Recenzja gry "Jishaku"

Autor: Gruszmen
Korekta: Ta Aina
25 września 2012

Dziś przyjrzymy się nowości, która zawitała na nasze stoły dzięki sopockiemu Treflowi. Gra Jishaku (wym. dzisiaku), bo o niej mowa, reklamowana jest jako polaryzująca gra magnetyczna.

Co oznacza marketingowy zwrot „gra magnetyczna”. W czym jest ukryty ten magnetyzm? O co chodzi z polaryzacją?  Otóż Jishaku jest oparta na bardzo prostym pomyśle - układaniu prawdziwych magnesów na planszy,  ale może po kolei i w szczegółach…

Zawartość pudełka

Po chwili napięcia dobieramy się do świeżo zakupionej gry. Z pudełka zrywamy zabezpieczają folię i ściągamy wieko. Wewnątrz znajdujemy zaledwie kilka elementów: 18 kamieni magnetycznych, materiałowy woreczek do ich przechowywania oraz bardzo ciekawą planszę. Każdy, kto miał kiedyś w ręku pudełko z nowymi częściami komputerowymi będzie mógł sobie bez problemu wyobrazić pole gry. Jest to po prostu gąbka pofałdowana w charakterystyczny sposób. Są w niej „góry” i „doliny” rozłożone równomiernie na całej powierzchni.
 
Na czym polega zabawa w Jishaku?

Najkrócej mówiąc na układaniu magnesów – proste prawda? Opiszę najfajniejszy tryb przewidujący zabawę we dwoje (lub we dwóch czy dwie). Oprócz niego autorzy podsuwają jeszcze trzy inne sposoby gry, ale moim zdaniem są one tylko dodatkiem do podstawowej wersji. Każdy z graczy zaczyna dysponując zestawem dziewięciu kamieni i próbuje się ich pozbyć możliwie szybko poprzez rozkładanie ich na planszy. Gra się naprzemiennie - raz jeden raz drugi. Trudność polega na tym, że magnesy trzeba rozkładać  tak, aby nie złączyły się ze sobą. W pierwszych kilku kolejkach nie stanowi to żadnego problemu. Schody rozpoczynają się później. Już po chwili nie ma na planszy „wolnych” miejsc i trzeba kombinować np. układać kamienie w ten sposób aby ich magnetyzm wzajemnie się równoważył. Gracz, któremu nie uda się ta sztuka i złączy kilka magnesików musi zabrać cały taki zlepek „na rękę” i kontynuować misternie rozmieszczanie. Wygrywa ten, kto pierwszy pozbędzie się całego zestawu magnesów. Gra w większym gronie wygląda identycznie, z tą różnicą że dla każdego gracza przypadnie mniej magnesów.

Zasady gry są niesamowicie proste, a większość partii w Jishaku trwa poniżej 5 minut. Gra dostarcza wielu emocji. Zwłaszcza gdy na planszy rozmieszczone już jest kilka magnesów i szukamy „bezpiecznych” miejsc na dołożenie nowych. Gra wymaga też żelaznych nerwów, aby w kluczowym momencie nie zadrżała ręka trzymająca magnes.

Gra jest naprawdę warta polecenia. Po każdej rozegranej partii mamy ochotę zebrać kamienie i zacząć od początku. Mamy ochotę spróbować raz jeszcze swoich sił w magnetycznych zmaganiach.

Na sam koniec ostrzeżenie, o którym też wspominają wydawcy. Gra jest niebezpieczna dla małych dzieci. Trzeba zachować szczególną ostrożność z małymi magnesami, gdyż ich połknięcie może się bardzo negatywnie odbić na zdrowiu dziecka.

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostepnienie egzemplarza gry do recenzji.

Ocena ogólna: 9/10

Zalety:

+ bardzo oryginalny pomysł

+ emocje

Wady:

- musiałbym szukać czegoś na siłę, a nie jest to konieczne, bo gra jest naprawdę dobra

Jishaku

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Trefl
Liczba graczy: 1-bez ograniczeń
Czas gry: 10 min,
Dopuszczalny wiek graczy: 14+
W pudełku:
  • 18 kamieni magnetycznych w eleganckim woreczku
  • Pole gry
  • Instrukcja
Cena sugerowana producenta: 79,99 zł


blog comments powered by Disqus