Recenzja gry "Teomachia"

Autor: Gruszmen
Korekta: Ta Aina
15 listopada 2012

Teomachia czyli boski poker

Dziś pochylimy się nad kolejną (po Lubelskim lipcu ’80) grą wydaną przez Fabrykę Gier Historycznych - Teomachią.

Gra zapakowana jest w pudełko o identycznych wymiarach jak Lubelski lipiec ’80 (czyżby standard wydawnictwa?). Szkoda, że rozmiar pudełka nie nawiązuje do gier wydawanych obecnie, a raczej do gier nieodżałowanego wydawnictwa Sfera. Ale dość o opakowaniu, bo najważniejsze wszak jest to co wewnątrz. A tam aż roi się od elementów: ponad 160 kart różnych rodzajów, blisko setka żetonów, 8 plansz bóstw oraz (oczywiście) instrukcja. Ponieważ mamy do czynienia z niekolekcjonerską grą karcianą tak duża liczba kart nie powinna dziwić. Jednak ich wykonanie (materiał) i szata graficzna pozostawiają pewien niedosyt. O ile gust to rzecz względna i można się ze mną nie zgodzić to sprawą obiektywną jest konieczność zaopatrzenia się w koszulki. Dzięki temu zapewnimy długowieczność naszej gry, bo bez tego karty zużyją się w tempie wprost ekspresowym.

Po pierwszym czytaniu instrukcji, wydaje się, że zasady Teomachii włożone są  dość jasno i precyzyjnie. Jednakże w naszym gronie pojawiły się pewne wątpliwości z cyklu: „co autor miał na myśli”. Próbowaliśmy odszukać FAQ lub pomoc w sieci, jednak nie udało nam się. Pozostało nam zrobić jedno – umówiliśmy się, że zasadę wszyscy interpretujemy tak a nie inaczej.  

Oś fabularna oraz na czym polega gra

Każdy z dwóch graczy (bo gra przewidziana jest tylko dla takiej liczby grających) reprezentuje jedno z ośmiu bóstw. Każde z nich pochodzi z jednego z czterech panteonów: celtyckiego, greckiego, nordyckiego i sumeryjskiego. Każde z bóstw dysponuje wyjątkowymi atrybutami i zdolnościami – w grze reprezentowane są one przez specjalny zestaw kart – mity. Są to walory, które pozwalają na zamianę posiadanych żetonów cudów (zdobywanych inaczej dla każdego bóstwa) na bardzo potężne efekty zmieniające całą rozgrywkę.

Konstruowanie talii

Pierwszą ciekawostką, jaka spotka nas podczas gry w Teomachię jest mechanizm konstruowania talii. Z puli wszystkich dostępnych kart gracze naprzemiennie losują po 3 karty. Jedną z nich pozostawiają sobie, pozostałe dwie przekazują przeciwnikowi. Ten z kolei pozostawia sobie jedną z nich. Ostania karta jest odrzucana. Po dziesięciu takich wymianach skonstruowany jest zalążek talii gracza, który w trakcie gry będzie rozbudowywany o nowe walory. Mechanizm ten sprawia, że już na początku gry musimy zacząć myśleć strategicznie. W związku z obraną strategią każdorazowo podejmujemy decyzje jakiego typu karty zostawić sobie, a jakie przekazać przeciwnikowi.

Partia

Aby zagrywać karty z ręki gracza muszą dysponować odpowiednią mocą. Jest ona reprezentowana za pomocą odpowiednich kart. Grający mogą korzystać zarówno z karty mocy zagranych z ręki jak i takich, które należą do wspólnej puli mocy. Jest ona ujawniana po szeregu licytacji. Tu pojawia się znany mechanizm zaczerpnięty z Texas Hold’em. Gracze widzą dostępne trzy karty mocy i licytują się o możliwość udziału w dalszej rozgrywce (wiedząc oczywiście jakie karty mają na ręku). Licytacja odbywa się za pomocą różnej rangi wyznawców, których siła wynosi od 2 do 10 punktów. Licytacja jest przeprowadzana powtórnie po odkryciu czwartej i piątek karty – zupełnie jak w pokerze.  Jeżeli obaj gracze dotrwali do tego momentu (żaden z nich nie spasował) rozpoczyna się właściwe starcie. Do siły wyznawców, którzy są w puli (a ta po licytacji musi być równa dla każdego z graczy) dodawane są efekty kart, które zagrają gracze. W tym momencie okazuje się kto tak naprawdę miał silne karty i komu pasował układ mocy, który wyłaniał się na stole. Ten gracz, który ostatecznie zgromadzi większą siłę będzie mógł ocalić swoich wyznawców. W ten sposób wrócą oni do jego puli i będą mogli być wykorzystani w kolejnych starciach. Niestety wyznawcy gracza, który odniósł porażkę są usuwani z gry i będzie on musiał radzić sobie w przyszłości z mniejszymi zasobami. Dodatkowym profitem dla zwycięzcy jest możliwość dobrania dodatkowej karty do talii w pierwszej kolejności. Nowe karty dobierane są z puli sześciu kart odkrytych. W związku z tym kolejność, w której gracze wykonują tą czynność, ma kapitalne znaczenie.

Teomachia dostarcza grającym emocji porównywalnych z pokerowymi. Bitwy są bardzo pasjonujące, a mechanizm konstruowania talii sprawia, że każda rozgrywka jest zupełnie inna od poprzedniej. Moce jakimi dysponują bóstwa dodatkowo urozmaicają rozgrywkę. Zagranie karty mitów zawsze przyprawie o dreszczyk i uśmiech na twarzy. Grę polecamy wszystkim, tym którzy mają „karciankowe” zacięcie. Myślę, że mniej usatysfakcjonowani będą miłośnicy gier „z planszą”, ale i oni powinni spróbować.

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Gier Historycznych za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.


Ocena ogólna: 7/10

Zalety
+ bardzo ciekawy mechanizm konstruowania talii
+ pokerowe emocje

Wady
- oprawa graficzna
- fabuła nie do końca spójna z mechaniką gry
 

Teomachia

Premiera gry: 24 sierpień 2012
Gatunek gry: karciana
Wydawca: Fabryka Gier Historycznych
Liczba graczy: 2 osoby
Czas gry: 30 - 75 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 10+
W pudełku:
  • instrukcję w języku polskim
  • 8 plansz bóstw
  • 74 żetony czcicieli
  • 24 karty talii żywiołów
  • 120 kart talii modlitw
  • 20 kart mitów
  • 6 dwustronnych żetonów cudu
Cena sugerowana producenta: 69,99 zł


blog comments powered by Disqus