"Imperial 2030" - recenzja gry planszowej

Autor: Artur Sobala
Korekta: Marta Kononienko
29 maja 2017

Bądź jak Pinky i Mózg 

Zdobycie władzy nad światem jest marzeniem co piątego złego charakteru w filmach czy grach. Jak już być władcą, to z rozmachem... Jednakże doskonale wiadomo, że wszystko zależy od pieniędzy, a ich najwięcej mają biznesmeni. Dlatego też w 2030 roku, przedstawionym przez grę Imperial 2030, tajemniczy inwestorzy decydują o poczynaniach mocarstw.

Opis fabuły

Na mapie świata najmocniejsze pozycje zajmuje sześć supermocarstw. Ich ruchami kierują potężni inwestorzy, którzy są dobrze zaznajomieni z polityczną rozgrywką. Cel jest jeden: osiągnięcie jak największych zysków. Zarys fabularny jest istotny, ponieważ nie można nazwać go czczym gadaniem. Rozgrywka idealnie komponuje się z opisem gry, a gracze z rozwagą będą zarabiać i wydawać miliony.

Zawartość

Spore pudło jest wypchane po brzegi, dlatego też jego waga może pozytywnie zaskoczyć. Zdobiąca go okładka jest jedynym minusem, ponieważ grafika na niej powstała w 2009 roku, a jak wiadomo, gusta się zmieniają, przez co w obecnych czasach wygląda na przestarzałą. Może ona budzić sentyment, jednak z drugiej strony sporo osób po spojrzeniu na nią zapyta: „Serio?”. Wielka szkoda, że Egmont Publishing nie pokusiło się o wykorzystanie innej grafiki, bardziej wpasowującej się w obecne czasy, gdyż wtedy gra zachęcałaby do kupna ze sklepowej półki, a obecnie raczej z niej tylko straszy.

Najistotniejszym elementem jest plansza, a mierzy ona 54x77cm, dlatego też należy przygotować sporo miejsca, by móc zagrać w Imperial 2030. Naokoło niej będą jeszcze leżały banknoty i inne elementy. Plansza jest dwustronna - po jednej informacje są w języku polskim, a po drugiej w angielskim. Przedstawia mapę świata, ale jej oprawa graficzna została wykonana bez fajerwerków - nie ma żadnych udziwnień w postaci niepotrzebnych ilustracji itp. Świat czytelnie podzielono na odpowiednie sektory, co jest istotne, ponieważ podczas rozgrywki nie dojdzie do niedomówień. W tym przypadku oprawa graficzna jest in plus.

Wspomniana wcześniej spora waga wynika z dużej ilości kafelków i pionków. Te pierwsze są wykonane z grubej tektury, pionki natomiast przedstawiają czołgi, statki, fabryki i stocznie. Wszystko wykonano bardzo solidnie, a po połączeniu tych elementów z banknotami (najmniejszy nominał to jeden milion, a więc można nieźle szastać forsą) całość prezentuje się bardzo dobrze. Mnogość elementów oraz rozmiar planszy Imperial 2030 sprawiają, że rozłożona gra podczas rozgrywki robi spore wrażenie.

Instrukcja

Warto pochwalić twórców za cztery tekturowe plansze pomocy. Są one czytelne i często przydają się podczas rozgrywki. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie trzeba co chwilę sięgać po instrukcję. Materiał, z którego je stworzono sprawia, że nie zniszczą się zbyt prędko, a trzeba przyznać, że w pierwszych partiach gracze często będą po nie sięgać.

Instrukcja liczy szesnaście stron, a zawarte w niej zasady napisano przejrzyście. Zalecam jednak mocno skupić się podczas pierwszego czytania,  dzięki czemu podczas rozgrywki będzie można posiłkować się głównie planszami pomocy lub skrótem zasad na odwrocie instrukcji. Grę wydano w serii „Egmont Geek”, która jest skierowana raczej do doświadczonych graczy, co zwiastowało trudne zasady. Okazało się jednak, że tak trudno nie jest. Jednokrotne przeczytanie kilkunastu stron w zupełności wystarczy, aby przystąpić do zabawy, a wątpliwości rodzące się podczas gry szybko można rozwiać.

Pozytywnym aspektem jest sposób podzielenia informacji - wszystko jest niewiarygodnie czytelne i jeśli pojawi się jakieś pytanie, to gracz bez problemu będzie wiedział, gdzie znaleźć odpowiedź. Dodatkowo zadbano o FAQ, jak i wskazówki strategiczne. Brawo!

