Biznes musi się kręcić (czyli recenzja dodatku)!

Autor: RAJ
27 września 2007

Biznes się musi kręcić. A żeby się biznes planszówkowy dobrze kręcił, to trzeba wydawać nowe gry. Ale prościej i taniej jest wydawać dodatki… Kiedy taki dodatek się pojawia, to gracze mają dylemat. Muszą zadecydować czy dodatek taki wnosi coś nowego do starej i lubianej gry czy też jest zupełnie zbyteczny. W moim przypadku ostatnie takie rozważania dotyczyły Call to Arms – dodatku do gry BattleLore.

Dodatek zwykle jest wydany w tym samym stylu co podstawka – a jeśli widzieliście BLa, to nie musze Wam tłumaczyć, że wydany jest ładnie. Kolorowa instrukcja i ładne karty. Ładne plastikowe pudełko. Tyle tylko, że w przypadku dodatku nie ma to wielkiego znaczenia…

Tak naprawdę pierwszym istotnym czynnikiem jest to, jak dużo „dobra” znajduje się wewnątrz. Niestety tutaj nie wygląda to najlepiej – dwanaście żetonów, trochę flag i oznaczeń terenu, kilkadziesiąt kart. Trochę nieprzekonująco jak na 50 zł, które należy wydać.

Pozostaje przejść do zapoznawania się z drugim kryterium przydatności dodatku – czyli do „nowej jakości”. Bez wątpienia flagi, czy znaczniki terenu takiej jakości nie wnoszą. Ale nie traćmy nadziei – mamy tu też cały zestaw kart, które nie mają swojego odpowiednika w podstawce. Aby właściwie je ocenić należy zapoznać się z instrukcją. I od razu robi się ciekawiej!

W BattleLore gracze rozgrywali bitwy wg przygotowanych scenariuszy, w których skład i rozstawienie ich armii było ściśle określone. Tym razem dostajemy zasady alternatywne, pozwalające na większą elastyczność i dostosowanie strategii do swoich upodobań. Zebrane w dodatku scenariusze opisują tylko teren bitwy, zaś skład armii oraz jej rozstawienie jest określane przy użyciu zestawów Kart Dyslokacji. Takich zestawów jest 6 i każdy składa się z 7 kart. Na każdej karcie przedstawiono kilka oddziałów, wraz z ich rozmieszczeniem. Ilość i rodzaj oddziałów na kartach został tak dobrany, aby łączne siły obu stron były wyrównane. Gracz losuje z jednego z zestawów cztery karty. Trzy z nich rozdziela w tajemnicy pomiędzy centrum oraz skrzydła a czwarta staje się odwodem.
Rozdzielając swoje siły przeciwnicy nie wiedzą czym dysponuje przeciwnik i jak się rozstawi. Wprowadza to bardzo pożądany efekt mgły wojny. Sprawia to, że rozgrywka staje się dużo mniej schematyczna.

Aby jeszcze bardziej urozmaicić rozgrywkę, wprowadzono także Karty Specjalistów. Oferują one wiele efektów specjalnych, których zastosowanie pozwala na wzmocnienie naszej armii. Są tam karty wzmacniające siłę oddziałów, wprowadzające dodatkowe jednostki lub pozwalające wykonać dodatkowy ruch. Każdy z graczy może na początku rozgrywki wybrać i zagrać dwie takie karty. I choć specjaliści nie mają oszałamiająco wielkiego wpływu na przebieg bitwy to bez wątpienia pozytywnie wpływają na zróżnicowanie armii obu stron a tym samym uatrakcyjnienie rozgrywki.

Jak więc widzicie, tym razem wydawca się postarał i Call to Arms wnosi sporo nowości i świeżości do BattleLore. Uważam, że tajne rozstawienie oferowane przez karty dyslokacji dodaje wiele dobrego do tej gry. Dużo trudniej jest popaść w schematyzm, a dzięki stosowaniu różnych zestawów tych kart dysponujemy świetnym generatorem scenariuszy.

Ocena: 7/10

plusy:
+ "generator scenariuszy"
+ tajne rozstawienie

minusy:
- mogło to być w podstawce

Dystrybutorem gry jest firma Rebel.pl

 

BattleLore: Call to Arms

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca: Days of Wonder
Liczba graczy: 2 osoby
W pudełku:
  • 20-stronnicowa instrukcja, zawierająca 6 nowych map bitewnych
  • 6 zestawów kart Dyslokacji, 10 kart Specjalistów i 8 nowych kart pomocniczych
  • 8 dwustronnych płytek terenu, przedstawiających Cuchnące Bagna i Zdradzieckie Urwiska
  • 3 nowe Przeszkody, w tym Zasieki, Naturalny Kamienny Most i kolejne Szańce
  • 12 żetonów Zobowiązań Feudalnych
  • 6 dodatkowych sztandarów
  • 1 karta broni – długi łuk
Cena sugerowana producenta: 64,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus