Recenzja Dynamicznej Gry Szlacheckiej - Pojedynek

Autor: AvantaR
Korekta: RAJ
13 lipca 2007

Przez ostatnie kilka miesięcy przeżywamy mały boom na polskie produkcje na rynku gier planszowych. Niestety większość znacznie odstaje od światowej czołówki. Ostatnio Wydawnictwo Styks wydało grę specjalnie dla Muzeum w Wilanowie. Jest nią Pojedynek – Dynamiczna Gra Szlachecka. Niestety – po za tytułem wiele dynamizmu w niej nie znalazłem ... Ale po kolei.

Pojedynek jest grą planszową przeznaczoną dla dwóch (i tylko dwóch) graczy. Mamy okazję wcielić się w szlachcica w celu spuszczenia łomotu naszemu przeciwnikowi (który oczywiście szlachcicem także jest). Gra ma bardzo proste zasady. Każdy szlachcic ma swoją kartę referencyjną, na które znajdziemy kilka faktów historycznych o naszej postaci oraz jej charakterystyki (wytrzymałość, ilość dobieranych żetonów itp.). W czasie rozgrywki, na początku tury dobieramy odpowiednią ilość żetonów zasłony, cięcia oraz żetonów specjalnych. Ilość ta uzależniona jest od statystyk na naszej karcie postaci. Następnie pobrane żetony wystawiamy na „planszę” - na każdym żetonie jest liczba (dodatnia lub ujemna), która odpowiednio modyfikuje poziom trudności cięcia. W tym momencie wkraczają kostki – wartość wyrzucona na kostce musi być mniejsza niż wartość modyfikatora na wyłożonych żetonach. Posłużmy się najlepiej jakimś przykładem: Gracz pierwszy wykłada żeton cięcia z wartością +5, zaś gracz drugi broni się żetonem zasłony o wartością -2. Po przeliczeniu modyfikatorów (czyli odjęciu wartości zasłony od wartości cięcia) otrzymujemy trudność rzutu. W tym przypadku jest to 3 – aby atak zakończył się sukcesem, musimy wyrzucić wartość mniejszą bądź równą 3. Losowość, losowość i jeszcze raz losowość. Praktycznie wszystko zależy od tego jaką wartość będą miały wyciągnięte przez nas żetony, oraz czy kostki okażą się dla nas przychylne.

Żetony ciągnie się jawnie, także widząc ile pociągnął przeciwnik, można dobrać odpowiednie żetony dla siebie. Taką możliwość odrzuciliśmy praktycznie po pierwszej grze. Zagraliśmy na niejawne ciągnięcie żetonów – mieliśmy nadzieję, że wprowadzi to lekką grę blefu. Niestety – wiele to nie zmieniło, gra miała może i lekki dreszczyk emocji, który i tak później od razu znikał, bo rzuty kostką potrafiły wszystko popsuć.

Dość fajnych pomysłem jest próba stworzenia klimatu, poprzez każdorazowe ustalanie miejsca oraz okoliczności w jakich doszło do pojedynku. Do tego celu także używamy kostek. Od naszego rzutu zależy czy będziemy bić się w płonącej stajni czy na przykład w deszczu i błocie. Praktycznie każde warunki dostarczają pewnych modyfikacji (testy w których sprawdzamy, czy któryś szlachcic nie został trafiony płonącą belką itp.). Oprócz warunków pojedynku, do ustalenia jest także kondycja psychiczna naszego szlachcica. Tutaj także rzucamy dwoma kostkami, które powiedzą nam czy jesteśmy zwarci i gotowi do bitwy, czy może upiliśmy się, czego skutkiem będzie mniejszy dociąg żetonów. Parametrów tych jest dość dużo, także mogą trochę urozmaicić grę. Nie zmienia to jednak faktów, że możliwość naszych zagrań jest mocno ograniczona i sama gra jest po prostu ... nudna. Po pierwszej rozgrywce od razu chciałem ją spakować do pudełka i więcej nie otwierać.

Jeśli chodzi o wykonanie to mam mieszane uczucia. Z jednej strony dość wytrzymałe i dobre jakościowo materiały – grube żetony, lakierowane karty postaci, wszystko w woreczkach foliowych – ogólnie nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Kiedy jednak popatrzymy na grafiki, jest już znacznie gorzej. Niestety – ciężko powiedzieć, że są one ładne. Możliwe, że to kwestia gustu, ale wszyscy gracze z którymi grałem jednogłośnie ocenili je jako po prostu brzydkie. Dla mnie są po prostu brzydkie i nieciekawe. Zastrzeżenia mam także do pudełka, które jest strasznie miękkie, to natomiast owocuje zgnieceniem go po pierwszym lepszym transporcie w plecaku (lub położeniem na nim cięższej gry). Niestety instrukcji też mogłaby być lepsza. Wydaje się trochę chaotyczna i miejscami pewne zasady nie są do końca jasne.

Podsumowując – mamy kolejny słaby, polski tytuł, który w zasadzie prócz tematyki nie ma nic do zaoferowania potencjalnemu klientowi. Możliwe, że gra spodoba się dzieciakom – rzucanie kostkami innymi niż K6 może być dla nich frajdą. Wątpię jednak, żeby zainteresowała starszych fanów, szczególnie tych, którzy choć trochę siedzą w tematach gier planszowych. Gra może nie jest droga, kosztuje niecałe 40 złotych – jednak moim zdaniem lepiej zainwestować te pieniądze w inny tytuł (a w tym przedziale cenowym wbrew pozorom jest już co wybierać). Liczę, że kolejne produkcje Wydawnictwa Styks będą bardziej udane – kostki mogą być fajne, tylko trzeba je umiejętnie wykorzystać.

Ocena końcowa:

3/10 (możliwe, ze w przypadku gry z małymi dziećmi ocena ta nieznacznie się podniesie)

Plusy:
+ tematyka
+ żetony i inne bitsy wykonane z dość dobrych materiałów

Minusy
- losowość
- nuda
- kiepska oprawa graficzna i mało wytrzymałe pudełko

Pojedynek

Premiera gry: 1 marzec 2007
Gatunek gry: historyczna
Wydawca: Styks
Liczba graczy: 2 osoby
Czas gry: 15-20 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 8 lat
W pudełku:
  • 6 kart postaci
  • 2 karty pomocy zawierające skrót zasad
  • karta cięć
  • 100 żetonów cięć, zasłon i specjalnych
  • dwie kostki dziesięciościenne
  • plansza
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus