Pokój 25 - recenzja gry

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
8 marca 2015

Kiedy po raz pierwszy obejrzałem film Cube, byłem zachwycony. Całkiem ciekawa opowieść o kilku osobach zamkniętych w tajemniczym sześcianie, podzielonym na setki, jeśli nie tysiące pokoi. Każdy pokój mógł okazać się śmiertelną pułapką, która zakończy życie wchodzącego doń delikwenta w dość efektowny sposób. Zamknięci tam ludzie musieli znaleźć wyjście z owego upiornego więzienia by ocalić życie.

Uśmiech znów pojawił się na mej twarzy, gdy dowiedziałem się o grze Room 25. Jak się okazało, była to planszowa wersja Cube. Co prawda kompleks, w którym zamknięto graczy był mniejszy, bo liczył tylko 25 pokoi, ale w zasadzie reszta się zgadzała. Śmiertelne pułapki, konieczność znalezienia wyjścia i ogólne poczucie „ale co tu się dzieje”.

W tym roku polską wersję gry wydał Rebel.pl. Tytuł oczywiście nie jest odkrywczy i brzmi Pokój 25. Za moment przybliżę Wam jak wygląda rozgrywka, ale najpierw kilka słów o różnicach między wydaniem polskim, a międzynarodowym.

I nie chodzi tu tylko o język. Zmieniono bowiem więcej rzeczy.

Po pierwsze, co od razu rzuca się w oczy, pudełko polskiej wersji jest gdzieś ze trzy razy większe niż to międzynarodowe. Zastanawiałem się dlaczego, skoro gra spokojnie mieści się w mniejszej wersji pudła. Okazało się, że wewnątrz polskiego opakowania, wrzucono bardzo fajną wypraskę, która mieści idealnie wszystkie żetony i figurki. Miejsca ma zresztą na drugie tyle elementów. I tu objawił się prawdziwy powód powiększenia opakowania. Ma ono pomieścić również wydany niedawno dodatek zatytułowany Season 2 (na razie bez polskiej wersji). Przyszłościowe myślenie, jest przyszłościowe.

Drugą istotną zmianą, są kolorowe figurki graczy. W oryginale wszystkie były szare, co w trakcie gry powodowało wiele nieporozumień. Ludzie zastanawiali się gdzie kto stoi i trzeba było się nieźle przyglądać, żeby rozwiązać tę zagadkę. Polska wersja ma figurki w takich kolorach jak ich „karty postaci”. Dzięki temu od razu widać gdzie kto stoi. Niesamowicie ułatwia to rozgrywkę.

Niestety trafiła się też „kiepska” zmiana. Na planszach graczy są wydrukowane pomoce dotyczące pokoi. Niestety tekst w niektórych opisach jest ucięty. Ponoć to wina drukarni. Wiem, że Rebel drukuje już poprawione karty i niedługo powinny być dostępne dla osób, które kupiły polskie wydanie gry.

No ale dość o tych zmianach. Jak gra się w Pokój 25? Już odpowiadam.

Jak już wspomniałem, gracze wcielają się w więźniów wtrąconych do tajemniczego kompleksu. Muszą znaleźć tytułowy Pokój 25, który umożliwi im ucieczkę. Problem w tym, że w pokojach może czekać śmierć, a pośród graczy może być zdrajca.

Rozgrywka toczy się na planszy złożonej z losowych rozłożonych kafli pokojów. Losowość jest tu trochę naciągnięta, bo instrukcja podpowiada zestawy kafli, jakie powinno się użyć do różnych trybów gry i różnych poziomów trudności. Poza tym, startowe położenie pokoju wyjścia jest ograniczone do 12 z 25 lokacji. Niemniej jednak, jeśli uznacie, że znacie grę naprawdę dobrze, można tę losowość zwiększać.

Gracze mają na ucieczkę ograniczoną liczbę tur. W każdej takiej turze, gracze programują dwie akcje, które wybierają spośród czterech dostępnych. Następnie w kolejności wszyscy gracze wykonują swoją pierwszą akcję, a następnie drugą. Po tym wszystkim, tura się kończy, zmienia pierwszy gracz i następuje kolejne planowanie dwóch z czterech akcji. I tak aż do momentu, kiedy gra się skończy.

Akcje jakie mogą wykonać gracze są bardzo proste.

Pierwsza to podejrzenie pokoju, który leży obok tego, w którym się znajdujemy. Jak się pewnie domyśliliście, wszystkie pokoje są na początku gry zakryte. Dopiero gdy ktoś do nich wejdzie, zostają odsłonięte wszystkim graczom. Jednak jako iż wchodzenie „na pałę” bywa niebezpieczne, warto czasem podejrzeć co czeka na nas za drzwiami. Można się tym podzielić z innymi graczami, jednak nie wolno mówić dokładnie co to za pokój. Informacja musi być w miarę ogólna.

Następna akcja, to oczywiście ruch do sąsiedniego pokoju. Gracz przesuwa swoją figurkę do pokoju obok, odsłaniając go jeśli był zakryty i uruchamiając efekt tego pokoju. Efekty mogą być różne. Od braku efektu w pustym pokoju, przez podglądanie innych pokoi w Sali wideo, po nagłą śmierć w czymś, co wygląda jak komora spalania.

Następna akcja, to wypchnięcie. Pozwala ona na wypchnięcie innej postaci z naszego pokoju do pokoju obok. Wtedy to ta wypchnięta postać „wchodzi” do nowego pokoju i uruchamia jego efekt. Bardzo przydatna akcja.

Ostatnia akcja, to przesunięcie szeregu, lub kolumny pokoi. Gdyby wszystko było stałe, gra byłaby nudna. Dużo zabawy jest w tym, że pokoje mogą zmieniać swoje położenie dzięki akcjom graczy. Znalazłeś pokój 25? To świetnie, ale za chwilę może on być w innym miejscu. Podejrzałeś pokój, do którego chcesz wejść i jest on bezpieczny? Super. Szkoda, że właśnie odjechał w siną dal i na jego miejscu jest inny, o którym nic nie wiesz.

I to w zasadzie byłoby wszystko. Dlaczego „byłoby”? Bo Pokój 25 oferuje nam kilka trybów rozgrywki. Większość to kooperacja, gdzie wszyscy gracze muszą znaleźć się w Pokoju 25 razem i uciec z jego pomocą. Małe różnice w stylu pełnej, lub drużynowej kooperacji, mogą być pomijalne. Jednak najciekawszym trybem według mnie jest tryb podejrzliwości. Pojawiają się w nim strażnicy, których zadaniem jest niedopuszczenie do ucieczki więźniów. Gracze losują „kafelki lojalności”, które określają kto jest kim i oczywiście trzymają je zakryte. A potem zaczyna się festiwal podejrzliwości i kombinowania. Kto jest strażnikiem i chce śmierci reszty graczy? Czy mogę mu wierzyć, że ten pokój jest bezpieczny? Czy on mnie nie wepchnie do Komory Śmierci? A może to ja powinienem wepchnąć jego? Więźniowie nie mogą ujawniać swojej tożsamości, bo byłoby zbyt łatwo. Strażnicy mogą, ale wtedy nie ma takiej zabawy. Moim zdaniem to właśnie w trybie podejrzliwości Pokój 25 rozwija skrzydła.

Jednak ogólnie gra jest bardzo dobra. Zapewnia masę zabawy w każdym trybie, choć jest to zabawa odmienna. Najważniejszymi atutami Pokoju 25 są szybka rozgrywka, oraz proste, intuicyjne zasady. Wytłumaczenie gry zajmuje kilka minut, a sama rozgrywka, nawet jeśli gramy przez 10 rund, zamyka się w 45 minutach. I jest to rozgrywka bardzo intensywna. Problemem może być negatywna interakcja, ale gracze, którzy jej nie lubią mogą skupić się na trybie kooperacji. Eliminacja graczy też czasem bywa problemem, ale gra jest na tyle szybka, że wyeliminowani nie czekają zbyt długo na kolejną rozgrywkę.

Dlatego polecam Pokój 25. Warta sprawdzić też „promocyjne” rozszerzenie o nazwie Publiczność, które składa się z kostki K6 i sześciu linijek tekstu. Znajdziecie je pod tym linkiem. No i oczywiście czekamy na polski Sezon 2.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępniene egzemplarza gry do recenzji

Ocena 7/10

Plusy:
+ łatwa do nauczenia
+ szybka rozgrywka
+ kilka trybów
+ bywa sympatycznie krwawa

Minusy:
- tryb pełnej współpracy szybko się nudzi

Pokój 25

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Rebel
Liczba graczy: 1-6 osób
Czas gry: ok. 30 minut
Dopuszczalny wiek graczy: 13+
W pudełku:
  • 6 figurek postaci
  • 6 kafelków postaci
  • 6 kart postaci
  • 12 znaczników postaci
  • 32 kafelki pokoi
  • 24 żetony akcji
  • 6 znaczników ruchu
  • 1 dwustronna plansza


blog comments powered by Disqus