"Wióry Lecą" - recenzja gry planszowej

Autor: Marek Kamiński
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
19 września 2017

Drwa rąbią, aż... plastik leci

Z pewnym sceptycyzmem spoglądałem na grę Wióry Lecą, odbierając ją jako gierkę zręcznościową dla najmłodszych. Ciekawiło mnie jednak, jak produkt sprawdzi się, gdy zagrają w niego sami „starszacy”. No i okazało się... o tym poniżej.

O co chodzi w grze

Celem zabawy jest zdobycie możliwie największej liczby punktów za okorowanie drzewa, które najpierw musimy zbudować z plastikowych części zamieszczonych w opakowaniu. Naszym narzędziem podczas rozgrywki jest – a jakże – plastikowa siekierka.

Kilka słów o oprawie graficznej oraz opakowaniu


Cóż tu dużo pisać, cała zawartość pudełka to siekierka oraz plastikowe części do budowy drzewka: 8 plastrów pnia, 32 kawałki kory w 3 różnych kolorach i pieniek. Zbudowana z tego konstrukcja może budzić – zwłaszcza na zdjęciach – skojarzenia z jakąś trójwymiarową wersją Tetrisa. Natomiast w połączeniu z mechaniką gry można by rzec, że mamy do czynienia z Jengą w wersji dla drwali.

Szkoda tylko, że opakowanie jest łatwo podatne na uszkodzenia – od wewnątrz pudełka widać, że mamy do czynienia z najzwyklejszą tekturą, którą przy nieostrożnym przechowywaniu łatwo zgnieść. Z jednej strony plus za oszczędne opakowanie, z drugiej – minus za chudą tekturkę.

Instrukcja oraz mechanika

Broszurka z zasadami jest dość banalna – całość ma jedynie cztery strony, z czego pierwszą zdobi ilustracja, a ostatnią wizualizacja pudełka i zdjęcie poglądowe z rozgrywki. Na drugiej stronie umieszczono krótki opis gry, podaną wyżej zawartość opakowania oraz pokazano przygotowanie. Trzecia strona to zaś zasady wraz z opcjonalnymi wariantami. Wystarczą dwie minuty na lekturę i opanowanie zasad, trochę dłużej zajmie przygotowanie rozgrywki. Trzeba bowiem wyciągnąć z dwóch foliowych woreczków plastry i kawałki kory, a następnie umiejętnie zbudować drzewko. Łatwo tutaj o zniecierpliwienie graczy przy montażu, bowiem trzeba pewnie złapać w dłoń plaster z wsuniętymi weń po bokach czterema kawałkami kory, by umieścić kolejną warstwę na pniu – cząstki kory łatwo się wysuwają z plastra. Początkowo budowanie drzewka może zająć więc więcej czasu, niż sama rozgrywka.

Zasady są proste: kolejno każdy z graczy uderza dwukrotnie siekierką w drzewko w taki sposób, by zdobyć jak najwięcej kawałków kory, a jednocześnie unikać spadających plastrów. Koniec gry następuje w momencie, gdy na drzewie nie będzie ani jednego kawałka kory (choć mogą pozostać tam jakieś „oskrobane” plastry). W wariancie podstawowym każdy zebrany kawałek kory jest wart 1 punkt, natomiast każdy plaster drzewa to kara w postaci -5 punktów. Zwycięzcą jest gracz z najwyższym wynikiem, a w przypadku remisu – gracz, którego ostatnia tura była później.

Instrukcja przewiduje kilka wariantów zasad, m.in.:
a) przyznanie dodatkowego uderzenia siekierką najmłodszemu graczowi lub osobie, która zajęła ostatnie miejsce w poprzedniej rozgrywce (lub odjęcie jednego uderzenia zwycięzcy poprzedniej rozgrywki – przy grze na czterech lub więcej graczy),
b) modyfikacje punktacji za kawałki kory w zależności od ich koloru, przyznawanie punktów za zestaw trzech różnych kawałków kory lub zwiększenie punktów ujemnych za plastry pnia,
c) oddanie kawałka wcześniej zdobytej kory przez gracza, który w swojej turze nie zdobył żadnego nowego kawałka (i tak aż do momentu, gdy któryś z graczy w kolejce zdobędzie minimum jeden kawałek kory – w nagrodę zdobywa wszystkie bonusy).
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu wprowadzać własne modyfikacje, począwszy od wzbogacania zasad rozgrywki o więcej niż jeden z zaproponowanych wariantów – na przykład: różna punktacja kawałków kory i handicap dla najmłodszego gracza.

