Recenzja gry "Ivanhoe"

Autor: Gruszmen
Korekta: RAJ
24 października 2007

Now fitted the halter, now traversed the cart,
And often took leave,
                             but seemed loath to depart!

 

Tymi słowami otwiera swą powieść Ivanhoe Sir Walter Scott. Opowiada ona historię Wilfreda z Ivanhoe, anglosaskiego rycerza, żyjącego w XII-wiecznej, okupowanej przez Normanów Anglii. Jednak nie tą znakomitą powieścią będziemy się dziś zajmować. Chciałbym zaprosić was do zaznajomienia się z grą autorstwa Reinera Knizii właśnie pod tytułem Ivanhoe. Jest to niekolekcjonerska gra karciana, przeznaczona dla 2 do 5 graczy. Akcja odzwierciedla średniowieczne potyczki turniejowe. Pierwszą edycję wydano w 2000 roku, jednak w moje ręce wpadło drugie, poprawione, tegoroczne wydanie z GMT Games. Gra nie ma oficjalnego dystrybutora w Polsce, w związku z tym wszystkie jej elementy (również instrukcja!) są w języku angielskim. Jednak zasady gry jak i teksty na kartach są bardzo proste, zatem nawet ograniczona znajomość języka wystarczy, aby czerpać maksimum przyjemności z rozgrywki.

Zanim zacznę opisywać wady i zalety gry, skupię się na wyglądzie i estetyce wykonania. Stosunkowo nieduże pudełko wykonane jest z bardzo grubej tektury. Ilustracja na froncie jest bardzo ładna i oddaje klimat gry. Niespodzianka czeka nas, gdy zdejmiemy wierzchnią część pudełka. Na bokach spodniej części znajdują się fakty z epoki. Możemy dowiedzieć się jak wygląda drzewo genealogiczne władców XII-wiecznej Anglii, na czym polegała potyczka konnych zwana estor, jak zbudowane były średniowieczne bronie oraz kim był Wilfred z Ivanhoe.

Wewnątrz pudełka znajdziemy 25 plastikowych żetonów w pięciu kolorach oraz 110 pięknie wykonanych kart. Nie mówię tu o jakości ilustracji, która szczerze mówiąc jest dość przeciętna, ale o stronie technicznej. Karty wykonane zostały z bardzo grubej tektury i polakierowane. Podzielono je na 3 rodzaje. P

ierwszy reprezentuje rodzaje pojedynków, które mogą stoczyć zbrojni (a dokładniej broń jaką przy tym używają). Dalej gracze mają do dyspozycji karty wsparcia (giermków i białogłowy, które mogą być wykładane w dowolnym turnieju, zwiększając jego stawkę punktową) oraz karty specjalne. Dodam jeszcze, że karty są w standardowym rozmiarze, zatem możliwe jest włożenie ich w ochronne koszulki.


Na czym właściwie polega Ivanhoe? Gracze są rycerzami, którzy rywalizują między sobą, w turniejach rycerskich. Każdy z uczestników turnieju rozpoczyna grę z 8 kartami, następnie jeden z nich wybiera rodzaj pojedynku, wykładając odpowiednią kartę. Na kartach prócz kolorów znajdują się również cyfry, które przedstawiają jej wartość. Następnie każdy z graczy wykłada kartę w tym samym kolorze, zagrywa kartę specjalną lub się wycofuje. (Tu ujawnia się spora wada gry. Często zdarza się sytuacja, że nie czujemy się mocni w danym rodzaju walki i „odpuszczamy” dany turniej. Wówczas musimy czekać, aż pozostali gracze rozegrają go między sobą. Często trwa to dobrych kilka minut.) Czym są karty specjalne? Reprezentują one różne akcje, które może wykonać gracz. Może to być zmiana rodzaju broni, a co za tym idzie i „koloru pojedynku”, może to być odebranie przeciwnikowi karty ze stołu lub ręki, można usunąć z gry konkretny rodzaj kart (np.: karty wsparcia, te o najwyższej wartości, te o najniższej wartości itp.). Karty te często powodują zasadnicze zmiany w aktualnym podziale sił na stole i związku z tym budzą duże emocje (często również negatywne, co nie wszystkim musi się podobać).

Każdy turniej wygrywa gracz, który zgromadzi na stole największą łączną pulę punktów wówczas bierze żeton w takim kolorze jaki był to turniej. Zwycięzcą gry jest ten, który pierwszy zdobędzie wszystkie żetony w pięciu różnych kolorach.

 

Rozgrywka mimo swojej prostoty jest ciekawa. Karty specjalne sprawiają, że w żadnym momencie starcia nie można być pewnym zwycięstwa. Dynamizm gry jednak jest ściśle powiązany z kartami specjalnymi, gdy ich zabraknie Ivanhoe niebezpiecznie przypomina karcianą grę w wojnę. Zgromadzenie wszystkich pięciu żetonów, koniecznych do zwycięstwa, nie jest zbyt kłopotliwe, aczkolwiek dostarcza dużo satysfakcji. Gra jest mało konfliktowa (choć niektóre karty specjalne potrafią być złośliwe), a po zakończeniu jednej partii mamy ochotę na następną. Gra jest dobrze zbalansowana. Bardzo często porażkę od zwycięstwa oddziela tylko jeden żeton.

Podsumowując, Ivanhoe to bardzo dobra gra, jeśli szukamy lekkiej rozrywki. Nie jest to przeznaczona dla wielkich strategów lub lubiących rozkosze łamania głowy. Zasady są bardzo proste i przejrzyste (do czego Reiner Knizia zdążył już przyzwyczaić). Wykonanie gry jest wzorowe, można by pokusić się tylko o ładniejsze żetony.

Ocena 7/10


Plusy
+ wzorowe wykonanie
+ dynamiczna rozgrywka

Minusy
- przestoje, gdy jeden z graczy nie zaangażuje się w turniej
- niewielka interakcja między graczami

Za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu GMT Games

Ivanhoe

Gatunek gry: karciana
Wydawca: GMT Games
Liczba graczy: 2-5 osób
Czas gry: 20 - 60 minut
Dopuszczalny wiek graczy: 10+
W pudełku:
  • 110 kart (70 kart w 5 kolorach, 20 kart wsparcia, 20 kart akcji)
  • 25 żetonów
  • Instrukcja


blog comments powered by Disqus