Recenzja gry "W 80 dni dookoła świata"

Autor: Gruszmen
24 stycznia 2008

Jest początek XX wieku. Tak jak w znanej powieści Juliusza Verne'a, gracze wcielą się w członków londyńskiego klubu Reforma. Dżentelmeni zakładają się, który z nich okrąży świat w mniej niż 80 dni! – tak po które można by przybliżyć fabułę nowego na polskim rynku wydawniczym tytułu: W 80 dni dookoła świata.

Oryginalne, niemieckie wydanie In 80 Tagen um die Welt ukazało się w 2004 roku. My skupimy się na polskiej edycji, która zupełnie niedawno zagościła na sklepowych pułkach dzięki krakowskiemu wydawnictwu Galakta. W pudełku (które nie jest wykonane najlepiej) znajdziemy dużą planszę oraz zestaw kart i żetonów. Plansza jest spora, a miasta między, którymi będziemy podróżować symbolizowane są przez piękne ilustracje. Pozostałe elementy gry to drewniane pionki i znaczniki oraz sześciościenna kostka. Instrukcja ma zaledwie 4 strony, ale wykłada wszystkie zasady w sposób jasny i zrozumiały. Nie można jej niczego zarzucić. Niestety podczas drukowania żetonów, ktoś nie dopilnował swoich obowiązków. W związku z tym złote monety, żetony zakładu oraz znacznik pierwszego gracza zostały wydrukowane w lustrzanym odbiciu. Nie jest to może wielka i strasznie widoczna wada, ale kiedy raz zostanie zauważona staje się dość irytująca.

W 80 dni dookoła świata to zdecydowanie gra familijna, skierowana do młodszego odbiorcy (być może grającego wspólnie z rodzicami, czy rodzeństwem). W związku z tym zasady są bardzo proste. Gracze starają się pokonać w jak najkrótszym czasie odległości pomiędzy miastami. Poróżować będziemy zagrywając z ręki ustaloną kombinację kart. Odpowiadają one poszczególnym rodzajom środków transportu (bo podróżować można w przedziale pociągu lub na pokładzie statku), a zdobywamy je w każdej turze. Staramy się by nasze karty miały możliwie niskie wartości, bowiem liczby te reprezentują ilość dni, które spędzimy w trasie. Pamiętajmy o tym, że gra jest wyścigiem dookoła świata! Wygra ten, kto będzie najszybszy. Jednak na tym nie kończą się nasze możliwości. Każdej dobieranej karcie podróży przypisana jest akcja, którą będziemy musieli wykonać. Może to być podróż balonem (która skraca czas przeprawy) lub dodatkowa złota moneta. Możemy też dobrać jedną kartę podróży ekstra lub nawet kartę wydarzeń. Za każdym razem będziemy musieli ważyć decyzję: Czy ważniejsza jest karta o niskiej wartości czy może akcja, która jest powiązana z inną kartą.

W grze występuje również dość duży czynnik losowy. Nie powinno to dziwić zważywszy na grupę docelową, do której gra jest skierowana. Losowość przejawia się w dwóch aspektach gry: dobierając nową kartę wydarzeń (jako akcja powiązana z wybieraniem karty podróży) robimy to „w ciemno”. Drugi przejaw losowości to rzut sześciościenną kostką, którego wynik odzwierciedla czas lotu balonem. Co prawda, jeśli wynik nas nie satysfakcjonuje możemy rzucić ponownie. Niestety wykonanie takiego ruchu kosztuje nas jedną złotą monetę.

W każdym mieście, do którego docierają gracze znajdują się dwa żetony bonusowe. Pierwszy przyznawany jest temu z graczy, który pierwszy dotrze do celu, drugi temu, który będzie ostatni. Sprawia to, że gra „sama się balansuje”. Gracz, który w danym momencie jest ostatni, ma szanse (dzięki bonusom) dogonić czołówkę. Jest to duża zaleta gry. Również sposób liczenia czasu sprawia, że nawet osoba będąca w danej chwili najdalej na planszy może wygrać. Nie liczy się bowiem to, kto pierwszy postawi swój pionek w Londynie, ale to komu uda się zrobić to w najkrótszym czasie (liczonym jako suma długości odbytych podróży). Gra niestety sprawia wrażenie, że każdy „gra sobie”. Nie mamy żadnego wpływu na poczynania przeciwników, nie możemy ani im pomóc, ani zaszkodzić (co pewnie byłoby częściej wykorzystywane). Teoretycznie rolę przeszkadzania mógłby spełniać detektyw (spotkanie z którym kosztuje gracza dodatkowe 2 dni), jednakże używanie go jest bardzo nieefektywne.

W 80 dni dookoła świata jest znakomitą rozrywką dla całej rodziny. Sprawdzi się zwłaszcza podczas partii w wielopokoleniowym towarzystwie. Moim zdaniem, dla samych „dużych” gra może okazać się zbyt prosta. Więc jeśli będziesz miał okazję zagrać z dziećmi (niekoniecznie swoimi) lub młodszym rodzeństwem to W 80 dni dookoła świata na pewno się sprawdzi.

Ocena ogólna 6/10

Zalety
+ gra się doskonale balansuje
+ proste zasady, które będą zrozumiałe nawet dla najmłodszych

Wady
- źle wydrukowane żetony
- brak interakcji między graczami


Dziękujemy Wydawnictwu GALAKTA za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

W 80 dni dookoła świata

Gatunek gry: przygodowa
Wydawca: Galakta
Liczba graczy: 3-6 osób
Czas gry: ok. 50 minut
Dopuszczalny wiek graczy: 8+
W pudełku:
  • 1 plansza
  • 60 kart podróży
  • 15 kart wydarzeń
  • 6 pionków
  • 1 detektyw
  • 6 znaczników czasu
  • 6 kart zakładów
  • 24 złote monety
  • 18 żetonów premii
  • 1 znacznik pierwszego gracza
  • 1 kostka
  • 1 instrukcja
Cena sugerowana producenta: 109,90 zł


blog comments powered by Disqus