Kłamcianka – recenzja gry karcianej

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Ilustracje: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: (anonim)
9 lipca 2014

Niedawno na rynku pojawiła się długo wyczekiwana przez fanów Jakuba Ćwieka książka – Kłamca 2,5. Pisarz wrócił do popularnego bohatera, stwarzając nowe przygody i nieco poprawiając nasz wgląd w fabułę serii. Recenzję możecie znaleźć tutaj.

Wydawnictwo SQN, odpowiedzialne za wydanie książki, zrobiło nam niespodziankę – na rynek wypuściło pakiet. Do Kłamcy 2,5 dodało karcianą grę towarzyską autorstwa znanej w fantastycznym światku grupy Lans Macabre, autorów wielu świetnych opracowań i prelekcji. Jak wypadł debiut grupy? Tak naprawdę trudno powiedzieć.

Kłamcianka to gra towarzyska dla 3-7 osób. Każdy z graczy otrzymuje kartę bohatera – mamy ich do wyboru 10. Poza nimi w grze są jeszcze karty postaci – mogące działać jako nasz wojownik, atakujący lub broniący gracza, lub jako efekt, czyli rzucony na walczące postacie "czar" czy też działające w dowolnym momencie zaklęcie. Celem gry jest uzbieranie jak największej liczby piór – narysowanych na kartach jako ich wartość. Jednocześnie czekają na graczy pułapki: karty Kłamcy, które mają największą wartość, ale jednocześnie gracz z największą ich liczbą przegrywa automatycznie.

Zasady są w gruncie rzeczy proste: w swojej turze albo dobieramy karty, albo wymieniamy się kartami z innymi graczami (co ciekawe – w ciemno, losując), albo atakujemy innego gracza, wystawiając wybraną postać i zależnie od jej wartości – płacąc za to lub nie. W przypadku remisu lub wygranej atakujący dobiera dwie karty, obrońca, również wystawiający postać, traci dodatkowo dwie karty i może odwrócić kartę bohatera na stronę "aktywną", żeby korzystać z jego wyjątkowej umiejętności. Jeśli atakujący przegra, traci wystawianą postać, podobnie zresztą jak obrońca.

Z oceną gry jest pewien problem. Zacznijmy od pozytywów. Dostajemy karciankę w dość dużym, całkiem eleganckim pudełku identycznych rozmiarów jak książka. Karty są całkiem niezłej jakości, na sztywnym papierze – na pewno jednak będą wymagać koszulek. Grafiki – są nawet smakowite. Z jednej strony komiksowe i karykaturalne (ulubiona karta – Metatron. Kto oglądał Dogmę, na pewno zrozumie), z drugiej – całkiem ładne, wyraźne, bez problemu można odróżniać postacie. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, jednak oprawa graficzna powinna się spodobać większości szczęśliwych nabywców. Podobnie pudełko – dość duże jak na zawartość (karty są standardowych rozmiarów), utrzymane w ciemnych brązach, wywołało pozytywne komentarze u większości osób, z którymi Kłamcianka była rozgrywana.

Sama rozgrywka dostarczyła sporo zabawy. Pierwsze skojarzenie podążyło w stronę Munchkina – co samo w sobie na pewno jest dużym plusem. Możliwość dorzucania kart w trakcie walk innych graczy pozwalała na błyskawiczną zmianę rozkładu sił, zrzucenie kart z ręki (czasami fajnie było się pozbyć tych słabszych) czy po prostu na złośliwości. Rozgrywka była dzięki temu dość dynamiczna, głośna i na pewno idealna dla 4-5 graczy (przy trójce może być już nieco słabiej). Mimo pewnych niejasności w instrukcji udało się dosyć szybko opanować zasady, a te, których nie ujęto wystarczająco wyraźnie – spokojnie wymyślić lub wywnioskować. Przy tym gracze znający uniwersum Kłamcy mieli dodatkową porcję zabawy – w grze pojawiają się postacie z całej serii, nie tylko z wydanej przez SQN części.

