DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Trudi Canavan. Trylogia Zdrajcy #1 - Misja Ambasadora.
Dostępność: 24h
Cena: 40,40 zł  44,90
Grzegorz Sobaszek. Muszę kończyć, umieram.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 26,90 zł  29,90
Siedem tygodni.
Dostępność: 24h
Cena: 22,40 zł  24,90

BANNERY

Gildia > Gildia Gier Planszowych > Gry planszowe > Secret Tijuana Deathmatch > Recenzja gry Secret Tijuana Deathmatch


Recenzja gry Secret Tijuana Deathmatch

Data publikacji artykułu: 4 stycznia 2006
Autor: Petra Bootmann
okładka

Dawno temu, gdy byłam jeszcze bardzo mała, na Polonii 1 leciał animowany serial Tygrysia Maska. Wraz z braćmi z zacięciem go oglądałam pomimo tego, że w każdym odcinku odbywał się widowiskowy, zawsze brutalny, pojedynek zamaskowanych zapaśników i po każdym na macie ringu było czerwono od hektolitrów krwi. I, oczywiście, główny bohater zawsze wygrywał. Nic więc dziwnego, że gra wydawnictwa Cheapass Games wywołała we mnie wspomnienia. 

W grze Secret Tijuana Deathmatch każdy z graczy staje się meksykańskim menedżerem takich właśnie "Tygrysich Masek", czyli amerykańskich biznesmenów-bankrutów. Nielegalne walki są ich jedyną nadzieją na odbicie się od dna. Najważniejsze, że można w nich zyskać niemałą fortunkę. A co można stracić?... Nie bez powodu walki nazywają się "deathmatch".

Zasady
Na początku gry każdy z graczy dostaje 100.000 dolarów oraz 6 kart zawodników, z których wybiera jedną. Resztę kart przekazuje graczowi po lewej - w ten sposób każdy wybiera po pięciu zawodników, którzy będą brali udział w turniejach. Podczas swojej tury należy wykonać jedną z poniższych akcji:

1) zagrać kartę zawodnika;
2) walczyć jak równy z równym ("Fair Fight") - można walczyć z zawodnikiem wyższym lub równym rangą;
3) wyzywać (Call for Victims) - podjąć wyzwanie mogą tylko postacie o niższej randze;
4) wymieniać żetony.

Każdy zawodnik opisany jest kilkoma parametrami: Trafienie (Hit), Blokowanie (Blok), Sztuczki (Trix) oraz Wartość (Contract Price). Wartość to ilość pieniędzy, jaką każdorazowo ryzykujemy podczas walki zawodnika. Podczas walki porównuje się współczynniki Hit-Blok i Trix-Trix, ta postać, która ma dwa z trzech parametrów wyższe, wygrywa. Dodatkowo, podczas walki można zagrywać żetony z liczbami (zastępują zapisany na karcie bohatera parametr), z bluzgami (zdjęcie żetonu), ze znaczkiem dolara (wyższa wygrana), z całusem (pozwala na obejrzenie żetonów przeciwnika), z komputerem (przeorganizowanie wszystkich, już leżących, żetonów), ze śmietnikiem (natychmiastowe zakończenie walki). Podczas walki gracze, którzy nie biorą w niej udziału, muszą obstawiać jej wynik; przegrany w walce jest martwy (w końcu to deathmatch) i zostaje odrzucony ze wszystkimi leżącymi na nim żetonami. Zwycięzca zatrzymuje te żetony, które wyłożono na postać podczas walki i wzrasta mu ranga (co pozwala rzucać mu wyzwanie przez coraz silniejszych przeciwników). Właściciel pokonanego zawodnika płaci jego cenę menedżerowi zwycięzcy, zaś gracze, którzy trafnie obstawili wynik starcia zarabiają trochę grosza - za każdego obstawiającego do puli trafia 5000$, a całą sumę dzieli się pomiędzy tych, którzy prawidłowo wytypowali zwycięzcę.

Gra kończy się, gdy któryś z graczy nie ma żadnego zawodnika na stole i nie może żadnego zagrać. Wówczas wszyscy płacą każdemu z pozostałych przy życiu zawodników jego Wartość oraz połowę jej tym, którzy są nieodkryci. Ten, komu zostało najwięcej pieniędzy, wygrywa.

Z żetonami do Secret Tijuana Deathmatch wiąże się anegdota: swego czasu Atlas Games wydało grę Spammers. Okazało się, że wydrukowano do niej zbyt dużo plansz z żetonami... zbyt dużo o jakieś 5000. Plansze te zakupiło Cheapass Games - dlatego właśnie gra Secret Tijuana Deathmatch jest limitowana do 5000 sztuk.

Prawdę mówiąc, Secret Tijuana Deathmatch nie zachwyca. Wprawdzie obrazki są śliczne (panny Las Calientes powodowały zachwyt nie tylko u męskiej części graczy) i dowcipne (El Cheapo w papierowej torbie na głowie... cóż, maski są drogie), ale wady przeważają. Niestety, gra jest statyczna i nużąca, szczególnie gdy gra się na więcej osób (każda dodatkowa osoba znacznie wydłuża czas rozgrywki), walki - mimo tego, że pozostali gracze obstawiają wynik starcia - nie angażują i nie emocjonują, jak powinno być przecież przy symulacji zapasów. Dużym minusem jest to, że zawodnik posiadacza większej ilości żetonów na ogół wygrywa. Moi znajomi nie chcieli nawet słyszeć o ponownym rozegraniu gry na potrzeby recenzji.

Dziękujemy wydawnictwu Cheapass Games za udostępnienie gry do recenzji.