Relacja z rozgrywki testowej w "Hannibala"

Autor: RAJ
14 stycznia 2007

Ostatnio testowaliśmy na Smolnej nowy scenariusz do gry Hannibal, w którym tenże Hannibal dopiero wyrusza z Hiszpanii. Ja grałem południowym Kartagińczykiem. Opowiem Wam teraz dzieje tej wojny ...

Hannibal od razu ruszył szybkim marszem w stronę Italii po drodze rozbijając w puch opór dwóch plemion Galów. Równocześnie Kartagina użyła wszystkich swoich zasobów żeby zalać zlotem (i kartami) Numibię Zachodnią, która w efekcie zawarła z nami sojusz.

W tym czasie Rzym wysłał małą armię (4 jednostki) na Baleary. Kartagina nie mogła zapobiec lądowaniu ale wkrótce później przechwyciła powracająca do domu flotę rzymska. Niestety Rzymianie walczyli jak lwy i choc przegrali to zadali bardzo ciężkie straty (Rzym: 3 okręty zatopione, Kartagina: 3 okręty + 1 piechota lekka). Na szczęście obrońcy Balearów wykazali się bardzo dzielną obroną (kartą zniszczyłem 2 jednostki rzymskie) i Łymianie nie byli w stanie podbić wysp.
Wkrótce później Rzym uderzył na Syrakuzy oraz bezpośrednio na Kartaginę. Dwie przewiezione morzem armie, zagroziły tym dwóm państwom.

Bylo to jednak zagranie co najmniej chybione - satrapa Syrakuz rozbudował swoją armię i uderzył na agresorów. Po poniesieniu ciężkich strat armia rzymska zamknęła się w jednym z sycylijskich miast.

Nie próżnowali również Kartagińczycy - obwołali nowego świetnego wodza i wzmocnili jego armię, a następnie wezwawszy numibijskich sojuszników pomaszerowali na wroga. Otoczeni Rzymianie nie mieli drogi ucieczki - mogli tylko wygrać lub umrzeć. Wyginęli do ostatniego.

Mniej więcej w czasie gdy obie armie ekspedycyjne spotkał smutny koniec, konsul Rzymu dowodzący północną armią postanowił uderzyć na podchodzącego pod miasto Rzym Hannibala. Jednakże i ten manewr nie był do końca przemyślany. Wodzowie kartagińscy byli świetnie do tej bitwy przygotowani (mięliśmy razem ponad 12 kart na ręku), czego nie można było powiedzieć o Rzymianach. Jedynym ich atutem była miażdżąca jak się zdawało przewaga liczebna... Jednak atak ten od samego początku nosił znamiona klęski - najpierw wiele jednostek nie wytrzymało forsownego marszu, później czołowe oddziały wpadły w zasadzkę aż wreszcie padł rozkaz ataku na umocnione pozycje kartagińskich weteranów. Co gorsza od skrzydła z wielkim impetem uderzyły na Rzymian
słonie, które dodatkowo wystraszyły część jazdy rzymskiej. Jakby tego było mało, wodzowie kartagińscy dzięki swojemu męstwu i umiejętnościom sprawili, że ciężka piechota walczyła morderczo skutecznie.
Już w pierwszym starciu wielka armia rzymska utraciła ponad trzy czwarte sił (z około dwudziestu trzech jednostek zostało sześć, czyli Rzym stracił ponad sześćdziesiąt tysięcy żołnierzy, przy jednej straconej jednostce Kartaginy - po prostu Kanny!) i jakby tego było mało - zginął także głównodowodzący nią konsul. Reszta armii w panice uciekła w stronę Rzymu.

Wieści o tak wielkim zwycięstwie Kartaginy sprawiły, że na południu wybuchły powstania wśród plemion italickich i buntownicy pomaszerowali na Capuę.

Hannibal ruszył w pościg za niedobitkami, jednak tym razem dopisało Rzymianom szczęście i prawie bez strat udało im się zbiec do miasta Rzym, w którym się zamknęli.
Niestety okazało się, że Hannibal nie posiada dość piechoty, żeby założyć oblężenie na tym wielkim mieście, postanowiono więc czekać na posiłki z Afryki (które wylądowały pod Capuą) oraz italickich sojuszników.

W tym czasie Rzym prawie, że nie posiadał już armii. Resztki korpusu ekspedycyjnego były uwięzione na Sycylii zaś jedyna armia w Italii była zamknięta w Rzymie i nie była zdolna do jakichkolwiek działań zaczepnych. W tej sytuacji sprytny satrapa Syrakuz zaproponował Rzymowi sojusz. W zamian za oddanie Syrakuzom całej Sycylii zobowiązał się zniszczyć stojące pod Capuą jednostki Kartaginy. Było to o tyle istotne, że pozbawiony ich Hannibal nie byłby w stanie zdobyć miasta Rzym.

Przy pomocy floty pirackiej silna armia Syrakuz wylądowała w Italii i zgodnie z umową zaatakowała nieprzygotowanych Kartagińczyków. Po poniesieniu bardzo ciężkich strat reszta piechoty kartagińskiej wycofała się w stronę pozycji Hannibala. Atak ten sprawił, że Rzym był bezpieczny, jednak równocześnie bardzo rozsierdził Kartagińczyków.

Hannibal ruszył z całą swoją potęgą pod Capuę i jednym uderzeniem zniszczył niemałą przecież armię wroga. Wraz ze swoją armią poległ najlepszy wódz Syrakuz, co sprawiło, że Syrakuzy zostały bez armii i bez wodzów.
Następnie Hannibal obległ Capuę. Bogate to miasto będąc przekonane o bezsensie oporu postanowiło zawrzeć z nim sojusz i otwarło przed nim bramy.

Wkrótce później padł Tarent. Prócz Rzymu były to dwa najbogatsze miasta w Italii, co w połączeniu z utratą armii sprawiło, że Senat Rzymski uznał przewagi swych przeciwników i skapitulował (a mówiąc ściślej zebraliśmy dość punktów zwycięstwa!).

Tak oto z uwagi na nierozważne i zbyt agresywne działania Rzymu wojna zakończyła się miażdżącym zwycięstwem Kartaginy.

Hannibal Barkas

Premiera gry: 19 listopad 2007
Gatunek gry: historyczna
Wydawca: Gry Leonardo
Liczba graczy: 2-5 osób
W pudełku:
  • instrukcja wraz z zestawem scenariuszy
  • mapa strategiczna
  • 280 kart wydarzeń, miast i wodzów w sześciu taliach, osobnych dla każdego państwa.
  • 400 żetonów
  • 5 kości k10
Cena sugerowana producenta: 139 zł


blog comments powered by Disqus