Wilki i Owce - recenzja

Autor: Pudelek
Korekta: Gruszmen
13 stycznia 2008

„Wilk skradał się pomiędzy krzakami i w myślach wyobrażał już sobie, ile to bielutkich owieczek będzie mógł spałaszować na obiad. Wyszczerzył kły... jeszcze kilka drzewek i jego oczom ukazało się zielone pastwisko... owiec było jeszcze więcej niż zakładał. W pobliżu nie widać pasterza, ani jego wrednego psa! Wystarczyło więc przystąpić do konsumpcji. Nagle, ni stąd ni zowąd, pojawił się myśliwy z nabitą flintą! Huknął strzał!”

Taki fragment mógłby być udziałem większości opowieści dla dzieci, jakimi karmiono nas w młodości – kto nie słyszał o złym wilku, biednych, bezbronnych owieczkach i ich dzielnych obrońcach? Teraz, dzięki grze Wilki i owce możemy wcielić się w rolę pasterza stada, któremu następują na odcisk nie tylko wilki, ale i inni pasterze.

Oryginał gry został wydany w 1999 we Francji pod tytułem Guerre des Moutons. W 2003 zdobyła nagrodę Jeu de L’annee 2003, francuski odpowiednik Gry Roku. W 2006 firma Granna wydała ją w Polsce.

Gracze otrzymują średnich rozmiarów pudełko w którym znajdują się bardzo dobrej jakości dwustronne tekturowe kwadraty (w sumie 68 „normalnych” i 9 specjalnych), płócienny woreczek i instrukcja. Ta ostatnia jest napisana w miarę przystępnym językiem (choć nie wszystkie elementy rozgrywki są dokładnie opisane) oraz ilustrowana w taki sposób, aby przybliżyć pewne zagrania.

Po wyjęciu kwadratów z opakowań te „normalne” wkładamy do woreczka (który mógłby być większy – kwadratów jest dużo i czasem wypadają), natomiast specjalne zostają pomiędzy graczami. Do gry możemy przystąpić w dwie, trzy lub cztery osoby – najbardziej pożądana jest rozgrywka w trzy lub cztery. Gracze losują kolor owieczek, jakimi będą się opiekować (żółty, czerwony, niebieski i czarny), ale na razie nie pokazują pozostałym jaki on jest. Na początku element niespodzianki może być pożyteczny.

Celem każdego gracza jest posiadanie, w momencie zakończenia gry, największego stada owieczek swojego koloru. Stado jest liczone wyłącznie wówczas, jeśli ze wszystkich stron ogrodzone jest płotem lub lasem. Cała gra polega na dokładaniu kolejnych kart do tych znajdujących się już na środku; aby dołożyć kartę brzegi muszą do siebie pasować – wieś dokładamy do brzegu, gdzie też znajduje się wieś, las do lasu, owce w kolorze niebieskim do owiec niebieskich itp. W momencie ukończenia gry liczymy tylko największe stado, a nie sumę wszystkich owiec w mniejszych skupiskach, dlatego nie opłaca się posiadanie dziesięciu „stadek” z trzema owcami. Oczywiście pozostałym graczom wcale nie zależy, aby to myśmy wygrali, więc mogą, a nawet powinni nam przeszkadzać – dokładając takie karty, aby w sztuczny sposób rozbudować pole z naszym stadem i w ten sposób „zamknięcie” go płotem lub lasem będzie niemożliwe; mogą również wyczuć nasz następny ruch i odpowiednią kartą skrócić obszar naszego stada (podczas gdy my zakładaliśmy, że będziemy go jeszcze rozbudowywać i rozbudowywać). Niebezpieczną bronią są karty z wilkami, które dokładamy do kart lasu – owce znajdują się na terenach sąsiadujących z powierzchnią lasu, w którym znajduje się drapieżnik, nie będą liczone, ponieważ... wilk je pożarł. Na szczęście istnieje możliwość obrony przed tymi podstępnymi sztuczkami – karty myśliwych. Kładąc je na kartę wilka skutecznie go neutralizujemy, a kiedy wilka jeszcze w lesie nie ma, karta myśliwego sprawi, że żadne z tych zwierząt nie może tam się ”pojawić”.

