Recenzja gry "Jungle Speed Safari"

Autor: Gruszmen
Ilustracje: materiały prasowe
Korekta: Ta Aina
15 października 2013

Zwierzęta zamieszkujące dżunglę prowadzą spokojny żywot do czasu, gdy nadchodzi pora posiłku… Dzika natura i pierwotne instynkty biorą wówczas górę. Najbardziej wygłodniałe bestie spieszą najszybciej w stronę swoich ofiar, podczas gdy wolniejsze dają upust swej złości głośnym rykiem. A kameleony, jak to kameleony, chowają się wśród liści… Ale dopiero gdy pojawia się łowca, narasta prawdziwa panika. Ratuj się kto może!

Takim wstępem opatrzona jest instrukcja do imprezowej gry Jungle Speed Safari. Uznałem, że znakomicie przybliży on fabułę gry. Ale zaraz? Jaką fabułę? Przecież wszyscy Ci, którym zdarzyło się grać w poprzednią grę z rodziny Jungle Speed, wiedzą że gra jest w zasadzie abstrakcyjna. Fabuła jest w grze tłem. Rozgrywka nie zmieniła by się, gdyby na kartach umieszczono kolorowe figury kółka i kwadraty.

Ale może po kolei. Skoro nadmieniłem już, że w grze są karty, to może przybliżę całą zawartość opakowania. W pudełku znajdziemy zestaw 42 wariacko ilustrowanych kart, 5 drewnianych totemów, woreczek do przechowywania całości i króciutką, 8-stronicową instrukcję. Elementy wykonane są przyzwoicie, a karty są sztywne i wyglądają na trwałe. Gruba warstwa lakieru sprawi, że nie powinno im zaszkodzić nawet oblanie płynem, co w warunkach imprezowych nie jest wykluczone.
Na pierwszy rzut oka nie wszystkim może przypaść do gustu główna idea gry. Bo z grupsza chodzi o łapanie drewnianych totemów, dotykanie przedmiotów w ustalonym kolorze i głośne ryczenie. Gra wymaga pewnego przełamania, ale gwarantuję, że gdy zmusimy się do wykonywania tych z pozoru absurdalnych czynności, zabawa będzie przednia. Zasady rozgrywki są prościutkie i jasno wyłożone w instrukcji. Każdy z grających dysponuje stosem zakrytych kart. Po kolei są one odkrywane i w zależności od tego co się pojawi trzeba wykonywać czynności, o których wspomniałem wyżej. Poniżej zamieszczam ich listę:

  • Białe karty – nic się nie dzieje
  • Głodne zwierzęta – niebieskie karty – trzeba złapać totem dopasowany do zwierzaka (lew – mięso, małpa – banan itp..)
  • Wściekłe zwierzęta – czerwone karty – natychmiast za pomocą gestów i dźwięku trzeba odegrać zwierzę z karty
  • Karty specjalne: Kameleon– trzeba dotknąć przedmiotu w kolorze kameleona, który jest na karcie, Łowca – trzeba ochronić własne karty przed zakusami myśliwego, Hiena – trzeba natychmiast złapać karty leżące na środku stołu

Grę wygrywa ten z graczy, który na koniec zdobędzie największą liczbę kart. Jednak jak przystało na porządną grę imprezową „wygranie” nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest świetna zbawa, której przy Jungle Speed Safari na pewno nie zabraknie. Rozgrywka na pewno będzie obfitowała w salwy śmiechu, przepychanki i dynamiczne klepanie kart na stole. Przy grze w Jungle Speed Safari angielskie powiedzenie „the more the merrier" sprawdza się w 100%. Im więcej grających (do przepisowych sześciu osób) tym weselej i krótko mówiąc lepiej. Jungle Speed Safari jest wspaniałą grą, która rozkręci waszą imprezę. Na koniec mam tylko jedną uwagę – uważajcie przy grze z nieznajomymi. Zastanówcie się czy chcecie by zobaczyli was udających wściekłego słonia.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.

Ocena ogólna: 9/10

Zalety:
+
naprawdę imprezowa gra, śmeiszna i zapewniająca masę rozgrywki
+ solidnie wykonana

Wady:
Jakie wady?

Jungle Speed Safari

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Rebel
Liczba graczy: 2-5 osób
Czas gry: 15 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 5+
W pudełku:
  • 5 totemów (pożywienie)
  • 42 karty
  • 1 woreczek
  • 1 instrukcja
Cena sugerowana producenta: 74,95


blog comments powered by Disqus