowo tytuł, którego spolszczenie ograniczało się do przetłumaczenia instrukcji oraz napisów na pudełku. Jednocześnie można było spodziewać się bezwarunkowego sukcesu proponowanej gry - Wsiąść do pociągu jest bowiem polskim wydaniem bestsellerowego Ticket to Ride, w wersji opatrzonej podtytułem Europa, uważanej za najlepszą z całej serii.

Wieść o wydaniu gry przyjąłem z entuzjazmem, toteż po pewnym czasie znalazła się ona na mojej półce. Sam natomiast, przeczytawszy niedługą instrukcję, zasiadłem do rozgrywki. Zasady gry są tak banalne, że wyłożę je tutaj niemal w całości. Na planszy znajdziemy wybrane europejskie miasta, pomiędzy którymi wyznaczone są odcinki tras do zbudowania. Zadaniem graczy jest tworzenie połączeń kolejowych biegnących przez Europę jak ona długa i szeroka. Robią to według wylosowanych na początku gry i dobieranych w jej trakcie biletów - wyznaczają one trasy, które gracze muszą zbudować, aby otrzymać na końcu gry wydrukowane na bilecie punkty. W przypadku niezrealizowania biletu, gracz otrzymuje punkty ujemne, które odejmowane są od puli zdobytej przez niego w trakcie gry, dzięki budowaniu poszczególnych odcinków tras - im dłuższych, tym lepiej. Trasy buduje się poprzez wyłożenie kompletu kart pociągów, w kolorze zgodnym z kolorem trasy na planszy (np. za czterosegmentowy niebieski odcinek musimy zapłacić cztery niebieskie karty). Karty pociągów ciągnięte są spośród pięciu odkrytych lub z zakrytego stosu - dzięki temu duża losowość gry została chociaż trochę ograniczona. Oprócz zwykłych kart pociągów istnieją jeszcze lokomotywy, które zastępują dowolny kolor oraz wymagane są do budowy tras promowych, przebiegających przez akweny.

Możemy także pociągnąć nowy bilet (a konkretnie trzy, z czego przynajmniej jeden należy zatrzymać), jeżeli zrealizowaliśmy już poprzednie lub aktualnie nie widzimy ku temu możliwości, a nie chcemy budować tras bez sensu lub bezczynnie siedzieć, oczekując na pojawienie się właściwego zestawu kart na naszej ręce. Jeżeli zdarzyło się, że inny gracz zbudował odcinek trasy w miejscu, gdzie chcieliśmy ją przeprowadzić, a nie zamierzamy budować drogi naokoło (lub po prostu nie mamy takiej sposobności), możemy użyć jedenego z trzech przydzielonych nam na początku gry dworców, dzięki któremu do realizacji biletu możemy wykorzystać odcinek trasy zbudowany przez innego gracza, poprzez postawienie go w jednym z dwóch miast łączonych przez dany odcinek.

Tak więc gracz w ciągu swojej kolejki może wykonać jedną z czterech opisanych przed chwilą czynności - pobrać karty pociągów lub nowe bilety, albo zbudować odcinek trasy lub dworzec. Dzięki temu gra jest niezwykle szybka. Fakt, że zazwyczaj nie musimy długo czekać na swoją kolejkę jest jedną z jej największych zalet. W wielu tytułach wydłużone oczekiwanie na kolejną turę jest przyczyną rosnącej frustracji.

Prostota zasad Wsiąść do pociągu sprawia, że możemy z nią zagrać z każdym, także osobami, które od czasów dzieciństwa nie miały do czynienia z grami planszowymi. Jest to tytuł wspaniale nadający się na grę rodzinną, banalne zasady zrozumie każdy. Jednocześnie gra nie wymaga wysiłku intelektualnego, w jej trakcie można swobodnie prowadzić rozmowy towarzyskie, czy też oglądać jednym okiem mało wymagający film. Przy małej ilości graczy istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, by gracze sobie zaszkodzili, toteż nie grozi nam sytuacja, gdy w wyniku konfliktu interesów na planszy zepsujemy zabawę bardziej wrażliwemu dziecku.