Z drugiej strony – nie ma tak dobrze. Do gry zasiedli głównie bardziej zaawansowani gracze, obeznani już i z karciankami, i ze standardowymi planszówkami. Zwykle po dwóch rozgrywkach dawała znać o sobie powtarzalność kart i ich nie do końca przemyślane zbalansowanie – jest kilka postaci dających powera i mających ogromny wpływ na grę – jeśli ma się je na ręku, to zrobi się wszystko, żeby ich nie stracić. Pozostałe karty – często występujące w kilku egzemplarzach – wydają się być tylko niewiele znaczącym dodatkiem, dobrym w masie, ale pojedynczo dającym tyle co nic. Gra w tym samym składzie stawała się dosyć wtórna – nawet wymiana kart bohaterów niewiele dawała, mimo używania ich specjalnych zdolności.

Do wad można też zaliczyć niemożność pozbycia się kart Kłamcy. Oczywiście istnieje opcja wymiany – ale jest losowa i wywołuje sporo podejrzeń u innych graczy co do zawartości naszej ręki, więc niewiele daje temu, kto już przy rozdawaniu kart dostał "na rękę" dwóch Lokich. Byłoby ekstra, gdyby istniała karta pozwalająca pozbyć się jednego kukułczego jaja.

Do wad można także zaliczyć samą instrukcję. Przede wszystkim – brak jej w pudełku z grą; znajduje się ona bowiem na ostatnich stronach książki Kłamca 2,5. Machinomachia. Może to nieco przeszkadzać przy pierwszych rozgrywkach – jest po prostu niewygodne. Potem korzysta się głównie ze skróconej wersji instrukcji na pudełku. Jednocześnie dość ciężko przez nią przebrnąć – napisana jest dość... niewyraźnie, jeśli wiecie, o czym mowa. Na szczęście grupa Lans Macabre jest wyjątkowo otwarta na wszelkie pytania i wszystkie nieścisłości można wyjaśnić poprzez e-mail albo na Facebooku – chętnie udzielają informacji i bardzo szybko odpisują.

Należy też zaznaczyć, ze gracze początkujący, którzy nie mieli wiele do czynienia z planszówkami, oceniali Kłamciankę bardzo dobrze. Poza nieścisłościami instrukcji gra podobała im się bardzo, chwalili ją za łatwość i lekkość rozgrywki i prostotę zasad. Jeśli szukacie więc gry do "wciągnięcia" kogoś w planszówkowy światek – na pewno Kłamcianka będzie jedną z godnych polecenia.

Podsumujmy więc. Gra dołączana do Kłamcy 2,5 jest wydana całkiem ładnie i bez oszczędzania na materiałach. Dostarcza sporo rozrywki, jest świetna dla początkujących oraz do szybkiej rozgrzewki karciankowo-planszówkowej przy piwie (albo trzech) dla 4-5 osób. Jednocześnie gracze bardziej doświadczeni mogą się nieco rozczarować i szybko odłożyć Kłamciankę na półkę. Grupa Lans Macabre poradziła sobie całkiem nieźle, jednak są pewne niedociągnięcia do poprawki – ale znając ich, na pewno następna gra będzie już bez potknięć. Dodatkowo – o czym należy wspomnieć chociażby na końcu recenzji – cały pakiet książka plus gra kosztuje zaledwie 49 zł. To naprawdę niewiele, biorąc pod uwagę standardowe ceny obu produktów – warto zainwestować chociażby z tego powodu, nawet nie będąc specjalnym fanem Jakuba Ćwieka.

Dagmara Trembicka
Korekta: barneej

 

Kłamcianka Towarzyska

Gatunek gry: karciana
Wydawca: Sine Qua Non
Liczba graczy: 3-7 osób



blog comments powered by Disqus