Via Nebula - recenzja gry

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
3 sierpnia 2016

Via Nebula to najnowsze dziecko Martina Wallace'a znanego głównie z gier, które lasowały mózg. Wielkie tytuły, od których odrzucała ludzi albo masa zasad, albo ich skomplikowanie. Już w momencie, kiedy słyszało się nazwisko Wallace, człowiek czuł ciężar takiej gry. A tu nagle, okazało się, że potrafi on też robić rzeczy na tyle lekkie, że ludzie przestają uciekać z krzykiem.

To właśnie wspomniana już Via Nebula. Kiedy grałem w tę grę zastanawiałem się, czy na pewno na pudełku jest dobre nazwisko. Nie żeby gra była do bani, po prostu nie byłem przekonany, że ten człowiek jest w stanie zrobić coś tak lekkiego.

Via Nebula opowiada o próbie odbudowy doliny Nebula. Przez lata dolina ta była zasłonięta potworną mgłą. Teraz mgła ustępuje i odkrywa dolinę. Gracze wcielają się w śmiałków, którzy będą chcieli przywrócić tym terenom świetność.

Na początek trzeba jasno powiedzieć, że gra jest przepiękna. Kolorowe grafiki, bajkowe krajobrazy, to potrafi przykuć uwagę. Z drugiej jednak strony, mam wrażenie, że taki styl graficzny jest "trochę" oderwany od samej gry. Nic w mechanice nie usprawiedliwia takiego wyglądu gra, ani też nie ma tu klimatu, który mógłby być w jakiś sposób wzmocniony. Jednak zawsze miło siedzieć, przy czymś co ładnie wygląda.

Czas teraz na mały "twist fabularny". Via Nebula to sprytnie przebrana gra o transportowaniu zasobów pociągami. Wiem, zepsułem nieco niespodziankę, bo kiedy się to zauważy można się zdziwić. Ale po kolei.

Jak już wspomniałem, gracze będą mieli odbudować dolinę Nebula po tym, jak opadła złowroga mgła.  W tym celu będą musieli odkrywać miejsca, w których znajdą potrzebne do odbudowy zasoby. Następnie trzeba zająć jakiś plac budowy. Na końcu należy zadbać o to, aby między placem budowy a zasobami była trasa, po której można je będzie transportować.

Te trzy warunki można spełnić dość prosto. W trakcie swojej tury, każdy z graczy może wykonać dwie akcje. Może na przykład zbudować fragment drogi na terenach pokrytych mgłą. To dość proste do zrobienia. Trzeba po prostu położyć kafelek łąki na miejscu mgły, pilnując aby sąsiadował z już zabudowanym polem.

Można też  zbadać pole z surowcami. W tym celu gracz ustawia na niezbadanym polu swojego robotnika, następnie odsłania leżący tam żeton, dostaje punkty i kładzie na jego miejscu odpowiednią liczbę zasobów. Te zasoby będą teraz dostępne dla wszystkich graczy, nie tylko dla tego, który je odkrył. To dość ciekawe podejście do tematu, ale bardzo ładnie wpasowuje się w mechanikę gry.

Żeby budować, trzeba też wznieść plac budowy. Na planszy jest wiele ruin, które trzeba odbudować. Gracze zajmują miejsca na budowę budynków, układając żetony na polach ruin. Ciekawe jest to, że jedno pole może zająć dwóch graczy (chyba, że gracie w dwie osoby, wtedy normalnie jeden plac budowy na pole).

Kiedy jest już pole z zasobami, droga i plac budowy, można transportować zasoby na plac. Jako akcję, można wziąć jeden zasób z dowolnego pola z zasobami i przetransportować go na swój plac budowy. Warunkiem koniecznym jest oczywiście istnienie nieprzerwanego ciągu łąk między polem z zasobami, a placem budowy. I tak, dobrze przeczytaliście. Zasoby bierzemy z dowolnego dostępnego pola, a nie tylko z takiego, na którym stoi nasz robotnik. I nie jest to za bardzo irytujące, ponieważ każdy gracz ma tylko trzech robotników. Raz postawiony na planszy, robotnik nie może zostać zdjęty, dopóki na jego polu są zasoby. Dlatego chętnie pozwalamy innym graczom na podbieranie materiałów z naszych pól, bo dzięki temu odzyskujemy szybciej naszą siłę roboczą.

