Recenzja gry "Friedrich"

Autor: Strategos
31 października 2006

Nie lubiłem Fryca już od dziecka tzn. od czasu kiedy zainteresowałem się historią.
Przyszedł jednak czas, kiedy król Prus w wydaniu wirtualnym może rekompensować mi młodzieńcze frustracje...

Gra Fryderyk jest oryginalnym przedstawieniem Wojny Siedmioletniej. Bardzo nietypowa rozgrywka - bo ile razy zdarzało Wam się zagrać w wojenną grę planszową nie używając kostki.

Pomysł polega na tym aby zastąpić te niezbędne każdemu strategowi "narzędzia losu" kartami , 4 taliami kart podobnymi do kart do brydża z jokerami mającymi tutaj wartość 10 w dowolnym kolorze .Zanim wgłębimy się w mechanizmy gry naszą uwagę zwróci od razu śliczna i niezniszczalna mapa północnej części Niemiec i Austrii oraz zachodniej Polski w czasach fryderycjańskich. Nazwy miast polskich brzmią swojsko- to ewenement w zachodnich grach.

Na tej kolorowej mapie będziemy przesuwać estetyczne, różnokolorowe klocki z nazwami wodzów oraz surowe w swojej prostocie klocki taborów. To armie i ich zaopatrzenie. Kiedy je zobaczyłem przypomniał mi się film "O jeden most za daleko " i scena kiedy Model podczas narady wojennej przesunął podobny obiekt "nieco" jednak większy na pole z napisem Arnhem... Tutaj poruszamy się po XVIII- wiecznych drogach i "autostradach". Naszym celem jest zdobycie miast wyznaczonych jako cele kampanii. Zdobywamy je w sposób banalny po prostu dokonując wycieczki turystycznej naszą armią. Przejęcie następuje wtedy gdy w promieniu 3 pól nie ma wrogiej armii. Ochronę miastu dają też tabory.

Gra teoretycznie polega na walce Fryca z Koalicją. Tworzą ją Francja, Austria ,Rosja wspierane przez Szwecje i tzw. Armię Rzeszy. Teoretycznie bowiem każdy z 3 sojuszniczych graczy zmierza do indywidualnego zwycięstwa. Prusy muszą prawie na początku gry zdecydować czy będą zajmować miasta w Austrii wyznaczone im jako cele czy też będą się jedynie bronić, aby dotrwać zwycięsko do końca gry. Jest to możliwe, ponieważ od 6 etapu losowane są specjalne karty losu, które prędzej czy później wyłączą z gry wrogów Fryca. Trwa więc emocjonujący wyścig z czasem. Przed grą, zgodnie z przypisanym potencjałem militarnym strony, którą reprezentujemy, zapisujemy tajnie jak silną armią dysponują nasi poszczególni wodzowie (siła od 1 do max. 8) i w drogę.

Nie podniecajcie się jednak siłą swych wojsk, bo tak naprawdę to moc tkwi w kartach, które co etap losujecie (pod warunkiem, że roztropnie rozegracie bitwę w korzystnym dla Was terenie). Mapa, o której mówiłem, nie jest zwykła mapą - podzielona jest bowiem na sektory dopowiadające kolorom występującym w brydżu: piki, kiery, kara, trefle. Kiedy spotkają się na sąsiednich polach wrogie armie to ujawniana jest ich siła i strona słabsza może zagrać kartę lub karty, których wartość dodaje się do siły jej wojska. Tutaj zaczyna się jednak cała finezja tej gry. Możemy użyć tylko kart odpowiadających sektorowi, w którym stoi nasza armia. Jeśli obszar ten oznaczony jest czerwonym serduszkiem przydadzą się nam tylko karty w kolorze kier. Kiedy położymy swoją kartę to przeciwnik z miną pokerzysty odpowie zapewne tym samym i zacznie się wymiana ciosów. Gracz, który realistycznie oceni swoje szanse na zwycięstwo albo ich brak (lub osoba, która psychicznie nie wytrzyma napięcia) może po zagraniu karty zaprzestać walki - bierze się wtedy pod uwagę różnicę (sił armii + wartość zagranych kart) punktów użytych przez obydwu graczy - różnica ta to ilość regimentów, które traci pokonany i jednocześnie ilość pól o które musi w ucieczce przesunąć armię. Walka do końca czasami się zdecydowanie nie opłaca, lepiej spasować, uciec i zachować poszczerbioną trochę armię niż dać się doszczętnie rozbić. Ot i cała taktyka. Strategia polega na biciu Fryca kolejno w sektorach o takim samym oznaczeniu np. sprawdzając go raz za razem w pikach.

Perfidia gry (odpowiadająca prozie życia politycznego wszystkich czasów) polega na tym, że interesy koalicjantów nie są całkowicie zbieżne. Każde z mocarstw ma własne cele –miasta, których zdobycie zapewnia im indywidualne zwycięstwo, dlatego co jakiś czas któryś koalicjant pracuje dla króla Prus licząc na to, że król popracuje dla niego, skutecznie walcząc z "sojusznikiem".

Żeby bawić się świetnie we Fryderyka trzeba niewiele :
1/zaakceptować brak kostki,
2/godzić się z nieubłaganym losem , który może unicestwić nasze marzenia o zwycięstwie tylko dlatego, że kumpel wyciągnął właśnie kartę śmierć carycy Elżbiety ,
3/nie dziwić się zbytnio ,temu ,że nieoczekiwanie przeciwnik zwyciężył przy korzystnym dla nas stosunku sił armii walczących 8:1.
4/grając starym Frycem wykazać właściwą mu odporność psychiczną w walce z pozostałymi graczami
5/ delektować się prostotą zasad (żeby je opanować wystarcza 15 minut)

P.S. Gra, która (co najbardziej fascynujące) mimo pokerowo-brydżowych środków przybiera czasami postać symulacji (!) zachęciła mnie do sięgnięcia do źródeł. Oto jedna z anegdot o Fryderyku :
"Wiadomo na jakie poufałości pozwalał król pruski niektórym swoim bliskim. Generał Quintus Icilius należał do tych, którzy korzystali z nich najswobodniej. Po bitwie pood Rossbach król zwierzył mu się, że jeśli przegra, uda się do Wenecji, aby tam zostać lekarzem. Quintus odpowiedział : "zawsze morderca".
cytat za Fryderyk II Stanisław Salamonowicz Ossolineum s 179.

Autor jest członkiem Forum Strategie.

Friedrich

Gatunki gry: historyczna, strategiczna
Wydawca: Histogame
Liczba graczy: 2-4 osoby
Czas gry: 210 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • 24 drewniani Generałowie
  • 11 drewnianych pojazdów z zaopatrzeniem
  • 24 etykiety historycznych postaci
  • 2 x 18 kart losu
  • 200 kart taktyki
  • 2 karty pomocnicze
  • Mapa starej Europy (22x33")
  • 5 tabel armii
  • instrukcja do gry (po polsku, dotyczy pierwszej edycji gry)
Cena sugerowana producenta: 165 zł


blog comments powered by Disqus