Walka o zyski

Podczas zabawy gracze będą inwestować w udziały mocarstw, ponieważ posiadanie największej ich liczby gwarantuje sterowanie poczynaniami danego państwa. Wszelkie możliwe ruchy znajdują się na rondlu, który jest ciekawym mechanizmem. W grze nie ma żadnej losowości. Wszelkie zagrania zależą od analizy i taktyki graczy. Rondel jest kołem podzielonym na osiem pól. Będąc na którymś z  nich można przesunąć pionek mocarstwa o trzy obszary nie płacąc za to albo o więcej, lecz trzeba już wtedy wydać na to miliony.

Przykładowo pionek Europy znajduje się na akcji Import, gdy dochodzi do jego fazy ruchu. Gracz posiadający największą ilość udziałów może przesunąć pionek za darmo na Produkcję (1 ruch),  Manewry (2 ruch) lub Podatek (3 ruch). Chcąc wejść na Fabrykę (4 ruch), będzie musiał za to zapłacić. Poruszanie się na rondlu wywołuje różne akcje, dlatego jeśli Europa wcześniej wykonywała akcję Import, to gracz musi przemyśleć, co warto teraz zrobić i przesunąć pionek na odpowiednie pole. Np. po Imporcie ma czołgi, dlatego teraz przestawia pionek o dwa pola na Manewry, aby ruszyć czołgami.

Gra jest ciekawa, ponieważ sześć mocarstw wykonuje swe akcje po kolei, dlatego też osoba grająca Europą z powyższego przykładu po wykonaniu akcji Import może chcieć coś zrobić, jednak zanim dojdzie do głosu, sytuacja na planszy diametralnie się zmieni. Ba - Europą może już sterować ktoś inny! To jest ogromny plus Imperial 2030 - mimo tworzenia najlepszych planów, zawsze trzeba mieć kilka wyjść awaryjnych, a taktyka zmienia się co chwilę. Jeśli ktoś planował zająć czołgami neutralne regiony lądowe, to być może teraz będzie musiał z nich zrezygnować albo zostanie zmuszony do stoczenia bitwy. Im zabawa trwa dłużej, tym na planszy przybywa różnych pionków czy żetonów flag, co wygląda bardzo interesująco.

W skrócie - co turę jedno z mocarstw ma jedną akcję i zaznacza ją na Rondlu. Gracze będą budować fabryki i stocznie, produkować w nich czołgi i statki, które mogą również ściągnąć za pomocą Importu. Dodatkowo mogą skorzystać z akcji Inwestor pozwalającej kupić udziały, które wprowadzają wiele zmian do rozgrywki. Bardzo dobrze, że ruch na Rondlu o więcej niż trzy pola wymaga wyłożenia gotówki, bo wtedy gracz musi dobrze przemyśleć swoje zagranie. Dzięki temu nie ma też sytuacji, w której ktoś produkuje mnóstwo czołgów i niewyobrażalnie się zbroi. Zanim dojdzie do Produkcji czy Importu to połowa jego armii może zostać zniszczona.

Pozytywną cechą jest zarządzanie nie tylko pionkami na mapie, ale również finansami. Odgrywają one ogromna rolę, a gracze muszą być czujni i zorientowani, co dzieje się w całej grze.

Do końca rozgrywki prowadzi zbieranie podatków, ponieważ wtedy mocarstwa zdobywają punkty wpływu, a uzyskanie dwudziestu pięciu z nich powoduje zakończenie gry. Chcąc wykonać akcję Podatki należy dobrze ją przemyśleć, a przed nią warto wykonać przygotowania, aby zyskać jak najwięcej.

Warto być miliarderem?

Niezwykle dynamiczna rozgrywka pełna jest strategii i planów, które szybko trzeba zmieniać. Nie ma tu miejsca na łut szczęścia - wszystko zależy od analizy planszy przez graczy. Im więcej osób, tym ciekawiej, jednak Imperial 2030 świetnie sprawdza się także podczas gry dwuosobowej. Egmont Publishing wie, jak zorganizować graczom 2-3 godziny po pracy lub szkole. 

Imperial 2030

Gatunek gry: ekonomiczna
Wydawca: Egmont Polska
Liczba graczy: 2-6 osób
Czas gry: ok. 120 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • Elementy tekturowe
  • 1 plansza
  • 54 kafelki udziałow 6 mocarstw
  • 90 fl ag w 6 kolorach
  • 6 kafelkow rządow
  • 1 kafelek inwestora
  • 130 banknotow
  • 1 instrukcja
  • 3 kafelki Banku Szwajcarskiego
  • 4 plansze pomocy ze skrotem zasad
  • Elementy drewniane
  • 48 czołgow w 6 kolorach
  • 48 statkow w 6 kolorach
  • 24 fabryki
  • 18 ośmiokątnych znacznikow mocarstw
  • 1 znacznik tury
Cena sugerowana producenta: 199,95


blog comments powered by Disqus