Dokładając karty losujemy z woreczka kolejne – tyle, do ilu położonych kart nasza będzie pasować. W pewnym momencie możemy uznać, że utrzymywanie w tajemnicy koloru naszego stada nie będzie już konieczne (po jakimś czasie pozostali gracze i tak się domyślą, jaki to kolor), więc odkrywamy karty, a dzięki temu zyskujemy bonusy – dodatkową kartę z czterema owcami i pasterzem, która podniesie liczebność któregoś z naszych stad, oraz kolejną dodatkową, tym razem już „normalną” kartę.

Gra posiada w sobie pewien element losowości oraz spory ryzyka – tak naprawdę nigdy nie jesteśmy pewni czy uda nam się „zamknąć” stado – ktoś może nam złośliwie dokładać takie karty, że znalezienie odpowiedniej pasującej będzie niemożliwe, lub po prostu ze zwykłego wyniku okoliczności nie będziemy takiej karty mieli na stanie. W ten sposób osoba, która przez cały czas „budowała” największe stado może okazać się tą, która w ostatecznym rozrachunku ma najmniejsze.

Kiedy w woreczku zabraknie kart gramy dalej, dopóki wszyscy nie skończą dokładać swoich. Nie mamy jednak obowiązku pozbycia się wszystkich kart z ręki – jeśli uznamy, że dokładanie ich nie przyniesie nam pożytku (ani szkody innym), deklarujemy, że kończymy grę. Pierwsza osoba, która to uczyni, otrzymuje 6 punktów premii, druga – 3 punkty, trzecia 1 punkt. Doliczamy je do liczby owieczek naszego stada.

Nieco inaczej gra wygląda, kiedy jest tylko dwóch pasterzy (graczy). Nie ma wówczas mowy o ukrywaniu koloru swoich stad, bo wiadomo, że przeciwnik ma te dwa kolory, których nie mam ja. Pozostałe zasady są takie same, jednak gra we dwójkę sporo traci ze swojego uroku – za dużo mamy kart na ręce, za długo trwa zastanawianie się jakiej użyć, za długo „pilnowanie” dwóch stad. Polecałbym więc Wilki i owce jako rozgrywkę dla trzech lub czterech osób.

Podsumowanie tej gry jest krótkie i zwięzłe – świetna rozrywka zarówno dla wielopokoleniowej rodziny jak i dla paczki znajomych na imprezie. Wbrew swej nazwie nie jest to zabawa tylko dla małych dzieci – w wielu momentach potrafi mocno zaangażować zwoje mózgowe, a nieprzemyślane posunięcia szybko się zemszczą. Nie jest to też zabawa dla osób, które nie chcą swojemu przeciwnikowi uczynić żadnej krzywdy – blokowanie cudzych stad oraz „przywoływanie” wilka do jeden z najważniejszych elementów. Rozgrywka trwa około pół godziny – nic nie szkodzi więc na przeszkodzie, aby zagrać w nią kilka razy podczas jednego wieczoru. Jedyną rzeczą do jakiej można się przyczepić to wspomniany woreczek, który mógłby być trochę większy.


Ocena ogólna: 8 / 10.

Zalety:
+ solidne wykonanie, miła dla oka szata graficzna.
+ klimat gry
+ czasem trzeba się mocno nagłówkować nad następnym ruchem

Wady:
- zbyt mały woreczek
- momentami zbyt duża losowość – to minus dla osób, które lubią, kiedy wszystko zależy wyłącznie od taktyki.
- drobne braki w instrukcji

Za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Granna.

Wilki i Owce

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Granna
Liczba graczy: 2-4 osoby
Czas gry: 30 - 45 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 7+
W pudełku:
  • 77 dwustronnych kwadratów
  • instrukcja
  • woreczek z materiału
Cena sugerowana producenta: 49,40 zł


blog comments powered by Disqus