Recenzja gry "Hej! To moja ryba!"

Autor: PeggyBrown
Korekta: Gruszmen
1 lutego 2009

„Na biegunie pingwiny przeskakują z kry na krę w poszukiwaniu smacznych rybek. Muszą pilnować też swojego łowiska przed zapędami innych pingwinów. Zmyślny pingwin, który napełni swój brzuszek największą ilością tłuściutkich śledzików wygra rozgrywkę!

Niby mamy zimę, ale nie widać jej za oknem... Wielu z nas z utęsknieniem czeka na śnieg i mróz, a tu proszę zapakowali nam trochę mroźnego klimatu do pudełka. I to w tej wersji jak najbardziej ekstremalnej, bo z samymi pingwinami. Co wy na to, by poskakać z kry na krę wraz z tymi przystojniakami w garniturach? Do świata sympatycznych pingwinów zabierze nas gra Hej! To moja ryba!. Jej twórcami są Alvydas Jakeliunas i Gunter Cornett, a autorem ilustracji jest Francois Bruel. Pomysł narodził się w głowie litewskiego naukowca A. Jakeliunasa przy pracach nad sztuczną inteligencją, więc jak można się spodziewać mamy do czynienia z grą logiczną. Za granicą tytuł upowszechnił Phalanx, a na rodzimy rynek grę wprowadziło wydawnictwo Granna.

Gdy otworzymy duże pudełko spotka nas najpierw  niemiła niespodzianka, jest ono prawie puste. Znajdziemy tam 60 sześciokątnych żetonów – kawałków kry. Na każdym znajduje się rysunek 1, 2 lub 3 ryb. Żetony pokryte są lakierowanym papierem, mogłyby być troszkę grubsze, żeby łatwiej je było zbierać ze stołu. Pierwsze rozczarowanie znika, gdy znajdziemy pingwinki. Są rewelacyjne! Sympatyczne, w zawadiackich pozach, nie sposób się nie uśmiechnąć na ich widok. Te z polskiej wersji są lepsze od oryginalnych -  brawa dla wydawnictwa. Do tego instrukcja – jak dla mnie ideał – króciutka, kolorowa, z przykładami, strona A4 wystarczy na  wszystko. Wracając do pudełka, to naprawdę mogłoby być sporo mniejsze. Mała ilość elementów pozwala zabierać grę ze sobą, jednak o ile łatwiejsze by to było, gdyby pudełko było dużo mniejsze lub znajdował się w nim jakiś woreczek, w który moglibyśmy zapakować pingwiny i śledzie na drogę.

Przejdźmy do rozgrywki. Patrząc na elementy wydaje się, że gra zapowiada się na prościutką, właściwie dla dzieci, a nie dla poważnych dorosłych ludzi. Jednak zaraz po rozłożeniu planszy i kilku pierwszych ruchach zostajemy wyprowadzeni z błędu. To nie gra dla maluchów, w której tylko udajemy, że „myślimy”. Przed rozpoczęciem zabawy musimy z żetonów ułożyć planszę. Dużym plusem jest fakt, że za każdym razem plansza jest inna i doświadczony gracz nie ma opracowanej wygrywającej sekwencji ruchów, co byłoby nudne dla wszystkich... Ale... W tym przypadku planszę rozkłada się bardzo długo... Dynamizm i krótki czas rozgrywki sprawiają, że ma się wrażenie, że planszę rozkłada się dłużej niż trwa sama gra. Po rozłożeniu planszy, po kolei, każdy z graczy ustawia na niej pingwiny. Gdy już wszyscy są gotowi rozpoczynamy połów. Pingwiny poruszają się w linii prostej o dowolną liczbę pól, nie można przeskoczyć nad dziurą (brakiem kry) lub innym pingwinem, co doskonale każdy doświadczony (mniej lub bardziej) „ślizgacz” wie... Oczywiście na jednej krze może stać tylko jeden pingwin – kąpielom w mroźnej wodzie mówimy stanowcze: Nie! Tura gracza polega na wykonaniu ruchu i zabraniu kry, na której się stało – to są nasze złowione ryby. Ślizgając się musimy uważać, żeby nie wpaść w pułapkę, żeby zgraja pingwinów innego koloru nie odcięła nas od łowiska. Również trzeba dobrze pilnować własnego obszaru połowu ryb. Często stajemy przed wyborem czy lepiej walczyć o lepsze kąski, czy o wielkość łowiska. Gra kończy się, gdy żaden z pingwinów nie może wykonać ruchu. Wtedy liczymy, kto złowił najwięcej ryb i w taki oto sposób wyłaniamy zwycięzcę.
Co odróżnia tę grę od wielu logicznych, to fakt, że od razu wszyscy maja ochotę na kolejną rozgrywkę. Być może to urok pingwinków, może fakt, że nie jest bardzo „mózgożerna” i jak na grę logiczną zabawna. Za drugim razem wszyscy pomagają układać planszę, więc trwa to trochę krócej.

Hej! To moja ryba! to lekka gra logiczna. Można nazwać ją zarówno familijną jak i grą imprezową, gdyż sprawdza się w praktycznie każdych warunkach. Nadaje się na miłe spędzenie czasu z rodziną, przerywnik podczas spotkania z większymi tytułami, czy nawet na imprezie (mimo, że gry logiczne raczej nie cieszą się powodzeniem podczas tego typu okazji). Urok gry sprawia, że wzbudza sympatię szerokiego kręgu graczy, nawet tych, co to są zawsze do zabawnych gier na nie. Bo tu nie ma żadnego humoru, to po prostu gra logiczna z fajnymi pingwinkami.  W 2006 roku zdobyła nagrodę Japan Boardgame dla najlepszej gry zagranicznej dla początkujących. Nie da się ukryć, że możemy próbować zarażać „planszówkomanią” wykorzystujące do tego celu grę Hej! To moja ryba! zarówno małych jak i dużych. Poza tym niska cena powoduje, że możemy bez większego wahania pozwolić sobie na kupno takiego prezentu dla kogoś lub dla siebie.
Co tu dużo mówić, wkładajcie rękawiczki, czapki i szaliki i ślizgiem na połów ryb!

Ocena ogólna: 8/10

Plusy:
+możliwość różnorodnego ułożenia planszy
+krótki czas rozgrywki
+pingwinki!

Minusy:
-zbyt długo rozkłada się planszę

Hej! To moja ryba!

Premiera gry: 30 lipiec 2008
Gatunek gry: logiczna
Wydawca: Granna
Liczba graczy: 2-4 osoby
Czas gry: 20 min
Dopuszczalny wiek graczy: 8+
W pudełku:
  • 60 sześciokątnych żetonów, czyli kawałków kry
  • 16 plastikowych pingwinów (po 4 w 4 kolorach)
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 59 zł


blog comments powered by Disqus