Relacja z gry

Autor: Strategos
Korekta: RAJ
1 grudnia 2006

Rozegraliśmy niedawno z zaprzyjaźnionym małżeństwem emocjonującą partyjkę we Fryderyka.

 Postanowiłem nie narażać gości na stresy związane z być albo nie być Domu Brandenburskiego i wybrałem niebieskich - w końcu to gospodarze Weltmeisterhaften. Smerfetka wcieliła się w rolę Marii Teresy. Moja żona Strategolla wylosowała Francję. Ważniakowi przypadła rola Carycy Elżbiety. Reguły gry pzrewidują, że gracz rosyjski dowodzi również wojskami szwedzkimi, a austriacki Armią Rzeszy. W razie wylosowania karty śmierci carycy Elżbiety gracz kierujący Rosja walczy Szwedami a w razie wycofania Szwecji z gry przejmuje Armię Rzeszy chyba, że Francja wcześniej wypadnie z gry wtedy ona gra Armią Rzeszy.

Od początku obie panie skoczyły Frycowi do gardła. Austria przystąpiła nieoczekiwanie do rewindykacji Śląska co było brawurowym acz wysoce kontrowersyjnym posunięciem gdyż Prusy pewnie wygrały dwie bitwy. Na widok niebieskich oddziałów, których sława znacznie wyprzedzała kurz na drogach wzniecany ich dziarskim, karnym marszem tzw. Armia Rzeszy postanowiła zaznać rozkoszy odpoczynku na peryferiach Teatru Działań Wojennych. Na Froncie Zachodnim pito francuskie wino radując króla Ludwika metodycznym zajmowaniem celów zwycięstwa. Radosnym nastrój na dworze francuskim mąciła nieco świadomość, iż rzekome wielkie klęski wiernej sojuszowi z Królem Prus armii Hanoweru okazywały się jedynie wymuszeniem klasycznego odwrotu na z góry upatrzone pozycje, pozwalające na wyprowadzenie precyzyjnego kontrataku w razie zaistnienia sprzyjających okoliczności.

Fryderyk postanowił wzmocnić morale dzielnych Hanowerczyków udając się osobiście na zagrożona flankę zachodnia. Jednocześnie wobec tego, iż Rosja (zgodnie z charaterem Ważniaka jako gracza) wybrała wysoce kunktatorska taktykę zbierania sił przed wielką ofensywą, kurierzy królewscy przekazali rozkaz rozprawienia się z bezczelnym wypadem szwedzkim. Rychło owi rzekomi nowi Wikingowie przekonali się, że czasy wojny trzydziestoletniej dawno minęły i na świetej ziemi niemieckiej rabusie nie mogą poruszać się bezkarnie. Król nie mógł jednk pojąć postawy Rosji. Niezgłębioma jest wciąż dla niego dusza rosyjska pełna fatalizmu. Kiedy Ważniak dowiedział się jakie niespodzianki kryć mogą w w kartach losu wzdychał i powtarzał nieustannie zobaczycie pierwsza karta to karta, która zgubi Carycę...

Ta bierność zachęciła Fryderyka do manewru w wielkim stylu i oskrzydlenia armii francuskiej. Armia Hanowerska dokonała dywersyjnego wypadu na tyły Francuzów, podczas gdy wojska pruskie dowodzone szczęśliwie przez samego Króla wydały walną bitwę przeciwnikowi pod Magdeburgiem. Marzenia Strategolli o rychłym zwycięstwie nie spełniły się. Sojusznik rosyjski zawódł na całej linii. Drogę do stolicy Prus zasłaniał jeden korpus. Był to, jak mawiano w zupełnie innej epoce w pewnym azjatyckim mocarstwie, papierowy Tygrys - nie dość, że jego siły wynosiły jedynie marne 10 000 żołnierzy to sektor w jakim przyszłoby się bronić przed rosyjskim walcem nie mógł być skutecznie broniony z uwagi na fatalny układ kart.

Spóźniona ofensywa rosyjska została wymierzona jak obawiał się Król nie w serce jego państwa - Berlin lecz ograniczyła się do zajęcia Pomorza. Nie stworzono tu Wału Pomorskiego więc Rosjamom poszło łatwo. Niczym łeb hydry z za morza wychyliła się głowa Wikinga. Nie było jednak już czasu na to żeby ponownie skarcić Szwedów.