Jak słusznie zauważył jeden z członków mojej grupy testowej, samo zwiększenie punktacji za coraz ciemniejsze kawałki kory (od 1 do 3 punktów) nie ma sensu, ponieważ pierwszy gracz ma strategię wygrywającą polegającą na... ścięciu całego drzewa. Po krótkiej analizie można bowiem zauważyć, że otrzyma on następującą liczbę punktów:
12 ∙ 1 + 12 ∙ 2 + 8 ∙ 3 – 8 ∙ 5 = 20,
co czyni go automatycznym zwycięzcą gry. Z drugiej strony jednak, może być to dodatkowy walor edukacyjny dla nauczycieli grających z uczniami w daną grę – pokazanie, że warto zwracać uwagę na treść i sensowność zasad (najlepiej poprzez ewentualne delikatne nakierowanie uczniów na odpowiednie wnioski).

Przy okazji, jeszcze zwrócę uwagę na sugestię jednego z moich współgraczy, że siekierą można uderzać w drzewo zarówno ostrzem, jak i obuchem (grzbietem głowicy). O ile z początku byłem sceptyczny do takiego wariantu jako przesadnego kombinowania niezgodnego z faktycznym korowaniem, to później pomyślałem sobie – w sumie, może i tak też można trochę oskubać drzewo z kory. Ot, rzecz do namysłu przy okazji potencjalnych rozgrywek.

Każdy medal ma dwie strony... W tym przypadku do wad zaliczyłbym relatywnie wysoką cenę – moim zdaniem sugerowana cena 99 zł za ten produkt jest za wysoka (chociaż gdybym był rodzicem, mógłbym mieć na to inny pogląd). Ponadto minusem jest tu kiepskiej jakości pudełko – choć to na dobrą sprawę uwaga skierowana do pedantów i kolekcjonerów, którym zależy na możliwie świetnej jakości całego zestawu.


Warta swej ceny?


Rzecz gustu. Ja miałbym problem, żeby wydać na ten tytuł 99 zł – jestem przyzwyczajony bardziej do gier planszowych i karcianych, aniżeli do takich zręcznościówek. Jednak dla rodzin z dzieckiem/dziećmi może to być całkiem konkretna inwestycja, jako że będą mieli do czynienia z sympatyczną grą zręcznościową o niezwykle prostych zasadach, ćwiczącą zdolności manualne (budowa drzewka i korowanie z wyczuciem), spostrzegawczość oraz dającą okazję do nauczenia najmłodszych graczy dodawania i odejmowania liczb całkowitych.

A jak się sprawdza w „starszym” gronie? Grupa testowa (kilkoro studentów i absolwentów oraz przyszłoroczna maturzystka) z chęcią rozegrała kilka rund pod rząd, bawiąc się podczas rozgrywki całkiem nieźle. Nie brakowało – nomen omen – wzajemnych docinek słownych i dobrego humoru. Wniosek z tego taki, żeby nie oceniać po pozorach (co jest dla mnie lekcją, jako że nieco pochopnie podszedłem z początku do tego tytułu).

Podsumowanie

Wióry lecą to świetna gra dla dużych i małych. Cena standardowa może nie zachęca, jednak zawsze można poszukać promocji cenowej. A ponadto tę niedogodność finansową niwelują liczne zalety: proste zasady, szybka rozgrywka, a dla najmłodszych – walor edukacyjny i trening manualny. Sympatyczne zaskoczenie.

Wióry Lecą

Premiera gry: 13 czerwiec 2017
Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Cube - Factory Of Ideas
Liczba graczy: 2-7 osób
Czas gry: ok. 10 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 5 lat
W pudełku:
  • 8 plastrów pnia
  • 32 kawałki kory
  • pieniek drzewa
  • siekiera
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 99,95


blog comments powered by Disqus