Sztuka Wojny - recenzja gry

Autor: Artur "Nite" Janczak
5 maja 2015

Moja przygoda z planszówkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Na każdym kroku poznaje nowe aspekty świata, który przez lata świadomie omijałem. Nie sądziłem, że zabawa offline może cokolwiek mi zaoferować. Moja ignorancja została w pewnym momencie poddana solidnej próbie, po której okazało się, że byłem w ogromnym błędzie. Na pierwszy ogień poszły małe karcianki, produkcje logiczne, aż w końcu sięgnąłem po coś bardziej złożonego. Nadal pozostaję żółtodziobem, ale nie boję się wyzwań i dlatego postanowiłem sprawdzić kolejną produkcję. Mowa tutaj o grze Sztuka Wojny.

Recenzowany tytuł został wydany w Polsce przez Fox Games i jest on przełożeniem dzieła Ala Newmana – Sun Tzu. Sam autor nie ma na koncie zbyt wielu projektów, ale można go kojarzyć  za sprawą takich gier jak Dark Minions lub Winds of Plunder. W porównaniu z AstroJam, która to gra była moim debiutem recenzenckim, Sztuka Wojny to zupełnie inna liga, o czym przekonałem się tuż po otwarciu pudełka. Zdaje sobie sprawę, że dla wielu z was taka ilość elementów to nic nowego, ale na mnie zrobiła ona duże wrażenie. Bardzo pozytywne, rzecz jasna. W oczy mocno rzuca się świetna oprawa całej produkcji. Można by narzekać na figurki, które mogą mieć powyginane bronie, czy jakieś części ciała, ale trzeba brać pod uwagę to, iż za całość nie musimy wydać zbyt wiele pieniędzy. Jak na swoją cenę, recenzowany tytuł prezentuje się świetnie, a sam projekt gry jest dla mnie szalenie istotny, bo często wygląd potrafi zachęcić do zabawy. Oczywiście, na szacunek zasługują również ładne karty i solidna plansza. Pozytywnie wypadła także instrukcja, która została dobrze zaprojektowana. Dzięki niej szybko pojmiecie zasady, których wcale nie ma tak wiele. Całość podana w takiej formie, że nawet laik zrozumie o co chodzi. Gorzej jest natomiast z licznikami prowincji, które trzeba wkładać w trójkątne podstawki. Ogólnie, jeden wieli horror. Małe tabliczki w ogóle się ich nie trzymają, a ponowne złożenie całości powoduje ich destrukcję. Nie da się ich nie zniszczyć, jeżeli mają wyglądać tak, jak na zdjęciach. Osobiście, wolałem aby leżały luzem, bo szkoda przerabiać je na trociny. Trochę nie rozumiem takiego rozwiązania, ale trzeba sobie jakoś radzić.

No dobrze, wizualne aspekty i mój zachwyt macie już a sobą, wypada teraz zaznajomić was z czym macie tutaj w ogóle do czynienia. W Sztuce Wojny bierze udział dwóch graczy,  rozgrywka średnio trwa około 30 minut, a przedział wiekowy rozpoczyna się od 10 wiosen. Każda z osób posiada taką samą talię kart. Te natomiast mają swoją moc w skali od 1-10, część z nich można używać wielokrotnie – mowa o tych z siłą 1-6, a inne zaledwie raz, dlatego są one uznane jako specjalne i potrafią osłabić wroga lub wzmocnić właściciela. Mamy tutaj jeszcze takie, które gracze dobierają jedynie na samym początku, gdyż mają konkretną zdolność, ale żeby zachować balans, nie można ich posiadać więcej. Walka na polu bitwy opiera się na kontroli konkretnych sektorów, w tym przypadku pięciu chińskich prowincji. Gracze co jedną turę pozostawiają kartę na każdym obszarze, a potem porównują różnice między nimi. Wtedy wiadomo, jaką ilość wojska należy wysłać bądź stracić, aby zdobyć dane miejsce. Ten, który pozostaje na polu zdobywa punkty. Zabawa kończy się po dziewiątej rundzie, bądź wtedy, gdy dana osoba przesunie swój niesławny licznik punktacji w swoim kierunku. Rzecz jasna, może to trwać dłużej, bo w teorii wychodzi na to, aby uzyskać dziewięć punktów, aby wszystkie liczniki przesunąć. W tym czasie jest sporo miejsca na kombinowanie i przewidywanie ruchów przeciwnika.

