Recenzja gry planszowej „Jedzie pociąg z daleka”

Autor: Marta Kononienko
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
14 listopada 2017

Pociągi level easy

Osoby, które grały kiedykolwiek we Wsiąść do pociągu – w jakiejkolwiek wersji – dobrze wiedzą, jak współuczestnicy potrafią skutecznie uniemożliwić zdobycie jak największej liczby punktów przez ciągłe blokowanie kolejowych dróg. Natomiast miłośnicy Carcassonne prawdopodobnie czasem chcieliby, żeby każdy gracz miał własne kafelki i nie przeszkadzał w zdobywaniu punktów za coraz bardziej rozbudowane miasta. Co by się zatem stało, gdyby uwzględnić te dwa zażalenia i stworzyć grę idealną? Czy taką może być planszówka Jedzie pociąg z daleka?

 

O co chodzi?


Jedzie pociąg z daleka
to gra dla 1 do 4 osób, w której każdy na własnej planszy buduje połączenia kolejowe, by dotrzeć swoimi lokomotywami do odpowiednich stacji. Każda jest inaczej punktowana. Wygrywa ten, kto zdobędzie za nie finalnie najwięcej punktów.


Co znajdziemy w pudełku?


Wewnątrz średniej wielkości pudełka znajdziemy krótką, ale bardzo treściwą i kolorową instrukcję oraz 4 ramki do gry ze stacjami, 60 kafelków torów (każdy gracz otrzyma 15 własnych w kolorze pasującym do ramki), 2 dwustronne plansze punktacji, 16 lokomotyw (w 4 różnych barwach) i 20 żetonów (4 małe i 16 dużych). Wydawnictwo Nasza Księgarnia dołączyło także bardzo porządny lniany woreczek, który mieści wszystkie małe elementy. Są one wykonane z grubszej tekturki, więc na pewno będą służyć użytkownikom przez bardzo długi czas. Ogromne uznanie należy się ilustratorce Nikoli Kucharskiej (zdarzyło mi się z tą panią chodzić do szkoły dawno, dawno temu i serdecznie ją pozdrawiam), która na każdym kafelku i planszy stworzyła małe dzieła sztuki. Gra ma jedne z piękniejszych grafik, jakie widziałam w planszówkach. Sami zobaczcie, naprawdę warto.


Zwrócę także uwagę na dwa dodatkowe elementy, chociaż nie są związane bezpośrednio z Jedzie pociąg z daleka. W pudełku znalazła się jedna z Kart Megamocy, które możecie odkryć w każdej grze planszowej Naszej Księgarni. Wolno jej użyć w dowolnym momencie rozgrywki. W mojej znalazła się taka, którą mogę zagrać, gdy wygrywam, a wszyscy inni gracze powinni wtedy wyrazić swoje uznanie aplauzem. Oprócz tego można skorzystać z pięknej naklejki pisząc na niej swoje imię i w ten sposób oznaczając pudełko. Te dodatkowe elementy to bardzo fajny i kreatywny pomysł, który uatrakcyjnił grę!

Dokąd jadą te pociągi?

Instrukcja jest bardzo czytelna – wszystko zostało dokładnie rozrysowane, na każdy krok rozpisane są przykłady. Gracze dostają własne ramki, kafelki torów, cztery żetony i 4 lokomotywy. Zestawy są w innych kolorach i każdy ma własny „charakter” – jedna ramka jest zimowa, druga w klimacie Dzikiego Zachodu, trzecia przywołuje na myśl safari, a ostatnia zwyczajne lasy i pastwiska. Różnią się tylko wyglądem, stacje umieszczone na ramce oraz płytki są w każdej takie same. Kafelki tasujemy i układamy odwrócone w stosie koło swojej planszy. Podobnie czynimy z żetonami. Na środku stołu kładziemy planszę punktową zgodną z liczbą graczy i możemy zaczynać rozgrywkę!


Wszyscy uczestnicy ciągną ze stosu kafelek, oglądają go i sprawdzają, gdzie mogą go dołożyć, żeby utworzyć dla siebie jak najbardziej korzystne połączenie. Kiedy wszyscy są gotowi, gracze kładą równocześnie kafelki w miejscu, które wybrali w swoich ramkach. Następnie poruszają wszystkie lokomotywy, które mogą, po stworzonych torach. Tak odbywa się runda po rundzie aż lokomotywy dotrą do stacji. Są one różnie punktowane – przeważnie im dalej od początkowej zajezdni, tym lepiej. Wynik zależy również od tego, którzy w kolejności będziemy na stacji. Tu zachodzi jedyny element rywalizacji między graczami – na planszy punktowej umieszczać będą swoje żetony w zależności od miejsca, na którym przybyli na konkretne stacje. Wyścig trwa aż wszyscy uczestnicy pozbędą się kafelków lub ich lokomotywy dotrą do stacji.

Każda rozgrywka jest bardzo szybka – zajmuje około 20 minut, a zasady można też przyjemnie i prosto wytłumaczyć. Świetnie nadaje się dla początkujących graczy i dzieci. Myślę, że tym drugim dużo frajdy sprawią obrazki na kafelkach i ramkach. Jeśli zastanawialiście się, czy może być coś prostszego niż klasyczne Wsiąść do pociągu lub Carcassonne, to Jedzie pociąg z daleka pokazuje, że jak najbardziej tak. Gimnastykowania mózgowego nie jest tutaj tak dużo, ale wystarczy na przyjemne spędzenie godzinki lub dwóch na kilku partiach. Gra ma też dwie alternatywne wersje, w których liczy się dodatkowo długość tras przebytych przez lokomotywy. Dzięki praktycznie zerowej interakcji między graczami, Jedzie pociąg z daleka rewelacyjnie sprawdza się także w wersji dla jednej osoby.

Jedynym minusem, jakiego mogę się dopatrzeć to fakt, że ramka mogłaby być troszeczkę szersza, żeby kafelki lepiej do niej pasowały. Podczas gry zauważyliśmy, że po włożeniu wszystkich niestety odstają w różne strony. Zabrakło dosłownie milimetra więcej. Na szczęście to kwestia czysto praktyczna, nie przeszkadzało to za bardzo w trakcie rozgrywki.


Czy bilety nie są za drogie?


Grę Jedzie pociąg z daleka można kupić już nawet za około 50-60 złotych. To cena bardzo przystępna i adekwatna do zawartości oraz jakości tej planszówki. Świetnie sprawdzi się jako prezent, jest też idealna do gry z dzieciakami.


Czy warto pojechać?


Zdecydowanie polecam tę grę. Szczególnie osobom, które lubią szybkie rozgrywki albo chcą się rozgrzać przed czymś większym. Jedzie pociąg z daleka nie jest specjalnie wymagająca, ale na pewno się sprawdzi zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Do tego jest piękna graficznie i solidnie wykonana. Nie ma na co czekać, tylko trzeba szybko wsiąść do tego pociągu!

Jedzie pociąg z daleka

Premiera gry: 15 wrzesień 2017
Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 1-4 osoby
Czas gry: ok. 30 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 7 lat
W pudełku:
  • 16 drewnianych lokomotyw
  • 4 plansze graczy
  • 60 kafelków w 4 rodzajach
Cena sugerowana producenta: 89,95


blog comments powered by Disqus