Austria zebrała siły po zadanych jej na początku wojny klęskach i wykonął drugą ofensywę na Froncie Śląskim. Kiedy wydawało się, że dojdzie do niechybnej klęski Pruskiego Podwójnego Dolnośląskiego Korpusu Obserwacyjnego nieoczekiwanie wywiad pruski zdobył bezcenne dane o potencjale wroga w poszczególnych rejonach gdzie mogłoby dojść do bitwy. Smerfetka i Strategolla zaczeły otwartym tekstem zmawiać się pzreciwko biednemu acz niezupełnie pozbawionemu dobrego słuchu Frycowi: trzeba mu dołożyć w treflach - ale ja nie mam mocnych trefli -aha- to może w kierach - ale on zdaży uciec - aha. Obie władczycnie podeksytowane zbożną chęcią zniszczenia Prus nie zdążyły zareagować na moje ostrzeżenia - Fryc wie wszystko!
No dobra, my tu gadu gadu, a tu trzeba po raz pierwszy wyciągnać karte losu. Jak to karta moi drodzy? Oczywiście śmierć carycy Elżbiety!!! Jak tu nie wierzyć w samospełniające się przepowiednie?! Ważniak zareagował w typowy, dla niedoświadczonych graczy sposób:" to ja nie gram już Szwecją losujecie karty, nie wykonuję ruchu, pooglądam sobie ksiażki, miłej gry". Król skomentował to zdaniem : opowieści o waleczności rosyjskiego żołnierza to bajki, jak zresztą mam je odróżnić od prawdy, skoro nie stoczyliśmy z tymi Azjatami ani jednej bitwy podczas tej wojny. Zanim Prusy skorzystały z tej wspaniałej koniunktury przerzucając armie na południe i zachód przyszła oszałamiająca wiadomość. Ci wspaniali Aglicy pokonali przebrzydłych Francuzów w Indiach! Ech, prawdziwi Germanie to wspaniali ludzie i jakie mają doskonałe wyczucie czasu wiedzą kiedy wygrać,zeby zadowlić Króla Prus!

Wyobrażam sobie ile zabawy miała boginii Fortuna kiedy widziała nasze miny podczas losowania następnych kart losu. Dwie karty bez znaczenia dla gry a potem mocne akordy. Najpierw cios dla Prus: mamy o aż o dwie karty mniej niz na poczatku gry. Potem okazało się ,że Ważniak nie wypił jeszcze czary goryczy do dna. Szwecja out. Na armie Rzeszy Ważniak nie mógł patrzec ale przemógł się nadludzkim wysiłkiem. Moja armia maszerowała wtedy po laury zwyciestwa na południe. Wiekszość sił skierowałem przeciwko niebezpiecznej Austrii. W bitwach na Ślasku rozgromiłem do szczętu dwa korpusy Smerfetki.

Niestety przeciwnicy Prus nauczyli się właśnie koordynacji działań. Ważniak stosował od kilku tur metode wojny partyzanckiej - pojawiał się, żeby zająć cele zwyciestwa po czym przezornie wycofywał się. Francja wciaż była niebezpieczna. Moja uwaga skoncetrowana była na krzyżowaniu jej szyków na Zachodzie i dążeniu do ostatecznego rozgromienia Austrii. W zasadzie nie musiałem się z tym spieszyć, bo do szczęścia brakowało mi niewiele - przede wszystkim broniąc sie przeciw Austrii należało przegrupować siły.

Moje najsilniejsze korpusy oczekiwały wroga na pozycjach, gdzie coraz szczuplejeszy zasób pruskich kart dawał największą szansę na zwycięstwo. Jeden z pruskich generałów, dotrzegając bystrym okiem niebezpieczeństwo wynikajace z położenia strategicznego, ruszył na południe w celu asekuracji sił głównych, które jak się wydawało skutecznie powstrzymywały zarówno Austrię jak i Rzeszę. Niestety armia ta nigdy nie wypełniła zaszczytnego zadania ocalenia Prus. Smerfetka zgotowała Waterloo niedoszłemu Napoleonowi wojny siedmioletniej, wygrywając dzięki ostatniej karcie decydującą bitwę...

Jednak jej zwyciestwo było przedwczesne, ponieważ utorowało drogę do sukcesu "partyzantom" niemieckim z tzw. Armii Rzeszy dowodzonej przez prawdziwego Feniksa z popiołów...
Ech, cały urok tej gry w jednej z ekstremalnych postaci. Gratulacje dla zwycięzcy.

Fortuna fortes adiuvat.

Autor jest członkiem Forum Strategie.

Friedrich

Gatunki gry: historyczna, strategiczna
Wydawca: Histogame
Liczba graczy: 2-4 osoby
Czas gry: 210 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • 24 drewniani Generałowie
  • 11 drewnianych pojazdów z zaopatrzeniem
  • 24 etykiety historycznych postaci
  • 2 x 18 kart losu
  • 200 kart taktyki
  • 2 karty pomocnicze
  • Mapa starej Europy (22x33")
  • 5 tabel armii
  • instrukcja do gry (po polsku, dotyczy pierwszej edycji gry)
Cena sugerowana producenta: 165 zł


blog comments powered by Disqus