Pojawia się tu aspekt, który był równie istotny, co w AstroJam. Chodzi tutaj o obserwowanie drugiego gracza, aby zgadnąć, co za chwilę zamierza zrobić. Przez większość czasu prawie wszystkie elementy mamy podane na tacy, oprócz samych kart. Wystarczy jednak pamiętać, jakie zostały wyłożone na plansze, by wiedzieć, co jeszcze zostało w ręce oponenta. Dzięki nie dużej ilości można przewidzieć, co zaserwuje nam druga strona. Oczywiście, nie brakuje tutaj pewnego czynnika losowego, który może nam w tym wszystkim przeszkodzić. Nie wiemy przecież, jakie wartości mają karty, które dobiera gracz. Ich moc jest przecież różna, a są jeszcze te, ze specjalnymi zdolnościami. Tutaj właśnie potrzebna jest jakaś strategia, która może polegać na przykład na zebraniu większej tali, bądź zdobywaniu mniej wartościowych prowincji, aby w ogólnym rozrachunku rozlać się po planszy. Sposobów jest całkiem sporo, więc i kombinowania nie brakuje, co w przypadku tejże gry jest sporym plusem. Warto tu jeszcze wspomnieć o kilku innych elementach zabawy. Sztuka Wojny posiada jeszcze karty wydarzeń, a także generałów. Pierwsze można użyć, po spełnieniu konkretnych warunków, problem w tym, iż czasami takowych nie da się dla nich stworzyć w czasie zabawy. Drugie natomiast powinny być na tyle silne, aby były wstanie przerzucić szalę zwycięstwa na swoją stronę, tylko nigdy nie byłem w takiej pozycji, by ich użyć. Wydaje się, takie trochę zbędne. Niby mogą urozmaicić rozrywkę, ale w praktyce w ogóle tak nie jest.

Poważny styl Sztuki Wojny wskazuje, iż gra kierowana jest do starszego odbiorcy. W rezultacie, omawiany tytuł to idealny produkt dla całej rodziny. Jedynie liczba graczy może trochę przeszkadzać, ale nikt nikomu nie zabroni bawić się w większym gronie. W końcu każda ze stron może mieć swoich doradców. Urozmaicenia w takim przypadku powinny być mile widziane. Przynajmniej ja tak uważam. Produkt wydawał się bardziej zaawansowany, ale wcale takie skomplikowany nie był. Kawał dobrej roboty wykonała instrukcja, dzięki której można poznać wszystkie zasady, bo podano je w bardzo przyswajalny sposób. Śmiało mogę polecić wam ten tytuł, który może i ma kilka wad, ale w ogólnym rozrachunku wypadł naprawdę nieźle.

Dziękujemy wydawnictwu Fox Games, za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Ocena: 8,5/10

Plusy:
+ świetnie wykonanie
+ dużo elementów
+ możliwość przewidywania ruchów przeciwnika
+ czas rozgrywki jest dobrze wyważony
+ dobry czynnik losowości
+ da się sporo kombinować
+ cena

Minusy:
- złe wykorzystanie pewnych kart
- projekt liczników punktów
- oryginalnie tylko dla dwóch graczy
- dla niektórych słabo wykonane figurki (kwestia gustu)

Sztuka Wojny

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca: FoxGames
Liczba graczy: 2 osoby
Czas gry: ok. 30 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 10+


blog comments powered by Disqus