W końcu, można wznosić budynki. Jest to bardzo proste. Każdy gracz ma na ręku swoje prywatne projekty, które może zbudować. Obok planszy są również wyłożone projekty dostępne dla każdego. Każdy taki projekt wymaga do zbudowania określonych zasobów. Jeśli gracz dostarczył odpowiednie zasoby na swój plac budowy, może je wydać i postawić na tym placu budynek. Budowę pieczętuje postawieniem na planszy swojego znacznika budynku i wyłożeniem karty projektu, który wykonał. Owe projekty dają na koniec gry punkty zwycięstwa, ale co równie istotne, część z nich ma specjalne zdolności, które można wykorzystać zaraz po zbudowaniu budynku, aby uzyskać jakieś bonusy. Tu jest jednak mały problem. Zdolność specjalną można odpalić tylko zaraz po wykonaniu kontraktu. Niekiedy zdarza się, że jej wykorzystanie nie daje żadnych korzyści, bo akurat nie ma ku temu warunków. Dodatkowo nie są to rzeczy dające wyraźną przewagę.

Budowanie jest również niezwykle istotne dla samego przebiegu gry, gdyż rozgrywka kończy się, kiedy jeden z graczy zbuduje swój piąty budynek. Pozostali gracze mają wtedy jeszcze po jednej turze i następuje podliczenie punktów. Punkty dostaje się za zrealizowane karty kontraktów, zebrane żetony eksploracji, i odsłonięte pola odkrywców. Te ostatnie znajdują się na planszy gracza i odsłania się je budując drogi na polach mgły.

Punkty można też stracić. Jeśli na końcu gry graczowi zostały zasoby na polach budowy, lub na polach z jego robotnikiem, to za każdy taki zasób traci on jeden punkt.

Osoba z największą liczbą punktów zostaje zwycięzcą.

Via Nebula, to prosta i nawet przyjemna gra. Czasem aż dziw bierze, że coś tak lekkiego wyszło spod ręki mistrza ciężkich gier. Całość sprawia wrażenie baśniowej gry dla młodszych graczy, choć z drugiej strony owa lekkość kryje jednak odpowiednią dawkę kombinowania, liczenia i planowania. Problem tylko w tym, że Via Nebula dość szybko staje się dość powtarzalna i przestaje dostarczać nowych wyzwań. Co więcej każdy gracz jest niejako zmuszony do obrania takiej samej ścieżki wiodącej ku zwycięstwu. Nie ma tu żadnej opcji pozwalającej na dywersyfikację zdobywania punktów. Trzeba robić to samo, co wszyscy i mieć nadzieję, że będziemy szybsi od reszty i trafimy najlepsze kontrakty. Bowiem na końcu gry różnice punktowe nie są zbyt duże.

Ogólnie Via Nebula to tytuł, który warto sprawdzić, bo mimo pewnych problemów jest w stanie zapewnić dobrą zabawę i główkowanie. Nie jest to jednak gra z tych, które kupuje się w ciemno. Najpierw ją wypróbujcie.

Dziękujemy wydawnicwu Rebel za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Ocena: 7/10

Plusy:
+ bajkowa oprawa graficzna
+ dość lekka
+ każdy może skorzystać z cudzych akcji

Minusy:
- robi się powtarzalna
- brak różnych dróg ku zwycięstwu

Via Nebula

Gatunek gry: ekonomiczna
Wydawca: Rebel
Liczba graczy: 2-4 osoby
Czas gry: ok. 45 - 60 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • plansza główna (dwustronna)
  • 4 plansze gildii
  • 42 karty
  • 24 place budowy
  • 60 płytek łaki
  • 20 żetonów eksploracji
  • 5 specjalnych żetonów eksploracji
  • 20 budynków
  • 12 rzemieślników
  • 90 surowców
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 189,95 zł


blog comments powered by Disqus