Company of Liars - recenzja prototypu

Autor: Gruszmen
Korekta: Ta Aina
15 stycznia 2013

Nie będziemy się dziś zajmować kolejną recenzją jeszcze ciepłej gry planszowej. Pochylimy się dziś nad grą karcianą, ale nie byle jaką. Próżno jej jeszcze szukać na sklepowych półkach. W redakcji mieliśmy wielką przyjemność zagrać w prototyp gry Company of Liars, znanej również pod roboczym tytułem Ruse.

Autorem karcianki jest Mateusz Kiszło, a gra osadzona jest w realiach II Wojny Światowej. W grze widać i czuć inspiracje (których autor zresztą nie kryje) grami komputerowymi opisującymi starcia z tego okresu. Szczególnie mocno została uwzględniona, co widać nawet w tytule, gra Company of Heroes. Jednak w żadnym wypadku nie jest to wadą. Już po pierwszych partiach widać, że autor przeniósł z ekranu na karty to co najlepsze.

W prototypie, który trafił w nasze ręce mogliśmy stanąć po stronie Amerykanów lub Niemców. Autor obiecuje, że gdy gra trafi na rynek dostępnych będzie więcej frakcji, którymi będziemy mogli dowodzić. W naszym egzemplarzu każda z frakcji dysponowała przygotowaną talią złożoną z 36 walorów.

Początkowo (tak wynikało z opisu egzemplarza recenzenckiego) Company of Liars zapowiadana była jako kolekcjonerska gra karciana. Jednakże ostatnio koncepcja została zmieniona i gra zostanie wydana w systemie LCG (Living Card Game). Jest to system lansowany głównie przez amerykańskiego potentata – Fantasy Flight Games. Oznacza on, że do gry nie będzie konieczności dokupowania „boosterów” i wydawania góry pieniędzy, żeby zdobyć najrzadsze z kart. Zamiast tego, co jakiś czas do gry będą wydawane dodatki, z których każdy będzie zawierał dokładnie taki sam zestaw kart. Naszym zdaniem, jest to bardzo dobre i przemyślane rozwiązanie.

Podstawowe zasady gry w Company od Liars mogą się wydać znajome fanom gier karcianych. Dysponujemy kartami jednostek oraz kartami wpływającymi na zasady. W dużym uproszczeniu potyczki w grze sprowadzają się do porównywania wartości bojowej agresora z wartością defensywy broniących się oddziałów. Za zwycięstwo przyznawana jest nagroda w postaci punktów zwycięstwa, które są równe wartości punktowej pokonanych jednostek. Oczywiście na każdy etap wpływać możemy zagrywając karty specjalne.

Tak jak w czasie prawdziwych działań wojennych, bitwy nie są toczone pomiędzy pojedynczymi jednostkami a pomiędzy kompaniami – każda z nich może składać się z 3 jednostek (pojedynczych kart). Oczywiście każdy z dowódców jest związany limitami. Po pierwsze gracz może dysponować jednocześnie co najwyżej pięcioma kompaniami. Kolejnym ograniczeniem są wydawane rozkazy – w każdej turze przybywają nam zaledwie trzy (a zgromadzić możemy nie więcej niż 10).

Dodatkowym elementem niezwykle rzadko spotykanym wśród karcianek jest plansza. Jest ona niezbędna ponieważ gra dzieje się w przestrzeni. Wykonując rozkazy gracze mogą przesuwać swoje kompanie na planszy złożonej z heksów. Dopiero przy spotkaniu dwóch wrogich kompanii zostanie rozegrana bitwa. POnadto, w grze został zaimplementowany mechanizm mgły wojny. Wszystkie kampanie wystawione przez każdego z graczy są niejawne aż do momentu rozpoczęcia się starcia.

Wyobraźcie sobie tylko to nerwowe podglądanie? Ciągłe przypominanie sobie, która moja armia ukryta jest pod każdym ze znaczników?

Podsumowując: mimo wczesnego etapu przygotowywania gry wiele już można o niej powiedzieć. Na pewno jest to tytuł wart naszej uwagi. Mimo wykorzystania kilku znanych chwytów, nie można
odmówić mu innowacyjności. Z niecierpliwością oczekuję nowych informacji o tej grze i czekam, kiedy będę mógł zagrać w „pełną wersję”.

Company of Liars

Gatunki gry: historyczna, karciana
Wydawca: Mateusz Kiszło
Liczba graczy: 2 osoby


blog comments powered by Disqus