Niebezpieczną wyprawę po surowce czas zacząć!

Autor: aDiego
Korekta: Gruszmen
16 grudnia 2007

Manila, to druga po Niagarze gra ze stajni Zoch, którą wydał oficjalnie na polskim rynku Egmont. Wydawca komiksów oraz książek dla dzieci i młodzieży tym razem spróbował swoich sił na rynku planszówek. Stąd też Manila skierowana jest dla młodszych, choć nie ukrywam, że dorośli również znajdą tutaj coś dla siebie.

Fabuła Manili ma miejsce w roku 1821. Właśnie mija 250 lat hiszpańskiego panowania na Filipinach. Wiadomo jednak, że ciężko jest utrzymać w ryzach tak pokaźne imperium. Dlatego też wykorzystując słabości hiszpańskich najeźdźców, Filipińczycy rozwinęli handel na czarnym rynku. Oczywiście wszystko odbywa się za pomocą rzeki i łodzi, którymi przemycane są tak cenne surowce, jak gałka muszkatołowa, jedwab, jadeit i żeń-szeń.

Właśnie wokół tych czterech surowców kręci się cała rozgrywka. Gracze na początku każdej tury, (zwanymi tutaj wyprawami), wybierają w licytacji kapitana. Od niego zależeć będzie jakie dokładnie towary zostaną załadowane na łodzie. A, że do wyboru mamy cztery surowce przy trzech łodziach, to za każdym razem ciąży na nim brzemię, który towar nie popłynie do Manili... Ma to oczywiście sens, bowiem za każdym razem, gdy łodzie dotrą szczęśliwie do portu, cena danego surowca, którą była owa łódź załadowana, wzrasta. Stąd też kapitan może kombinować i wybrać, który towar zostanie na lądzie. Dzięki temu może sobie zapewnić zysk, a innym graczom przysporzyć strat, choć jak to los – działa w obie strony.

Gracze rozpoczynają grę z dwiema losowymi kartami udziałów i 30 Peso w kieszeni. Karty udziałów wzbogacają gracza tak naprawdę pod koniec rozgrywki. Zaś w jej trakcie należy bacznie obserwować czarny rynek surowców. Dzięki temu można np. na początku kupić tanio udziały jadeitu, by będąc kapitanem tak poprowadzić wyprawę, by wybrany surowiec drożał. Kalkulacja jest prosta – pod koniec gry zarobimy na udziałach, gdyż każda karta surowca jest mnożona przez liczbę Peso, jaką dany surowiec na czarnym rynku osiągnął. Niekiedy więc udziały stają się asem w rękawie, który może pomóc w przypadku gdy do innych graczy brakuje nam czystego majątku w Peso.

W całej grze jest sporo losowości. Już na początku kapitan ma prawo ustawić łodzie na jednym z dowolnych pól startowych, jednak tak aby suma oczek wynosiła 9. Tak więc np. pierwsza łódź może zająć pozycję 5, druga łódź pozycję 1, trzecia pozycję 3. Po każdej rundzie następuje rzucanie kostkami, które decydują o tym, o ile pól dana łódź przesunie się na planszy. Tak więc napięcie rośnie z każdym następnym rzutem, gdyż można co raz lepiej ocenić, czy zarobimy jakieś pieniądze, czy może je stracimy.

Skoro jesteśmy przy zarabianiu, warto wspomnieć jak należy zbierać Peso. Tutaj zasady też są proste. Podczas gdy kapitan ma przywilej w rozstawieniu towarów, które wyruszą na wyprawę, wszyscy gracze ustawiają swoich wspólników na wybranych polach planszy. Za każde pole należy zapłacić odpowiednio przypisaną kwotę Peso. W przypadku celnego wyboru zysk z wyprawy może być całkiem spory.

