Recenzja gry "Niagara"

Autor: Gruszmen
Korekta: RAJ
24 listopada 2007

"W dzikich ostępach rwącej Niagary, nieustraszeni śmiałkowie walczą z wodą i sobą nawzajem, o cenne kryształy ukryte wzdłuż brzegów rzeki. Oczywiście, najcenniejsze z nich znaleźć można w najodleglejszym miejscu, bardzo blisko wodospadu. Tak, jest i wodospad, dlatego nieuważni gracze cały czas zagrożeni są upadkiem. Ponadto, każdy z grających musi zadbać o to, by kryształy bezpiecznie dotarły na ląd." Tymi słowami można by streścić istotę gry w Niagarę - najnowszą grę wydaną w Polsce przez wydawnictwo Egmont.

Recenzję tego tytułu zaczniemy od strony technicznej. Gra pojawiła się na rynku w 2004 roku nakładem wydawnictwa Zoch Verlag, w Polsce właśnie trafiła do sprzedaży dzięki wydawnictwu Egmont. Wykonanie gry: Za produkcję Niagary odpowiadała niemiecka fabryka Ludo Fact, (galeria) więc jakość gry stoi na najwyższym poziomie. Już pudełko (wykonane z grubej, solidnej tektury) uderza nas pięknymi ciepłymi kolorami. W tej samej tonacji utrzymana jest plansza, w której wyżłobiony jest nurt rzeki. Jest ona żywa, od razu widać, że gramy w "Niagarę", a nie w "Łagodny strumyczek". W pudełku znajdziemy ponadto 10 drewnianych kanoe w pięciu kolorach, 35 kart wioseł - małych, ale naprawdę porządnie wykonanych "deseczek", dwa znaczniki: pogody (w kształcie chmurki) oraz pierwszego gracza (w kształcie koła ratunkowego). Od razu w oczy rzuca się dwanaście, plastikowych, przeźroczystych dysków. Będą one używane do "symulowania" nurtu rzeki. Oczywiście w pudełku znajdują się jeszcze kryształy (w pięciu kolorach), koniec końców to o nie chodzi w grze.

To, co wyróżnia Niagarę z pośród całej masy gier, to fakt, iż pudełko jest równie ważne w rozgrywce jak inne elementy. Jak każdy wie, Niagara to wodospad. A jak nazwa wskazuje, aby mieć wodospad trzeba mieć spadającą wodę. I tu zaczyna się magia. Obie części pudełka wkładamy pod plansze, a specjalnie wyprofilowane "języki" będą udawały wodospad. Zatem planszowa Niagara zupełnie jak rzeczywista ma dwie kaskady, amerykańską i kanadyjską. Pokazuje to fotografia po (lewej) stronie. Wspaniały pomysł. Duże brawa dla autora.

Ostatnia rzecz, o jakiej należy wspomnieć w tej części artykułu, to instrukcja. Jest w pełni kolorową, ośmiostronicową broszurką. Zasady są wyłożone jasno i klarownie, poparte duża ilością przykładów. Na ostatniej stronie znajduje się podsumowanie i streszczenie wszystkich reguł. Nie powinna powstać żadna instrukcja, która tego nie posiada - wzór do naśladowania.

Jak wygląda gra w Niagarę? Po właściwym rozstawieniu planszy musimy jeszcze wykonać dwie czynności, zanim przejdziemy do samej gry. Jak już wspominałem wyżej, w planszy znajduje się wyżłobienie, tworzące koryto rzeki. Umieszczamy w nim dziewięć z dwunastu przezroczystych dysków, w trakcie rozgrywki będziemy dokładać kolejne, "symulując" prąd rzeki. Na planszy zmieści się tylko dziewięć krążków, zatem dołożenie kolejnego i przesunięcie już znajdujących się na planszy, musi spowodować to, że część krążków spadnie z planszy. Wodospad w całej okazałości. Prócz koryta rzeki, na planszy znajdują się jeszcze wgłębienia, zwane złożami, w których przed rozgrywką umieszczamy różnokolorowe klejnoty.

Jesteśmy już gotowi do rozpoczęcia gry. Niagara jest przewidziana dla 3-5 graczy - odważnych poszukiwaczy kryształów, którzy nie przelękną się rwącego nurtu rzeki. Zwycięzcą zostanie ten, kto jako pierwszy dostarczy bezpiecznie na brzeg 5 klejnotów różnych kolorów, 4 tej samej barwy lub 7 dowolnych. Proste prawda?

