"Hunger: The Show" - recenzja gry planszowej

Autor: Artur Sobala
Korekta: Marta Kononienko
28 lipca 2017

Skradzione kurczaki i piasek w gaciach

 

Chyba każdy z nas chociaż raz oglądał jakieś reality show. Najbardziej ekscytujące były te z uczestnikami na wyspie, którzy pozostawieni są sami sobie i muszą przetrwać tam jak najdłużej. Teraz każdy może wziąć udział w takim programie i to bez wychodzenia z domu oraz ryzykowania poparzenia tyłka czy zaatakowania przez kraba.

 

Opis

Hunger: The Show jest grą osadzoną na bezludnej wyspie, a gracze wcielają się w uczestników programu typu reality show. Jeśli chcą zdobyć milion dolarów, muszą przeżyć do końca zawodów oraz zbudować jak najlepszą tratwę. Wszystkie chwyty są dozwolone!

 

Zawartość

Gra sprawia bardzo dobre pierwsze wrażenie za sprawą zarówno oprawy graficznej, jak i wykonania. Sto trzydzieści osiem żetonów prezentuje się solidnie. Zostały stworzone ze standardowej grubości tektury, często spotykanej w planszówkach, a więc nie są ani za cienkie, ani za grube - po prostu idealne! Podczas rozgrywki będą one spoczywać na planszy lub stole, dzięki czemu nie muszą się obawiać gracza, któremu pocą się ręce na myśl o śmierci głodowej. Gorzej w tej kwestii mają się karty. Te cały czas będą w dłoniach, dlatego warto włożyć je do koszulek. Są nieco cienkie, dlatego warto je chronić, bo po kilku rozgrywkach będzie widać na nich, kto najbardziej się stresował.

 

Klimat

O kartoniki trzeba dbać, ponieważ mają one bardzo ciekawe ilustracje, za które odpowiada Robert Adler, znany ze strony boli.blog.pl. Jego kreska jest dość charakterystyczna i trafi w wiele gustów, jednak, co najważniejsze, doskonale pasuje do niezbyt poważnej planszówki. Doskonale widać to po pudełku, którego wnętrze stanowi pole do zmagań zdeterminowanych uczestników, natomiast na zewnętrznej stronie dolnego pudła narysowano ekipę filmową, udowadniając przez to, że programy reality show są bzdurą ze scenariuszem. Zabawne jest to, że klimat dzieła jest spójny i dobrze zbudowany, a zarazem tytuł wydany przez Phalanx skutecznie wyśmiewa tego typu produkcje.

 

Instrukcja

Instrukcja liczy zaledwie kilkanaście stron, jednak zrobiono ją z pomysłem. Bowiem prócz przekazywania zasad służy ona także do wprowadzania w atmosferę gry i robi to bardzo dobrze. Już pierwsza strona zawiera informacje o twórcach przekazane w formie napisów końcowych rodem z serialu, co od początku wywołuje u graczy uśmiech. Dalej jest tylko zabawniej. Między reguły wpleciono mnóstwo śmieszkowania w postaci wtrąceń czy przypisów. Mogłoby się wydawać, że przez to odbiór zasad będzie utrudniony, jednak wszystko odpowiednio wyważono. Chcąc w danym momencie znaleźć konkretną informację, bez trudu można tego dokonać. Ponadto reguły są proste i tłumaczy się je w kilka minut. Na końcu opisano przykładowe dwie rundy, wspomagając dzięki temu zrozumienie przebiegu rozgrywki.

 

Mechanika

Podczas rozgrywki każdy z graczy musi wybrać dwie karty z dostępnego pakietu: jedno miejsce oraz jedną czynność, którą wykona w danej lokacji. W Obozowisku, Dżungli, Górach czy na Plaży można polować na kurczaki, zbierać owoce lub części tratwy, kraść zdobycz innym albo strzec ich przed złodziejem. Czynności te są zagrywane w ciemno i odkrywane w jednym momencie, a następnie rozpatrywane w zależności od miejsca na wyspie. Później następuje koniec dnia, a wraz z nim jedna karta wydarzeń (wśród 11 kart znajduje się jedna o nazwie Koniec show, która może pojawić się już w szóstej rundzie). Później trzeba zjeść posiłek, składający się z 4 racji żywności (kurczaki, owoce lub kokosy). Wygrywa ten, który przetrwa do końca sam lub zbierze jak najwięcej części tratwy, gdy zostanie wylosowana karta Koniec show.