Na planszy mamy kilka stref: Port, Stocznię, Łódź piratów, Wyspę pilotów i Firmę ubezpieczeniową. W każdej z nich mamy kilka możliwości rozstawienia swoich wspólników.
Jeśli łódź dotrze do strefy i pola, w którym znajduje się nasz wspólnik, będziemy czerpać określone, dla danego pola, zyski.

Do Portu trafiają te łodzie, które bezpiecznie dotarły do Manili, a więc przekroczyły 13 oczko na planszy po wszystkich rzutach kostką. Towary, które znalazły się w porcie automatycznie drożeją na czarnym rynku.
Do Stoczni zaś trafiają te łodzie, które nie ukończyły podróży. W takim przypadku towary znajdujące się na takich łodziach nie drożeją, a zyski liczą tylko Ci gracze, którzy przewidzieli niepowodzenie misji dla danej łodzi. Oczywiście warunkiem jest również to aby łódź taka dotarła w Stoczni do pola, na którym został rozstawiony wspólnik.
Wyjątek stanowi pole nr 13, będące gratką dla piratów. Łódź, która po ostatniej rundzie rzutów kostką zatrzyma się na tym polu jest plądrowana przez nich. Tutaj podobnie, trzeba wcześniej „wykupić” sobie jedno z dwóch pirackich miejsc i liczyć na to, że nasze przewidywania się sprawdzą.
Wyspa pilotów, to miejsce, w którym jeśli postawiliśmy swojego wspólnika, możemy przed 3 rundą rzutów kostką zmienić ruch łodzi. I tak mamy dwa pola, gdzie jedno odpowiada za dodanie / odjęcie ruchu danej łodzi o jedno oczko, zaś drugie pole pozwala na identyczną modyfikację, z tym, że już o dwa pola. Czasem pokombinowanie z przesunięciem łodzi o odpowiednią ilość pól może dać zaskakujące rezultaty. Jednym ruchem możemy skazać rywala na porażkę, lub pozbawić zysku samego siebie. Trzeba bowiem pamiętać, że jest jeszcze jeden cykl rzutu kostkami...
Prócz tego jeden z graczy może pokusić się o umieszczenie swojego pionka w biurze ubezpieczeniowym. Otrzymuje on za pracę na stanowisku agenta ubezpieczeniowego 10 Peso. Jest jednak druga, już mniej ciekawa, strona medalu. Gracz, który umieścił swojego wspólnika w agencji ubezpieczeniowej musi pokryć koszty napraw wszystkich łodzi, które dotrą na Manilę uszkodzone, a więc te które znajdą się w Stoczni.

Każda runda Manili składa się z kilku faz. Pierwsza, to wybór Kapitana wyprawy po przez licytację. Zwycięża ten gracz, który wyłoży więcej Peso. Kapitan również decyduje o towarach, które wezmą udział w wyprawie i ustala z których pól startowych łodzie wyruszą.
Następnie mamy fazę rozmieszczenia wspólników (po jednym pionku) i rzut kostkami, które odpowiadają za ruch łodzi. Tę fazę powtarzamy 3 razy (4 razy jeśli w grze bierze udział 3 graczy). Ostatnią, trzecią fazą jest podział zysków.

Gra kończy się w momencie, kiedy jeden z towarów osiągnie wartość 30 Peso. Zwycięzcą zostaje gracz, któremu uda się zgromadzić największy majątek, wliczając w to nie tylko monety, ale również wartość kart udziałów dla danego surowca.