Istnieje oczywiście druga strona medalu. Gra tak naprawdę interesująca zaczyna się robić przy 4-5 osobach, kiedy na planszy zaczyna się robić ciasno i trzeba kombinować, jak tu przeprowadzić swoją trasę przed innymi - za niewykorzystanie w trakcie gry wspomnianych wcześniej dworców dostajemy bowiem bonusowe punkty. Wsiąść do pociągu jest grą mało zobowiązującą - bo jak tu przywiązywać dużą wagę do gry, w której sukces lub porażka zależy od tego, jakie wylosujemy bilety oraz jak się ułożą karty w talii pociągów? Jest tu oczywiście trochę miejsca na taktykę, jednak jej skuteczność zależy niestety przede wszystkim od szczęścia. Dlatego tytuł ten nadaje się głównie dla osób oczekujących rozrywki familijno-towarzyskiej. Doświadczeni gracze mogą ją traktować jedynie jako lekki przerywnik między poważniejszymi tytułami. Jest to jednak przerywnik bardzo sympatyczny.

Polscy wydawcy zachodnich tytułów przyzwyczaili nas już do tego, że nie musimy martwić się o poziom wydania. Nie inaczej jest w tym przypadku. Wszystkie papierowe elementy, począwszy od pudełka, poprzez planszę i karty, kończąc na instrukcji, wykonane są na bardzo wysokim poziomie, co zapewni im długą żywotność. Szkoda tylko, że karty są w innym formacie niż dostępne na rynku koszulki - ich wysoka eksploatacja spowoduje stosunkowo szybkie zużycie, mimo bardzo dobrej jakości materiału. Także plastikowe elementy (wagony ustawiane na zbudowanych trasach oraz dworce) wykonane są bardzo ładnie, odlane z dobrej jakości plastiku. Wizualna strona, jak to w grach ze stajni Days of Wonder, przyciąga oko i sprawia, że rozgrywka staje się jeszcze przyjemniejsza. Tak więc REBEL spisał się na 5, zarówno pod względem wydania, jak i samego wyboru tytułu.

Podsumowując - mogę wszystkim polecić Wsiąść do pociągu: Europa. Jednakże nie u każdego będzie gościć na stole równie często. Magia kolei i lekkie potraktowanie tematyki z pewnością przysporzy tej grze jeszcze niejednego miłośnika, szczególnie jeśli będzie on planszowym nowicjuszem. Jeżeli oczekujemy jednak bardziej emocjonującej i angażującej intelektualnie gry, przed każdą partią będziemy musieli ścierać z pudełka grubą warstwę kurzu. W takim wypadku należałoby skierować swój wzrok ku bardziej skomplikowanym tytuł om, takim jak Age of Steam czy Railroad Tycoon.

PS. Gra osadzona jest w roku 1901, toteż niestety ziemie naszego kraju są podzielone przez trzech zaborców.



OGÓLNA OCENA: 7/10

ZALETY
+ zasady tłumaczy się w trzy minuty
+ świetna dla początkujących
+ krótki czas oczekiwania na swoją turę
+ jakość wykonania
+ przyjemna dla oka

WADY
- zerowa interakcja między graczami przy 2-3 osobach (a mała przy 4-5)
- duży element losowy
- dla doświadczonych graczy może być zbyt banalna

Wsiąść do Pociągu: Europa

Gatunek gry: ekonomiczna
Wydawca: Rebel
Liczba graczy: 2-5 osób
Czas gry: 30-60 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 8 lat
W pudełku:
  • plansza przedstawiająca mapę Europy z roku 1900
  • 240 kolorowych figurek wagonów
  • 15 kolorowych figurek dworców
  • 110 kart pociągów
  • 46 kart biletów
  • 5 drewnianych znaczników punktacji
  • instrukcja
  • numer dostępu Days of Wonder
Cena sugerowana producenta: 149.95 zł


blog comments powered by Disqus