Recenzja gry "Sergeants! on the Eastern front"

Autor: RAJ
15 kwietnia 2007

Bardzo często rozgrywamy wielkie wojny, w których dowodzimy wielkimi armiami czy chociażby dywizjami. Z rzadka zagramy w grę, w której pod naszą komendą pozostają pułki czy bataliony. Jeszcze rzadziej grywamy w gry takie jak Squad Leader, w których pod naszym dowództwem pozostają drużyny piechoty i pojedyncze pojazdy. Dlaczego tak się dzieje?

Jeszcze do niedawna takich gier było bardzo mało, a po drugie ich reguły są skomplikowane. Jest to konieczne aby w możliwie wierny sposób odwzorować realia pola walki. Niestety – im niższy poziom strategiczny gry tym trudniej o uproszczenia, które nie powodują drastycznego jej odrealnienia.

Dlatego z niemałym zaciekawieniem czekałem na możliwość zapoznania się z grą Sergeants! on the Eastern front niewielkiego amerykańskiego wydawnictwa Lost Battalion Games, która schodzi na jeszcze niższy poziom taktyczny – gracz dowodzi w niej pojedynczymi żołnierzami!

Pierwsza związana z tą grą ciekawostka, to jej cena – kosztuje ona zaledwie 7.95 $ - czyli mniej niż 24 zł! Równie ważne są koszty przesyłki – za wysłanie dowolnej ilości gier do Polski LBG pobiera zaledwie 7 $!
Zapewne tak jak ja kiedyś zastanawiacie się, co za tę cenę można uzyskać w Stanach. Na początek zapomnijcie o pudełku! Gra jest zapakowana w foliowy woreczek strunowy formatu powiększonego A4. W środku znajdujemy cztery kartki A4 gładkiego grubego brystolu. Dwie kartki zajmuje instrukcja, trzecia kartka to plansza a czwarta to scenariusz oraz pomocnicze tabele. Jest tam również zestaw grubych sztancowanych żetonów niemieckich i rosyjskich żołnierzy oraz dwie kostki. Grafika na planszy jest trochę zgrubna ale poprawna i czytelna. Na żetonach są tylko symbole karabinów – zapomnijcie o kolorowych ludzikach. W zestawie który otrzymałem z wydrukiem żetonów był problem – obrazki są trochę „rozdwojone”. Wydawca zapewnił, że wynika to z błędu drukarni i, że drukarnia została już zmieniona, a on sam dosyła poprawione arkusze żetonów. Jakość żetonów, które znajdują się w dodatku Expansions potwierdzają jego słowa – nie można im już nic zarzucić. W sumie dobrze wiedzieć, że nie tylko w Polsce wydawcy mają problemy z drukarniami!
Ogólnie całość sprawia sympatyczne wrażenie.

Wspominałem już o nietypowej skali tej gry. Jak sam tytuł wskazuje – tutaj nie wczujemy się w generałów czy choćby pułkowników. W Sergeants! możemy odtworzyć niewielkie starcia toczone na rozległym froncie wschodnim II Wojny Światowej, w których bierze udział po kilku-kilkunastu żołnierzy na stronę. Oddział zwiadowców ma zdobyć i utrzymać most do czasu nadejścia sił głównych? To jest właściwa gra do takich zadań! Każdy żeton odpowiada zaledwie jednemu żołnierzowi (za wyjątkiem broni zespołowej takiej jak ciężki karabin maszynowy). Trochę się to gryzie z przyjętą przez autorów skalą planszy gdzie jeden hex ma przedstawiać 100 metrów. Tworzy to pewien dysonans poznawczy ale podczas rozgrywki nie jest jakoś bardzo drażniące, więc nie ma powodu aby na to narzekać.

Wspomniałem już o broniach zespołowych – w Sergeants! mamy tego pełen zestaw, włącznie z moździerzami i miotaczami ognia. Są nawet panzershrecki i rosyjskie karabiny AT co może dziwić biorąc pod uwagę, że w grze nie ma żadnych czołgów ani innych pojazdów, ale nie przejmujcie się – w dodatku Sergeants! Expansion jest ich dostatecznie dużo!

Bardzo ważną cechą tej gry jest prostota zasad. Wydawało mi się to niemożliwe aby przy takim uproszczeniu udało się sensownie odwzorować niezwykle przecież skomplikowane pole walki, gdzie każdy żołnierz może dokładnie wycelować albo podbiec albo schować się albo ... I rzeczywiście – uproszczenia są bardzo duże, zabawne jednak jest to, że nie rażą. Zasady tworzą w miarę kompletny model, obejmujący nawet mgłę wojny (czyli utajnienie jednostek), który całkiem udanie odwzorowuje rzeczywistość i uproszczenia choć liczne – nie drażnią.
Wielką wynikającą z tego korzyścią jest łatwość w ich tłumaczeniu – nie ma problemów z zapoznaniem nowych graczy z „Sierżantami”, nawet jeśli wcześniej nie mieli żadnego doświadczenia z grami wojennymi. Również czas rozgrywki jest bardzo nietypowy jak na grę wojenną – pełen scenariusz da się rozegrać już w pół godziny!

