Recenzja gry "Wypas"
Gracz otrzymuje średnich rozmiarów pudełko z niezbyt zachęcającym wizerunkiem zamyślonego górala w otoczeniu swojego stada. W środku znajduje się 110 kart do gry, tzw. tor zwycięstwa, 6 pionków i instrukcja w czterech (!) językach. Od razu rzuca się w oczy, że karty mają bardzo słabą wytrzymałość i już przy pierwszym kontakcie mogą zostać zgniecione. Nie wróżę im zbyt długiej kariery, no, ale być może producenci również...
Lektura zasad jest w miarę szybka, ale w trakcie gry wynikło kilka sytuacji, na których w instrukcji odpowiedzi nie znajdziemy. Trzeba załatwić to „praktycznie” albo intuicyjnie – oczywiście nie jest to wielka tragedia, ale jednak wolałbym, żeby zasady takie rzeczy wyjaśniały. Dodam również, że treść instrukcji jest momentami niezwykle niechlujnie napisana, zdarzają się powtórzenia wyrazów („zabierz ją do ręki rękę”), albo sprzeczne dane (najpierw jest napisane, że ciągniemy 3 karty, a następnie rysunek prezentuje, że 4!).
Gra przebiega w systemie faz – najpierw jest faza licytacji, kiedy zawodnicy „biją” się o karty ciągnięte z kupki przez bacę, czyli zawodnika, który zaczyna rundę. Następnie faza kompletowania stada, faza strzyżenia, rozdawania dodatkowych kart i przekazania funkcji bacy kolejnemu uczestnikowi gry. Najbardziej emocjonująca jest licytacja, ale tak naprawdę rzadko kiedy zdarza się, żeby kilku zawodników zażarcie walczyło o jakąś kartę – po prostu jest to mało opłacalne, gdyż użyte do licytacji karty odkładane są na bok. Obok kart owieczek (dosyć monotonnych, gdyż różni je niewiele – nieznaczne rysunkiem, znaczniej kolorami i wartością) w zestawie są również karty specjalne – złodzieja, psa pasterskiego, czarnej owcy i wilka, które możemy użyć w dowolnym momencie w celu zaszkodzenia któremuś z naszych przeciwników (lub pomocy sobie). No i karty bonusowe – owca Dolly, zastępującą dowolną owcę w danym kolorze i Super Dolly, która zastępuje każdą normalną kartę z owcami. Nazwanie tych kart imieniem słynnej sklonowanej owcy jest jednym z ciekawszych pomysłów autorów Wypasu.
Zdobyte punkty zwycięstwa zaznaczamy na torze zwycięstwa, czyli kawałku tektury z cyferkami umieszczonymi w czymś na kształt owieczki. Gra dobiega końca w momencie, kiedy któryś z graczy ostrzygł piąte stado – a właściwie po skończeniu ostatniej rundy. Liczymy wtedy punkty i ten, kto ma ich najwięcej, zostaje zwycięzcą. Tyle, że najpierw trzeba tę grę skończyć...
Ocena: 4/10.
Plusy:
+ klimat (dla miłośników zwierząt i gór),
+ instrukcja w 4 językach (dla lingwistów i gdy mamy zagranicznych towarzyszy do gry).
Minusy:
- niska jakość wykonania,
- nuda,
- zapożyczenia z Fasolek,
- niechlujna i niedoprecyzowana instrukcja.