Manila składa się z kilku elementów. Prócz planszy, po której nasze łodzie odbywają wyprawy, mamy również cztery żetony ładowni przedstawiające surowce gałki muszkatołowej, jedwabiu, jadeitu i żeń-szenia. Ponadto mamy cztery kostki w kolorach odpowiadających danemu surowcowi. Dzięki temu jest łatwo rozpoznać, która łódź poruszy się o wskazana przez kostkę liczbę pól. W grze występuje również 20 kart udziałów (po 5 dla każdego rodzaju), które w trakcie gry można kupować, zwiększając tym samym swój majątek. Gracze mają do dyspozycji 20 pionków wspólników (po 4 dla każdego gracza). Istotne są również monety (48 sztuk), w różnych nominałach, które gracze zarabiają lub tracą po przebytych wyprawach.
Wszystkie wspomniane elementy zostały wykonane bardzo starannie, z wysokiej jakości materiałów. Przeważa drewno, z którego zostały wykonane łodzie, kostki i pionki wspólników. Żetony ładowni zostały wykonane z grubej tektury, zapewniającej ich trwałość. Jedynymi elementami plastikowymi są monety Peso.

Sama gra w swojej tematyce jest dosyć egzotyczna, nie dziwią więc soczyste, tropikalne kolory. Barwna plansza wraz z kolorowymi elementami zestawu przyciąga uwagę. Nie da się przejść obok Manili obojętnie. Zawsze wzrok zawiśnie nad planszą chociaż na chwilę...
Jakość nadruków jest perfekcyjna, zaś obrazki w swojej kreskówkowej formie podkreślają dla kogo gra jest przeznaczona. Nie da się bowiem ukryć, że głównym odbiorcą są młodsi gracze. Na pewno jest to przedział wiekowy 10-14 lat. Sądzę jednak, że starsi „planszówkowcy” nie będą narzekać i równie dobrze będą się bawić przy tej grze, tak jak ja.

Polska wersja gry nie różni się niczym od oryginalnej wersji niemieckiej. Jedne co tak naprawdę Egmont zrobił w zakresie polskiego wydania, to przetłumaczona na nasz rodzimy język instrukcja. Również cenowo polska edycja nie odbiega znacznie od ceny oryginału, co nieco dziwi. Mogłoby być jednak nieco taniej...

Sama instrukcja została skonstruowana dobrze, skrzętnie tłumacząc każdy szczegół rozgrywki. Na pierwszy rzut oka można mieć wrażenie ogromu panujących podczas rozgrywki zasad. Wszak instrukcja Manili zamknęła się na 8 w pełni zadrukowanych stronach formatu A4...
Być może po pierwszym przeczytaniu instrukcji gracz z łatwością się pogubi, nie pamiętając zwyczajnie wszystkich reguł. Jednak po kolejnej lekturze instrukcji nie powinno być już żadnych wątpliwości. Pomaga również w tym pierwsza rozgrywką, po której każda następna będzie zdecydowanie bardziej przyjemna, chociażby ze względu na pełne ogarnięcie zasad. Dla leniuchów Egmont umieścił instrukcję wideo, którą możecie znaleźć tutaj.

Z całą pewnością mogę polecić Manilę rodzinom 2+1 i więcej. Młodsze dzieci przyciągnie nie tylko bajkowa kolorystyka gry, ale również dość prosta rozgrywka i ciekawa fabuła. Gra mimo sporej losowości z pewnością rozwija myślenie, z liczeniem na czele.

Ocena 8/10

Plusy

+ wysokiej jakości wykonanie
+ przyjemna rozgrywka przypadkowo-ekonomiczna
+ dobra polska instrukcja

Minusy
- w sumie nie znalazłem, choć dla niektórych może być minusem to, że gra jest przeznaczona głównie dla młodszego pokolenia
- cena?

Za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska

 

Manila

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Egmont Polska
Liczba graczy: 3-5 osób
Czas gry: 60 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 10 lat
W pudełku:
  • plansza gry
  • 3 łodzie
  • 20 pionków w 5 kolorach
  • 4 żetony załadunku dla 4 towarów
  • 4 kości (w kolorach towarów)
  • 4 znaczniki wartości (w kolorach 4 towarów)
  • 20 kart własności (po 5 dla każdego z towarów)
  • monety w filipińskiej walucie PESO
  • instrukcja w języku polskim!
Cena sugerowana producenta: 129 zł


blog comments powered by Disqus