Do zabawy może zasiąść od 2 do 6 graczy, jednak we dwoje kompletnie nie ma zabawy. Możliwości jest niewiele, a wszelkie konsekwencje zależą głównie od szczęścia. Oczywiście celem gry jest przewidywanie ruchu przeciwnika, ale zazwyczaj trudno to odczytać. Grając w 6 osób szansa na złapanie złodzieja czy kradzież jest o wiele większa, ale jednocześnie na wyspie robi się tłoczno. W związku z czym podczas spotkania w tym samym rejonie kolejnych dwóch graczy robiących to samo ma się pecha, ponieważ wtedy nikt nie zyskuje żetonów. W większym gronie jest zatem więcej frajdy, lecz gra nadal jest mocno losowa. Trzeba analizować zasoby przeciwników, aby domyślić się na czym mogą się skupić w danej rundzie, jednak nie jest to łatwym zadaniem.

Podczas zbierania żetonów walka będzie toczyć się głównie wokół pożywienia, bo często gracze zwyczajnie zemdleją z głodu zanim nastąpi koniec show. Jeśli komuś uda się ukraść solidny łup, to zyskuje sporą przewagę. Błędne decyzje mogą zaważyć na zwycięstwie.

Plusem są alternatywne karty bohaterów – każdy posiada unikatową zdolność, a to podpowiada innym, w jakim kierunku pójdzie dana osoba, bo pewnie będzie chciała wykorzystać umiejętność swej postaci. Dzięki użyciu tych kart gra staje się ciekawsza.

Dobrym urozmaiceniem są też karty wydarzeń. Często przez nie każdy straci sporo żetonów lub znikną one z planszy wyspy. Natomiast to sprawia, że gra szybciej zmierza ku końcowi, jednocześnie tworząc bardziej zażartą walkę i konieczność sprawnego analizowana.

Rozgrywka trwa 15 minut albo i mniej, jeśli wszyscy są zaznajomieni z zasadami i nie mają problemu z podjęciem decyzji. Hunger: The Show jest zdecydowanie tzw. wypełniaczem, po który sięga się, kiedy jest niewiele czasu na grę lub chce się przeprowadzić rozgrzewkę przed czymś większym. Można zatem zaliczyć go do gier imprezowych. Jeśli uczestnicy chcą się pośmiać, że ktoś skradł innemu kurczaki, a inna osoba zamiast skraść owoce musi obejść się smakiem z dwoma zgniłymi kokosami, wtedy wiadomo co zabrać z półki z planszówkami.

Wykorzystanie dna pudła jako planszy jest klimatyczne i ciekawe. Dzięki temu oszczędza się zarówno miejsce, jak i tworzenie komponentów przez wydawcę, a to ma wpływ na cenę. Ma to jednak minusy, ponieważ ściany pudła mogą zasłaniać niektórym część planszy. Każdy musi siedzieć odpowiednio blisko. Należy też pamiętać o trzymaniu swych żetonów na widoku, bo pudło może je zasłonić.

 

Cena - czy warto?

Gra kosztuje około 55 złotych, co w świecie planszówek jest niską ceną, w tym przypadku także w pełni adekwatną do tego, co otrzymuje się w zamian. Tytuł przeznaczony jest dla graczy lubujących się w szybkich i lekkich grach. Jeśli losowość stanowi problem, to nie ma sensu sięgać po planszówkę Pima Thunborga, gdyż może irytować. Jednak jest ona doskonała do wprowadzenia nowych osób w planszowy świat. Przejrzystość zasad oraz brak skomplikowania, wyrazisty klimat podkreślony świetną oprawą graficzną, a przede wszystkim poczucie humoru są mocnymi stronami sprawiającymi, że dzięki Hunger: The Show chce się dalej grać w planszówki. Aspekt blefowania oraz negatywnej interakcji nie jest tu mocny, a więc gra nie będzie zrażać nowych graczy. Świetna zarówno dla początkujących, jak i tych, którzy chcą się dobrze bawić przez niedługi czas.

Hunger: The Show

Premiera gry: 12 czerwiec 2017
Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Phalanx Games
Liczba graczy: 2-6 osób
Czas gry: ok. 15 - 20 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 7 lat
W pudełku:
  • 90 kart
  • 138 żetonów
  • instrukcja
  • trójwymiarowa plansza wewnątrz pudełka
Cena sugerowana producenta: 59,95


blog comments powered by Disqus