Nie do końca. Sterownie kanoe po rwącym nurcie Niagary nie należy do najprostszych czynności, zwłaszcza, że prócz przeciwników będziemy zmagać się z siłami natury. Do ustalenie prędkości naszej łodzi będzie służył kartonik z cyfrą od 1 do 6. Gracze będą je zagrywać zakryte, a wybrana liczba oznacza o ile pól, (którymi są plastikowe krążki) będzie można przesunąć swoją łódkę. Klejnoty będziemy zdobywać podpływając łodziami do złóż. Załadunek i wyładunek będą nas kosztować dwa punkty ruchu. Jednak nie jest to jedyna metoda na wzbogacenie się. Jeśli gracz znajdzie się, swoim pustym kanoe, na jednym polu z załadowaną łodzią przeciwnika, to może wykraść mu kryształek. Jednak ruch kanoe to nie wszystko, co może zrobić gracz w swojej turze. Zagrywając, zamiast cyfry, deseczkę z symbolem chmurki będziemy mogli przyśpieszyć zmienić warunki pogodowe, a tym samym wpływać na prędkość nurtu rzeki.

Gdy już wszyscy gracze wykonają ruchy swoimi łódkami, przechodzimy do kolejnej fazy rozgrywki - ruch rzeki. To ten etap dostarcza najwięcej frajdy i w zasadzie jest jednym z ciekawszych momentów rozgrywki. Rzeka przesunie się w jednej turze o tyle pól, ile wynosi najniższa z zagranych przez graczy kart. Dokładniej poruszyłaby się o tyle, jeśli pogoda byłaby neutralna. A że rzadko jest spokojnie, to wynik należy zmodyfikować o liczbę od -1 do 2. Na sam koniec dokładamy na początku planszy tyle krążków, jaki otrzymaliśmy wynik. Tu zaczyna działać maszyna. Wszystko się rusza. Rzeka się rusza. Kanoe wraz z nią. A kryształy wraz z kanoe. Nerwowe odliczanie. Czy moja łódka przetrwa? Czy spadnie z wodospadu wraz z cennym ładunkiem? Jest to najlepszy moment w całej grze. Nie myślcie jednak, że wraz ze straconą łódką kończy się zabawa - można ją odzyskać. Oczywiście nie ma nic za darmo i aby dostać swoją łódkę z powrotem, trzeba wydać jeden klejnot.

Gra nie jest losowa, co sprawia, że można w miarę dokładnie zaplanować najbliższe ruchy. Niewiadome ograniczają się do tego, jakie karty zagrają inni gracze. Warto pamiętać, jakie karty zostały już zagrane oraz dokładnie obserwować planszę, pozwoli to wydedukować, co mogą zamierzać przeciwnicy. Równie ważnym, jak przewidywanie ruchów przeciwnika, jest planowanie własnych - mieć na wodzie obie łódki czy tylko jedną? Załadować klejnot, czy poczekać i okraść kogoś? Spowolnić czy przyśpieszyć ruch rzeki? Na wszystkie te pytania trzeba sobie odpowiedzieć, aby opracować dobrą taktykę.

Na koniec pokuszę się o kilka zdań podsumowania. Niagara to gra niewątpliwie nowatorska. Graficznie i estetycznie grze nie można nic zarzucić. Zasady są proste, a jednocześnie dają wiele możliwości. Poruszanie rzeką jest frajdą samą w sobie, a brak czynnika losowego pozwala dokładnie planować kolejne ruchy. Gdy nasze kanoe znajdą się blisko wodospadu emocje rosną, a gdy zaczynają spadać słychać głośnie Nieeeee!! Z czystym sumieniem mogę polecić tę grę każdemu: i młodszym, i starszym, i zwolennikom gier lekkich (im w szczególności), jak i tym, którzy lubią dokładnie przemyśleć każde posunięcie. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Ocena ogólna 7/10

+
Rzeka i mechanizm poruszania nią
Prostota zasad i jednocześnie mnogość opcji taktycznych
Wspaniała oprawa graficzna

-
Przy większej liczbie graczy, na planszy może być tłoczno
Przy częstej grze, może się znudzić

DZIĘKUJEMY WYDAWNICTWU EGMONT ZA UDOSTĘPNIENIE EGZEMPLARZA NIAGARY DO RECENZJI

 

Niagara

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Egmont Polska
Liczba graczy: 3-5 osób
Czas gry: 60 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 8+
W pudełku:
  • 10 kajaków (po 2 w 5 kolorach)
  • plansza gry z wyżłobionym korytem rzeki
  • 1 koło ratunkowe
  • 1 znacznik deszczu
  • 40 kryształów
  • 12 przezroczystych dysków
  • 35 kart wioseł
  • instrukcja w języku polskim!
Cena sugerowana producenta: 99 zł


blog comments powered by Disqus