Recenzja gry "Steam - Rails to Riches"

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
Korekta: Gruszmen
29 lipca 2009


Pociągi zawsze fascynowały małych chłopców. Część chciała zostać maszynistą i stać za sterami dymiącej i sapiącej lokomotywy. Najlepiej takiej jak ta z wiersza. Marzenia te spełniały się w różny sposób. A to dzięki grom komputerowym, a to dzięki faktycznemu wyborowi takiej ścieżki kariery. Teraz dochodzi kolejna możliwość. Gry planszowe. Gier o kolei jest całkiem przyzwoita liczba. Nie mówię tu co prawda o grach, gdzie kierujemy pociągiem, ale o tytułach, w których wcielamy się w kolejowego magnata, zarządzającego działaniem wielkich linii kolejowych.


Takim właśnie tytułem jest gra Steam: Rails to Riches Martina Wallace'a, wydana przez Phalanx Games. Dzięki temu, że wydawnictwo to otworzyło niedawno swój polski oddział, do naszych rąk trafiła polska wersja gry, zaopatrzona w pełnoprawną kolorową instrukcję w naszym języku. To pierwsza dobra wiadomość.

Kolejna dobra wiadomość, to jakość wykonania gry. Jest to pierwsza pozycja Phalanx Games, z jaką się zetknąłem, ale przyznam, że byłem pod wrażeniem. Jakością nie ustępuje chwalonym produktom z FFG, czy Asmodee. Ładna kolorowa plansza, co ciekawe dwustronna. Miłe dla oka grafiki na planszy i żetonach. Estetycznie wykonanie elementy. Brak tu przesadnego przepychu, ale wcale nie jest biednie. Wszystko zaprojektowane z rozmysłem. Jakość materiałów z jakich wykonano poszczególne elementy też jest bardzo dobra i nie pozostawia wiele do życzenia.

Po rozpakowaniu i segregacji elementów nadszedł czas na lekturę instrukcji. Przyznam, że pomimo kilkukrotnej lektury, przyswojenie zasad „na sucho” najzwyczajniej w świecie mi nie wyszło. Sama instrukcja w czytaniu jest, jeśli można to tak nazwać, przyjemna, a poszczególne tematy są ułożone i opisane dość przejrzyście. Niemniej jednak postanowiłem nauczyć się gry, podczas rozgrywki.

Moja grupa grająca nie podeszła do tematu zbyt entuzjastycznie (bo to ludzie, którym bardziej w smak gry takie jak na przykład Gra o Tron, czy Arkham Horror), ale zmobilizowali się i postanowili wziąć udział w kilku grach na potrzeby recenzji. Przekonałem ich, że przecież gra może okazać się tak fajna, że będzie w miarę stałym elementem naszych planszowych spotkań.

Gra oferuje dwa tryby zabawy: Prosty i Standardowy. Zdecydowaliśmy się zacząć od tego prostego, choć kusiło rzucić się na głęboką wodę.

Steam: Rails to Riches to gra, w której aby wygrać, trzeba zbić fortunę, przynajmniej w pewnym przybliżeniu. W tym celu należy budować połączenia kolejowe między miastami, dzięki czemu pociągi graczy, będą mogły przewozić towary między miastami. Należy też zadbać o swój tabor kolejowy. Zabawę zaczyna się z podstawowym taborem, który można później ulepszać, co pozwoli pociągom na wyruszanie w dłuższe trasy i docieranie do bardziej odległych miast. Jest również możliwość dbania o zaopatrzenie w nowe towary miast leżących na trasach naszej kolei, poprzez szczątkową produkcję w dużych miastach, czy urbanizację małych miasteczek. Bardzo ciekawym elementem jest sposób obrotu pieniędzmi. O ile jestem przyzwyczajony, że zwykle jeśli nie mam kasy, to czegoś nie robię i ogólnie jest to zła sytuacja, o tyle w Steam brak gotówki to sprawa w miarę normalna i obchodzi się ją biorąc pożyczkę, za pożyczką. Oczywiście mechanizm ten jest obłożony pewnymi ograniczeniami, a dodatkowo jeśli gracz przesadzi, kończy zabawę jako bankrut.

No ale wystarczy ogólników, czas napisać słów parę o tym jak się gra.

Gra składa się z rund, które jak się pewnie domyślacie składają się z faz (to takie chwytliwe). Grę zaczynamy z zerowym stanem gotówki, najniższym poziomem lokomotyw, oraz losowo przydzielonymi towarami do miast. Pierwsza rzecz, to licytacja kolejności w jakiej gracze będą wykonywali swoje ruchy. Zwróćcie uwagę, że jest to już pierwsze miejsce, w którym trzeba wydać pieniądze, a tych przecież nikt nie ma. Trzeba brać pierwsze pożyczki.

Po licytacji gracze w ustalonej kolejności wybierają żetony Akcji. Żetony te dają określone bonusy. Na przykład pozwalają zbudować więcej torów w jednej turze, albo pozwalają graczowi jako pierwszemu zbudować tory, dają możliwość urbanizacji miasteczek, czy ulepszania swoich lokomotyw. Żetonów Akcji jest w sumie sześć i oprócz tych bonusów, ustalają także kolejność graczy w przyszłych turach. Nigdy zatem wybór nie będzie zbyt prosty.

Po tym kiedy gracze wybrali już swoje żetony, następują właściwe fazy rozgrywki. Pierwsze jest budowanie torów. Prosta rzecz, jeśli chcemy gdzieś wozić towary, to musimy mieć po czym. Tory najlepiej budować w taki sposób, aby od razu łączyć ze sobą miasta. W przeciwnym wypadku, ktoś może się nam pod taką rozpoczętą budowę „podpiąć” co zaowocuje w przyszłości dawaniem tejże osobie punktów za darmo. W fazie budowania torów, może również nastąpić zaopatrzenie miasta w nowe towary i urbanizacja małej miejscowości, dzięki czemu zamieni się ona w duże miasto. Za wszystkie budowy należy oczywiście płacić. Jeśli gracz ma pieniądze na ręku, to płaci tym co ma. Jeśli mu się skończą, musi brać pożyczkę „pod zastaw” punktów dochodu, a potem punktów zwycięstwa.

Kolejna faza, to przewóz towarów. Każdy z graczy ma tu dwie akcje do wykonania. Te akcje to przewóz towarów, oraz ulepszenie lokomotyw. Te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane, gdyż nasze tabory mogą jeździć na taką odległość (czyli pokonać tyle „kawałków” torów) jaki mamy poziom lokomotyw. Dodatkowo, towary nie mogą być przewożone skąd chcemy i dokąd chcemy. Towary i miasta występują w kilku kolorach. Jak się domyślacie, każde miasto może przyjąć towary tylko w swoim kolorze. Punkty dostajemy za liczbę przejechanych z towarem torów, nie można jednak wozić towarów przez całą mapę. Towar należy zostawić w pierwszym napotkanym mieście odpowiadającego mu koloru. Trochę to komplikuje sprawy, czyż nie? W grę wchodzi tu również kwestia o której niedawno wspomniałem, czyli podpinanie się przeciwnika, pod nasze tory. Punkty za przewóz, dostają gracz, po których torach jechał dany transport. Tak więc możemy je dostać my, jak i przeciwnicy. Trzeba nieźle kombinować. Punkty otrzymane za transport, można przeznaczyć na punkty zwycięstwa, lub na punkty dochodu (które dość szybko lecą w dół, z uwagi na częste pożyczki).

Kolejna faza, to wypłaty i opłaty. Gracze bazując na swoich punktach dochodu, otrzymują pieniądze z banku, lub muszą je zapłacić. Jak widać spłacanie pożyczek, odbywa się w wielu przypadkach w trakcie gry, za pomocą przydzielania do punktów z transportu, do puli punktów dochodu. System prosty, łatwy i nieźle się sprawdza.

Ostatnie fazy to ustalenie kolejności graczy na przyszłą turę, przy pomocy numerów żetonów akcji jakie wybrali wcześniej, oraz przygotowanie planszy na kolejną turę. I wszystko zaczyna się od nowa, poza wstępną licytacją.

Zasady proste, są stworzone dla graczy, którzy szukają mniej stresującej rozgrywki. Spora elastyczność w kwestii zdobywania pieniędzy na inwestycje nie przypadła nam do gustu. Szczerze mówiąc lekko się nudziliśmy. Dlatego postanowiliśmy zagrać na zasadach Standardowych.

Główna różnica, to zarządzanie funduszami. Po pierwsze, pieniądze można pożyczyć tylko na początku tury. Poza tym, każda tura rozpoczyna się licytacją kolejności graczy. Numery żetonów akcji nie mają tu już żadnego wpływu. W trakcie tury, gdy budujemy miasta, kładziemy tory i wykonujemy inne kosztowne działania, możemy płacić tylko i wyłącznie tym, co mamy w ręku. Jeśli nas nie stać, nie możemy nic zrobić. No i w końcu, gracze muszą płacić za utrzymanie lokomotyw. Im lepsze, tym droższe ich utrzymanie.

Tyle szczegółów, a jak gra wygląda w odbiorze?

Jest całkiem dobrze, choć moim znajomym nie przypadła zbytnio do gustu. Zmagania ekonomiczne nie są tym, co jest w stanie ich porwać. Mimo tego gra się broni, ponieważ wytrzymali dzielnie wszystkie sesje, które zagraliśmy abym mógł napisać ten tekst. Spodobała nam się dwustronna mapa. Szkoda, że niektóre inne tytuły nie skorzystały z takiego rozwiązania (na przykład Warrior Knights). Zasady są proste do zrozumienia, jeśli już zacznie się grać. Generalnie, jeśli jesteś drogi Czytelniku fanem ekonomicznych planszówek, to Steam: Rails to Riches jest grą dla Ciebie. Jednak jeśli wolisz inne klimaty, to może lepiej najpierw zagraj u kogoś, zanim zdecydujesz się na zakup pod wpływem sławnego nazwiska Martina Wallace'a.

Dziękujemy wydawnictwu Phalanx Games Polska za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Ocena: 7/10

Plusy:
+ wykonanie
+ polska instrukcja
+ dwa zestawy zasad
+ dwustronna plansza
+ ciekawe podejście do kwestii pożyczek na inwestycje

Minusy:
- nie dla wszystkich
- istnieje możliwość, że rozgrywka będzie „pasjansowa”

Steam - Rails to Riches

Gatunek gry: ekonomiczna
Wydawca: Phalanx Games Polska
Liczba graczy: 3-6 osób
Czas gry: 120 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 12+
W pudełku:
  • 1 dwustronnie zadrukowana plansza
  • 136 dwustronnych żetonów torów
  • 8 żetonów nowych miast
  • 7 żetonów akcji
  • 24 drewniane znaczniki graczy (w 6 kolorach)
  • 144 drewniane znaczniki towarów (w 5 kolorach)
  • 11 znaczników rozbudowy miast
  • 65 żetonów pieniędzy (złota, srebra, miedzi)
  • 1 znacznik tur
  • 1 torebka na znaczniki
  • 1 kolorowa instrukcja producenta
  • 1 kolorowa instrukcja w polskiej wersji językowej
Cena sugerowana producenta: 199 zł


blog comments powered by Disqus