Recenzja gry "Drakon"

Autor: Adam Wieczorek
14 grudnia 2004

Smoki zjadają bohaterów. Tę starą prawdę potwierdza, pierwsza z wydanych przez Wydawnictwo GALAKTA, gier zatytułowana Drakon. Do wspomnianej już prawdy ludowej można dodać jeszcze stwierdzenie. Smoki lubią się bawić jedzeniem.

Tytułowa smoczyca (Czyżbym wyczuwał subtelną nutkę mięty?) uwięziła w swym labiryncie kilku (od 2 do 6) śmiałków. Ponieważ, jak już wspominaliśmy, lubi bawić się jedzeniem zorganizowała konkurs. Pierwszy z bohaterów, który zdobędzie 5 złotych monet zostanie uwolniony, natomiast reszta trafi do garnka. Tak, w ogólnych zarysach przedstawia się otoczka fabularna gry.

Każdy z graczy losuje, bądź w przypadku porozumienia, wybiera jednego bohatera i zagłębia się w trzewia labiryntu. I to właśnie rzeczony labirynt jest główną częścią pasjonującej rozgrywki. Podczas gry uczestnicy zabawy dokładają kolejne elementy labiryntu i ruszają w głąb jego zakamarków, aby oddalić od siebie los potrawki w jarzynach.

Komnaty przydzielane są bohaterom losowo, a każda z nich pełni inną funkcję. Jedne pozwalają na obrócenie innego pomieszczenia znajdującego się na planszy w efekcie czego tam, gdzie jeszcze przed chwilą było przejście, pojawia się ściana. Inne pomieszczenia służą jako teleporty, przyspieszacze, niszczyciele itp. Element losowy oraz duża ilość żetonów komnat powodują, że każda rozgrywka jest inna i nawet po kilku godzinach gra dalej fascynuje bogactwem możliwości. Jeżeli zastosuje się dodatkowo zasady opcjonalne dające każdemu z bohaterów unikatową zdolność (do wykorzystania raz podczas rozgrywki) gra stanie się jeszcze bardziej emocjonująca.

Polskie wydanie gry stoi na najwyższym światowym poziomie. Duże, twarde i bajecznie kolorowe elementy sprawiają, że gra przyciąga oko. Dokładając do tego proste, logiczne i przejrzyste reguły otrzymujemy wspaniałą rozgrywkę na wiele godzin.

Jedyną wadą, której dopatrzyłem się w Drakonie jest występowanie (głównie przy grze dwuosobowej) specyficznej kombinacji komnat, która umożliwia wygranie gry w ciągu kilku kolejek, podczas gdy przeciwnik nie będzie w stanie nam w tym przeszkodzić. Na szczęście zdarza się to dość rzadko.

Podsumowując. Za 50 złotych otrzymujemy wydaną na światowym poziomie, rewelacyjną grę na długie zimowe (i nie tylko) wieczory. Z całego serca polecam.

Dziękujemy Wydawnictwu GALAKTA za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Drakon

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Galakta
Liczba graczy: 2-6 osób
Czas gry: 30-45 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 10+
W pudełku:
  • 66 żetonów labiryntu
  • 33 żetony złota
  • 6 tekturowych pionków poszukiwaczy
  • 1 tekturowy pionek smoka
  • 7 plastikowych podstawek
  • 6 żetonów specjalnych
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus