Polowanie na robale - recenzja gry

Autor: Pudelek
Korekta: Gruszmen
29 czerwca 2008

Któż z nas nie lubi robali, dobrze upieczonych na grillu? No właśnie – prawdopodobnie większość. Teraz jednak mamy okazję przyjrzeć się ich konsumpcji z zupełnie innej strony: dzięki grze Polowanie na robale, wydanej przez Egmont, możemy stać się ptakiem i spróbować napełnić swój żołądek.

Robale serwują nam na grillu. Bardziej lub mniej wypieczone, w różnych porcjach. Nic tylko sięgnąć i jeść. Niestety, chętnych na posiłek jest więcej i trzeba rozpocząć rywalizację o największe kawałki.

Grę dostajemy w kwadratowym, niewielkim, acz solidnym opakowaniu. Okładka pudełka jest kolorowa i wesoła, z zabawnym rysunkiem. Wewnątrz czeka na nas 8 kostek do gry (są to zwykłe kostki sześcienne, ale zamiast 6 oczek mają rysunek uśmiechniętego robaka) oraz 16 płytek z porcjami robaków. Niby niedużo, ale w sumie, czego więcej potrzeba do udanego posiłku?

Przebieg gry jest banalnie prosty: każda płytka posiada daną cyfrę, którą musimy wyrzucić wszystkimi ośmioma kostkami (od 21 do 36) i odpowiednio od 1 do 4 robaków. Wiadomo - im wyższa liczba, im trudniej ją trafić, tym większa porcja robaków wpada do naszego dzioba. Podczas swojej kolejki kolejny z graczy rzuca kostkami (są trochę nietypowe, bo zamiast 6 oczek mają rysunek uśmiechniętego robaka) i po każdym rzucie odkłada te kostki, na których wynik mu odpowiada. Następnie sumujemy wszystkie oczka (lub rysunki robali, które mają wartość 5 punktów) i sprawdzamy, czy jest porcja odpowiadająca danej liczbie. Ale uwaga: tylko raz w danej kolejce możemy odłożyć tą samą ilość oczek, nie może się ona powtórzyć. Skoro przykładowo w pierwszym rzucie odłożyliśmy 2 "piątki", w drugim nie możemy już ich brać pod uwagę, nawet jeśli zostały wyrzucone. Cała istota gry polega na tym, aby w sumie mieć wyrzuconą jak największą liczbę. Przy wyższych wynikach jest to ryzykowne, gdyż jeśli w pozostałych rzutach wypadną nam tylko oczka jakie już mamy – nie dość, że nie zjemy kolejnego robaka to jeszcze musimy oddać naszą ostatnią porcję z powrotem na "ruszt" (odwracając jednocześnie największą dostępną płytkę i od tego momentu nie można jej już zdobyć). Podobna strata nam grozi, jeśli liczba wyrzuconych oczek będzie niższa niż najmniejsza dostępna płytka.

Całość trochę przypomina grę w "oczko" i jest w niej odrobina hazardu. Rzucać dalej kostkami o większą porcję i ryzykować, że nie najemy się wcale, czy wziąć płytkę o mniejszej wartości?


W grze nie ma zbyt wielu możliwości interakcji – właściwie tylko w jednym przypadku możemy trochę przeszkodzić przeciwnikowi - jeśli płytki z wyrzuconą przez nas liczbą nie ma na "ruszcie" a posiada ją inny gracz (na wierzchu stosu z "upolowanymi" robalami) to możemy ją zabrać właśnie jemu. Takie zagranie opłaca się podwójnie – nie tylko zdobywamy kolejne robaki, ale i pozbawiamy ich kogoś innego. Polowanie na robale kończy się, gdy zabraknie wszystkich dostępnych na "ruszcie" porcji. Wygrywa osoba, która zdobyła najwięcej robaków (choć może okazać się, że wcale nie musiała mieć najwięcej płytek).

Instrukcja gry jest nieduża, ale kolorowa i czytelna, z dokładnym opisem możliwości zagrań. Na pewno pozwoli to zrozumieć zasady nawet osobom, które z tego typu rozrywką nie miały dotychczas do czynienia.

Właściwie jedyna rzecz, do jakiej mógłbym się przyczepić, to brak specjalnego kubka do rzucania kostkami. Bardzo by się tutaj przydał. Polowanie na robale jest wykonane skromnie, ale starannie. Płytki, które zbieramy w grze, są bardzo czytelne, trwałe – nie powinny ulec zniszczeniom lub uszkodzeniom nawet po wielokrotnych bojach o najlepsze "kąski" z grilla.

Autorzy gry uważają, że można ją zaproponować nawet dzieciom w wieku 8 lat. Zgadzam się z nimi – zasady są na tyle nieskomplikowane, że nieco bardziej doświadczeni gracze bez problemu wyjaśnią je młodszym towarzyszom. Spokojnie nadaje się dla osób, które dopiero będą chciały wejść w świat gier towarzyskich, ale również niektórzy starzy wyjadacze powinni być z niej zadowoleni. Pewnym minusem może być duża losowość, ale to normalne przy grach, gdzie główną czynnością jest rzucanie kostkami.
Równie przyjemnie gra się we dwie osoby jak i więcej – a można do niej zaprosić aż 7 graczy!

Jak ją podsumować? Prosta, szybka, w zabawnym klimacie. Tylko tyle i aż tyle. Świetna na imprezę, na wypad za miasto, na pozbycie się stresu po ciężkim egzaminie lub wyczerpującym dniu pracy. Zapalonym strategom lub osobom, które kochają gry, w których można "dokopać" przeciwnikowi może szybko się znudzić – tacy ludzie jednak i tak po nią nie sięgną. Wszystkim pozostałym, początkującym, jak i lubiącym rzucanie kostkami jak najbardziej polecam – wydane na nią pieniądze nie będą uznane za zmarnowane.

Ocena: 7/10

Plusy:
+ dobra jakość wykonania
+ zabawny pomysł
+ proste, wręcz banalne zasady
+ możliwość gry nawet w 7 osób

Minusy:
- praktycznie brak interakcji
- duża losowość (jak we wszystkich grach, gdzie rzucamy kostkami)
- kiedy będziemy grali zbyt często może się znudzić, szczególnie osobom lubiącym zaawansowane rozgrywki
- brak kubeczka na kostki

Za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont

Polowanie na robale

Premiera gry: 1 czerwiec 2008
Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Egmont Polska
Liczba graczy: 2-7 osób
Czas gry: 20 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 8+
Cena sugerowana producenta: 49 zł


blog comments powered by Disqus