DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

John Flanagan. Zwiadowcy #6 - Oblężenie Macindaw.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 29,60 zł  32,90
Lucyfer - 6 - Dworce ciszy.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 44,90 zł  49,90
Robert Foryś. Początek nieszczęść królestwa.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 26,90 zł  29,90

BANNERY

Gildia > Gildia Gier Planszowych > Gry planszowe > Wikinger > Naprzód, na podbój nowych lądów!


Naprzód, na podbój nowych lądów!

Data publikacji artykułu: 18 października 2008
Autor: PeggyBrown
Korekta: Gruszmen
okładka

Jeśli fascynują cię przygody Wikingów, chcesz odkrywać nowe wyspy, kolonizować je i bronić przed nieprzyjaciółmi, to taką możliwość daje ci gra Wikinger. Jej twórcą jest Michael Kiesling, a została wydana przez wydawnictwo Hans im Glueck.

W grze wcielamy się w przywódców grup Wikingów, którzy wypływają w poszukiwaniu nieodkrytych jeszcze lądów. Gdy los nam sprzyja to po kilku dniach ciężkiej wyprawy udaje się nam dopłynąć do jakiejś wyspy. Jeśli nadaje się ona do założenia osady, to zaczynamy sprowadzać na nią naszych współbraci. Potrzebni będą rzemieślnicy, rybacy by zapewnić pożywienie. Rzecz jasna,  pojawi się też arystokracja, jednak doda ona splendoru naszej osadzie. Musimy też zadbać o bezpieczeństwo, o wojowników, którzy będą chronić wyspę przed statkami nieprzyjaciół, a być może sami zawładniemy nimi, zdobywając w ten sposób kosztowności czy sławę.

Gdy otworzymy pudełko to naszym oczom ukażą się zarówno estetycznie i ciekawie jak i porządnie wykonane elementy. Plansza, żetony i monety są z grubej tektury, w ciekawej kolorystyce. Ponadto na planszy znajduje się obracające się koło- mechanizm umożliwiający zmianę ceny zestawów, które będziemy kupować. Na uwagę zasługują drewniane, w 6 kolorach figurki Wikingów. W czasie gry losujemy je ze specjalnego płóciennego woreczka, który również służy do przechowywania figurek.

Czas wyruszyć na wyprawę!
Co nietypowe, rozgrywka nie toczy się na jednej wspólnej planszy, na niej tylko leżą żetony i ustawia się Wikingów. Natomiast każdy z graczy ma przed sobą swoją bazę – ojczyznę, która służy do układania wysp i ustawiania wikingów. Na początku gry każdy z przywódców dostaje właśnie taką ojczyznę oraz płytkę startową – żeton z rysunkiem przedstawiającym początek wyspy, a także pewną ilość monet. Płytki przedstawiające początki, środki i końce wysp oraz te ze statkami tasujemy razem i ustawiamy w 6 stosach (po jednym ta turę) na specjalnie do tego celu przygotowanych miejscach na planszy.

Gracz rozpoczynający (co turę kolejny) bierze pierwszy ze stosów i układa płytki w odpowiedniej kolejności wokół koła na planszy. Następnie losuje 12 Wikingów i też we właściwej kolejności (wyznaczają ją kolory) ustawia ich na specjalnie przeznaczonych do tego celu miejscach wokół koła. Po tych wstępnych przygotowaniach, gracz rozpoczynający może wykonać swój ruch. Na kole są wydrukowane stawki, za jakie można kupić zestaw: płytka + Wiking. Zawsze musi być zestaw w cenie 0, jeśli takiego nie ma, należy przekręcić koło tak, aby się pojawił, w ten sposób zmienią się ceny wszystkich zestawów na niższe. W pewnych okolicznościach można „zakupić” zestaw za 0 monet. Po dokonaniu zakupu, należy ułożyć płytkę w swojej „ojczyźnie” i ustawić Wikinga. Płytki układamy tak, by tworzyły wyspy, czyli najpierw powinna być płytka początkowa, potem środkowe, a ostatnią powinna być ta, z obrazkiem końca wyspy. Gdy skończą się zestawy kończy się ta tura i następuje albo mała (po 1, 3, 5 turze) albo duża punktacja (po 2, 4, 6). Następnie znacznik pierwszego gracza jest przekazywany zgodnie z ruchem wskazówek zegara i kolejna osoba przygotowuje zestawy do gry i rozpoczyna nową turę. Po ostatniej, po dużej punktacji odbywa się również punktacja końcowa, dzięki której zostaje wyłoniony zwycięzca.

Jak już wspomniałam z płytek układamy wyspy, mamy do wyboru kilka rzędów  do ich umieszczania. Każda nowo dołożona płytka musi się stykać z co najmniej jedną, którymś z boków. Trzeba też zwracać uwagę na to, co przedstawia obrazek, czy jest to początek czy koniec wyspy. Na jednej płytce może stać 1 Wiking, jeśli nie możemy go postawić, np. z tego  powodu, że kładziemy płytkę w nieodpowiednim rzędzie (odpowiadającemu innemu kolorowi), to Wiking trafia do bazy-u góry naszej ojczyzny. Z bazy będzie go można przewieźć na wyspę tuż przed dużą punktacją, pod warunkiem, że będziemy posiadać żeglarzy. Dzięki Wikingom stojący na wyspach, którzy są niezagrożeni przez statki mamy różne profity.  Wojownicy chronią nas przed statkami, dzięki złotnikom dostajemy złote monety, za arystokratów i zwiadowców dostajemy punkty, żeglarze mogą przewozić Wikingów z bazy na wyspy, a rybacy zapewniają pożywienie.

