Recenzja gry "Łowcy Przygód"

Autor: RAJ
14 stycznia 2007

Gra Łowcy przygód początkowo zupełnie mnie nie zainteresowała. Były ku temu dwa powody – po pierwsze gustuję raczej w grach wojennych, a po drugie za Lizardami ciągnie się reputacja uzyskana przy grze Legenda: Czas bohaterów, która miała ładną grafikę ale niedopracowane zasady. Co ciekawe, prawie, że bez echa przeszło opublikowanie przez autorów poprawionych zasad Legendy (a szkoda bo gra bardzo na tych poprawkach zyskała). Jednak pewnego dnia stanął przede mną obowiązek przetestowania Łowców... i z niejakim zaskoczeniem muszę przyznać, że szybko obowiązek ten zmienił się w przyjemność.

W łowcach gracze stają się sławnymi podróżnikami i mecenasami wypraw odkrywczych. Wygra ten kto stanie się najsławniejszym z odkrywców – aby to osiągnąć należy ukończyć jak najwięcej wypraw. Aby móc wyruszyć na wyprawę muszą jednak najpierw zdobyć odpowiednie środki finansowe...

Gra mieści się w niewielkim kwadratowym pudełku – co zabawne jest to zarówno zaleta, jak i wada. Zaleta, ponieważ nie ma problemu żeby zabrać tę grę ze sobą (bez problemu zmieści się w damskiej torebce), wada zaś, bo niestety pudełko jest za małe i szklane kamienie bardzo je rozpychają, a co gorsza mają tendencję do wypadania z niego.
 Oprócz kamieni (czyli znaczników znanych bardzo dobrze z karcianek) gra składa się z dwudziestu pięciu kolorowych kart przygód. Są one wydrukowane na bardzo grubym papierze, ładne, czytelne i jednym słowem - dopracowane graficznie. Na każdej z tych kart są przedstawione różne zdarzenia mające wpływ na rozgrywkę.
Jedyne zastrzeżenie mam do kolorów ramek, są one zbyt „przyciemnione” – niestety przy słabym świetle mogą się mylić, zwłaszcza osobom mającym problemy ze wzrokiem. Dodatkowo mamy też cztery karty pomocnicze – po jednej z torami czasu i sławy oraz dwie bardzo przydatne ściągawki z zasad.

No właśnie – zasady. Nie będę się o nich zbytnio rozpisywał, bo są bardzo krótkie i łatwe w odbiorze. Można je przeczytać w kilka minut, a wyjaśnianie ich nowym graczom nie ma prawa przekroczyć pięciu minut, nawet jeśli jest to ich pierwsza gra w życiu... W skrócie mówiąc – należy przemieszczać swoje kamienie po kartach przygód tak aby ukończyć ich jak najwięcej. Przemieszczać można się o jedno pole lub o niższy z wyników rzutu dwoma kostkami. Jeśli na kostkach jest dublet, to gracz traci kolejkę. Do tego dochodzą specjalne zdarzenia na planszy, które np. powodują przesunięcie kamieni na innych przygodach, a także kilka dodatkowych możliwości jeśli wypadnie szóstka (wszystko to jest wymienione i opisane na ściągawkach!). Każda ukończona przygoda to jeden punkt zwycięstwa. Jeżeli na torze sławy ten kolor przygody uzyskał trzy punkty (każdy punkt jest za stanięcie na aparacie fotograficznym – wiadomo – jak jest dużo zdjęć, to jest co pokazywać ludziom) to przygoda jest warta dwa punkty zwycięstwa.
Proste i niezbyt ciekawe, prawda? Otóż nic bardziej mylnego...

Gdy gra się w cztery osoby (optymalna liczba graczy) i na stole każdy ma wystawione trzy przygody, to często dochodzi do sytuacji gdy w jakiś sposób oddziałujemy na przygody innych graczy - np. jeżeli nasz kamień stanie na polu oznaczonym niebieskim minusem, to na wszystkich niebieskich przygodach gracze przesuwają swoje kamienie do tyłu. W efekcie można trafić na czaszkę i musieć zaczynać wyprawę od początku... Pomimo swej prostoty Łowcy oferują całkiem sporo możliwości kombinowania i utrudniania życia przeciwnikom – np. można skrócić czas rozgrywki lub zmniejszyć sławę przygód ukończonych przez przeciwnika.

Co ciekawe podczas moich kilku gier zawsze gracze się śmiali. Nie miało wielkiego znaczenia czy wygrywasz czy przegrywasz, czy właśnie ktoś wepchnął Cię na czaszkę lub czy rzucałeś trzeci dublet pod rząd. Dużo większe znaczenie od zwycięstwa uzyskała dobra zabawa i śmiech.

Grałem w Łowców z moimi teściami a także ze znajomymi, którzy nigdy nie grali w nic innego niż chińczyk i Monopoly oraz ich dziewięcioletnim synem. Poznanie prostych zasad nie wymagało od nich specjalnego wysiłku a szybka (około pół godziny na rozgrywkę) i radosna gra dała nam sporo radości.

Oczywiście w Łowcach jest dużo losowości co powoduje, że ta gra nie stanie się zbyt ceniona podczas klubowych rozgrywek doświadczonych graczy. Jednak jeśli jesteś rodzicem i chcesz zagrać ze swoim dzieckiem lub też przychodzą do Ciebie goście, którzy nie specjalnie mają pojęcie o grach planszowych albo też nie mają ochoty zagrać w „ciężkie gry” to Łowcy Przygód są jak znalazł.

Ogólna ocena: 6/10 (+2 punkty gdy gramy z dziećmi lub nie planszówkowymi znajomymi)

Dziękujemy wydawnictwu Lizardy za udostępnienie gry do recenzji.

Łowcy przygód

Gatunek gry: przygodowa
Wydawca: Lizardy
Liczba graczy: 2-6 osób
Czas gry: ok. 30-60 min.
Dopuszczalny wiek graczy: od 10 lat
W pudełku:
  • 25 plansz wypraw
  • plansza toru czasu
  • plansza toru sławy
  • 2 plansze ściągawki
  • 30 szklanych kamieni
  • 2 kostki
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 35 zł


blog comments powered by Disqus