Skoro o zasadach mowa – postaram się je Wam odrobinę przybliżyć.
Każdy żołnierz ma dwa punkty ruchu, które może wydać na przesunięcie się lub zaatakowanie przeciwnika. Oprócz tego ma przypisane uzbrojenie oraz modyfikator walki, który reprezentuje zarówno jego wyszkolenie jak i morale.
Każda broń ma cztery parametry – zasięg, modyfikator walki strzeleckiej, modyfikator walki wręcz oraz „typ obrażeń”. Ten ostatni definiuje czy trafiony może zostać tylko pojedynczy człowiek (z karabinu) czy też cała grupa (przy eksplodujących pociskach z moździerzy lub karabinach maszynowych). Warto też wspomnieć, że walka wręcz nie musi oznaczać bijatykę na bagnety i kolby. Jest to także walka na bliskich dystansach od kilku do kilkunastu metrów, gdzie bardzo groźną bronią stają się niezbyt celne ale szybkostrzelne pistolety maszynowe (czyli słynne szmajsery i pepesze).
Aby ostrzelać przeciwnika trzeba go wiedzieć – w tym celu określa się „linię widzenia”, czyli czy przeciwnik nie jest zasłonięty przez jakieś przeszkody. Następnie rzuca się kostką a do wyniku dodaje modyfikator walki żołnierza oraz modyfikator broni. Na wynik mają też wpływ takie rzeczy jak to czy strzelec się poruszał oraz teren na którym znajduje się przeciwnik. Obrońca także rzuca kostką i dodaje swój modyfikator walki. Jeżeli wynik atakującego jest dwa razy większy niż obrońcy to cel zostaje zabity. Jeżeli jest tylko większy to cel zostaje „przygwożdżony” (pinned) i dostaje ujemne modyfikatory do wszystkich akcji i punktów ruchu. W podobny sposób przebiega walka wręcz.
I to już w zasadzie wszystko. Oczywiście jest tam jeszcze trochę zasad (np. markery udające żołnierzy itd.) ale to co opisałem to podstawy niezbędne do grania. Prościutkie, prawda?

Muszę przyznać, że w Sergeants! gra się bardzo fajnie, a co więcej, gra pozwala w zupełnie nowy sposób spojrzeć na wojnę. Kiedy w grze operuje się wielkimi oddziałami to zupełnie nie odczuwa się ponoszonych strat. Zniszczonej dywizji nie odbiera się jako tysięcy zabitych i rannych ludzi. Jest to po prostu abstrakcyjna liczna – 15 tysięcy zabitych. Nie da się tego sobie wyobrazić. Tymczasem tutaj każdy zabity żołnierz oznacza uszczuplenie naszych sił. Każdy zabity żołnierz boli, bo możemy go sobie wyobrazić...

Bardzo mocną stroną gry jest jej elastyczność – można przy jej pomocy odwzorować dowolny epizod z długotrwałych walk jakie toczono na froncie wschodnim. Świetnie to udowadnia wydawca udostępniając na swojej stronie kilkanaście gotowych scenariuszy (łącznie opublikowano ich ponad czterdzieści). Co ważne kolejne dodatki (też tanie) zwiększają dodają kolejne możliwości komplikacji scenariuszy – dochodzą np. zasłony dymne, bunkry czy wreszcie – pojazdy.

Na koniec wspomnę jeszcze o pewnej mutacji – Sergeants! Miniatures, w której wykorzystuje się figurki 3 cala. Oczywiście wydawca zapewnia możliwość zakupu odpowiednich figurek oraz terenu.

Podsumowując – Sergeants! on the Eastern front jest dobrą grą, którą w dodatku możemy kupić za naprawdę niewielkie pieniądze. Szczególnie mogę ją polecić dla początkujących oraz dla tych, którzy mają mało czasu i chcieliby zagrać w szybką grę wojenną.
Zapewniam Was, że za tę cenę lepszej gry na pewno nie kupicie!

Ocena ogólna: 7/10
Grafika i wykonanie: 6/10
Klimat: 9/10

Dziękuję Lost Battalion Games za dostarczenie gry do recenzji.

Sergeants! on the Eastern front

Gatunek gry: historyczna
Wydawca: Lost Battalion Games
Liczba graczy: 2 osoby
Czas gry: 30-60 minut
Cena sugerowana producenta: 7,95 $


blog comments powered by Disqus