Gra podzielona jest na tury i po każdej z nich ma miejsce pewnego rodzaju punktacja, albo dostajemy monety za złotników, albo też zliczamy punkty za naszych Wikingów. Po ostatniej turze następuje punktacja końcowa, w której bierzemy pod uwagę również inne czynniki, np. ilość ukończonych wysp, ich długość. Sprawdzamy czy obroniliśmy się przed statkami, czy wszystkich wykarmiliśmy, czy zostali nam Wikingowie w bazie, to wszystko liczy się do końcowej punktacji. Gracz, który zdobędzie najwięcej punktów zostaje zwycięzcą.

Twórcy gry oferują nam też wersję zaawansowaną, wprowadzającą dodatkowe żetony, a także troszkę modyfikującą zasady. Nowe żetony i zmiany w zasadach urozmaicają grę, dają nowe możliwości. Ale niektóre zmiany, moim zdaniem, nie potrzebnie wydłużają rozgrywkę. Jednak, co jest dużym plusem, możemy z tego „dodatkowego pakietu” wybrać tylko to, co nam się podoba, w dowolnej kombinacji. Możemy używać dodatkowych żetonów, prowadzić licytację o znacznik pierwszego gracza, w zupełnie inny sposób rozstawiać Wikingów. Moim zdaniem najciekawszą modyfikacją jest wprowadzenie dodatkowych żetonów, które dla ich posiadaczy niosą ze sobą tylko korzyści.

Zasady gry Wikinger nie należą do skomplikowanych, ale przez kilka pierwszych rozgrywek ściągawka się przydaje, zwłaszcza do liczenia punktów. Trzeba nauczyć się zasad, poznać tę grę, a na to potrzeba kilku partii. Tury mijają szybko i po końcowej punktacji można czasem usłyszeć pytanie: „I co? I już?”. Wydaje się jakby czegoś na końcu brakowało.... Może dzieje się tak dlatego, że przyzwyczailiśmy się, że gry z podziałem na tury trwają dosyć długo, a ta jest krótsza... Nie jest to gra przygodowa, tylko logiczna, więc fabuła nie jest tak ważna i mogłaby być zupełnie inna. Jednak, co jest dużym plusem Wikingera, zasady i mechanika gry współgrają z tłem i fabułą. Nie moglibyśmy bezkarnie nazwać Wikingów owcami i walczyć o trawkę, uciekając przed wilkiem.

Podczas rozgrywki jest mało interakcji pomiędzy graczami, każdy wpatrzony w swoją ojczyznę śledzi jedynie to, co się dzieje wokół koła. Czasem bardziej zaawansowani gracze zaglądają do ojczyzn współgraczy by zobaczyć, kto ma ile wysp czy jakiej długości. Poza tym walczymy o zestawy, jednak nie jest to rywalizacja przyprawiająca o znaczny wzrost poziomu adrenaliny. Gdy gramy w czwórkę wkrada się do rozgrywki więcej losowości, jednak nie jest to gra, w której los może znacząco wpływać czy zmieniać szyki. Co prawda są potasowane płytki, ale i tak zużywamy wszystkie. Losujemy również Wikingów, ale też zużywamy ich albo 72 z 78 albo wszystkich. Sami decydujemy o naszych działaniach, nie rzucamy kośćmi, nie zagrywamy żadnymi kartami. Jednak z drugiej strony to, co możemy zrobić uzależnione jest od aktualnie leżących na planszy zestawów, które  los  tak a nie inaczej je ułożył...

Wikinger jest interesującą propozycją gry logicznej z ciekawą fabułą. Nie jest to jednak gra na jednorazowe spotkanie ze znajomymi. Polecam dla mniej więcej stałej grupki graczy, zarówno mogą to być znajomi, jak i dwu a nawet 3 pokoleniowa rodzina. Wikingera trzeba poznać, nauczyć się w niego grać. Gdy opanujemy już zasady oraz to „coś”, co ma w sobie ta gra nie będzie nam już obce, możemy pokombinować z dodatkowymi opcjami. Gra daje nam możliwość wyboru, który wariant nam najlepiej pasuje. Mimo tego, że jak pisałam zasad trzeba się nauczyć, to nie są one skomplikowane, ich istotę można szybko wytłumaczyć, ale sens gry poznaję się podczas rozgrywek. Czas potrzebny do zapoznania się z grą nie służy do uczenia się zasad jako takich, ale odkrywania tego „czegoś” ukrytego w sercu gry ;)

Dziękujemy sklepowi rebel.pl za udostępnienie gry do recenzji.

Ocena ogólna: 7/10 (od fanów gatunku: 8)

Plusy
+ładne, porządne wykonanie
+gra nie jest oderwana od tła
+możliwość modyfikacji zasad
+dobrze sprawdza się w 2 osoby

Minusy
-małe interakcje między graczami