Recenzja gry "Ora et Labora"

Autor: Ta Aina
Korekta: Gruszmen
10 stycznia 2012

Módl się i pracuj czyli buduj i produkuj.

Ora et Labora - módl się i pracuj to gra osadzona w realiach średniowiecznych opactw klasztornych. Gracze prowadzą swoją prowincję zakonną rozbudowując swoje  włości oraz wysyłają mnichów do pracy, aby wytworzy oni różne dobra. Gra nie ma ściśle określonej ścieżki do zwycięstwa i aby osiągnąć końcowy sukces trzeba prowadzić bardzo zrównoważoną gospodarkę.

Ora et Labora to gra ekonomiczna pierwszej wody, autorstwa  niemieckiego projektanta  Uwe Rosenberga,  twórcy  dobrze znanego polskiemu graczowi gry Agricola.  W Ora et labora, rozwinął on część pomysłów z poprzednich gier, jednak  udało mu się stworzyć grę bardzo spójną i inną od pozostałych.

Pierwsze zetknięcie z grą wywołuje podniecenie wymieszane z dozą przerażenia. Po otwarciu pudełka  pierwsze, co trafia nam w ręce to kartonowe bloczki z żetonami. Jest ich naprawdę  imponująco dużo, bo aż 450. Ponad to, każdy żeton jest dwustronny.  Poza tym, w pudełku jest  110 kart, dodatkowe tereny i drewniane znaczniki. Robi to wrażenie.  Grze, a raczej jej wykonaniu, można zarzucić to, że jej elementy nie są najwyższej jakości. Zdecydowanie nie jest to gra do oglądania, ale przecież nie o to w niej chodzi. Elementy, choć kartonowe są wystarczająco porządnie wykonane. Gra na pewno szybko się nie zniszczy. W pudełku jest również instrukcja i to w aż w trzech częściach: wprowadzenie, instrukcja szczegółowa oraz najobszerniejsza instrukcja mająca na celu rozjaśnienie wszelkich wątpliwości dotyczących budowy i funkcjonowania budynków. Pomysł dobry, ale na początek może trochę przestraszyć i w połączeniu z ilością elementów wywołać wątpliwości czy dam radę to wszystko zrozumieć i co gorsza, w jasny sposób przedstawić to innym graczom.

Po tym jak uczucie ekscytacji z ilości różnych elementów, przerodzi się już w konsternacje „ja to muszę wszystko ogarnąć?” musi nadejść długa faza czytania instrukcji, wymagająca skupienia.  Instrukcja i zasady gry zdecydowanie wymagają dłuższego pochylenia nad nimi, ale jak już załapiemy myśl przewodnią wszystko zaczyna być bardzo spójne.  Nawet bardzo szczegółowe, drobne zasady wydają się być bardzo na miejscu. Dzięki temu wyjaśnienie zasad innym graczom trwa niespodziewanie krótko. Na początek wystarczy pamiętać, że w czasie swojej tury można wykonać jedną z trzech akcji, wprowadzić swojego mnicha do budynku by wyprodukować dobra, wybudować budynek, lub zebrać niektóre z dóbr podstawowych.  Potem gra zaczyna tłumaczyć się sama.

Pierwszy raz.

Pierwsza rozgrywka zdecydowanie przynosi bardzo dużo satysfakcji. Mnogość możliwości, które systematycznie się powiększają wraz z dodawanymi co kilka rund nowymi budynkami i rozbudowane łańcuchy produkcyjne sprawiają że możemy poczuć się jak prawdziwi odkrywcy. Bardzo pozostawienie sobie trochę niespodzianek i nie przeglądanie od razu wszystkich kart budynków. Oczywiście z każdą kolejną grą coraz lepiej poznajemy zastosowania poszczególnych elementów i nasze strategie  stają się coraz bardziej  wyrafinowane, jednak granie trochę na oślep jest godne polecenia.

Na grę po omacku, bez znajomości poszczególnych kart budynków można sobie pozwolić również dlatego, że gra nie karze za złe posunięcia, nie ma obowiązkowych opłat, kar, podatków, obowiązku karmienia mnichów ani zdarzeń które sprawiają, że nasze długo budowane opactwa zbankrutują. Z każdą rundą rozwijamy się coraz bardziej, i nikt nam niczego nie odbierze. Dlatego nawet jeśli nie wygramy, mamy satysfakcje z tego co udało nam się wybudować lub wyprodukować. 

 „Módl się i pracuj” czyli „Buduj i produkuj”

W grze są dwie zazębiające się strategie zwycięstwa. Aby wygrać należy rozwijać swoją prowincję zakonną budując budynki  oraz produkować  dobra.  Budując budynki wytwórcze oraz klasztorne zdobywamy punkty nie tylko za ich zbudowanie, ale również za ich odpowiednie rozmieszczenie ich na planszach (dodatkowe  punkty za sąsiedztwo). Dobra za które otrzymujemy punkty zwycięstwa produkowane są w niektórych budynkach.

Sercem gry jest magiczne w swej prostocie koło produkcji,  na którym z każdą rundą przesuwamy kierat, który pokazuje ile danego towaru będzie można zebrać w danej rundzie. Jeśli wskaźnik pokazuje że można zebrać siedem owiec, gracz, który pierwszy zdecyduje się na produkcje owiec, przekłada wskaźnik owiec na zero. W kolejnych turach wraz z obrotem koła zwiększa się możliwa ilość owiec.  Bajecznie prosty mechanizm, świetnie się sprawdza i dodaje grze spory pierwiastek konkurencji. 

O budowaniu.

Każdy z graczy zaczyna z dokładnie takim samym kawałkiem ziemi,  z którego może czerpać zasoby (drewno, torf, owce, zborze, glinę, monety)  i na nim budować budynki wytwórcze.  Żeby nie było zbyt prosto różne budynki można postawić na określonym typie ziemi (tu też trzeba trochę pokombinować).  Wraz z rozbudową opactwa, dokupujemy też ziemię, która drożeje  wraz ze wzrostem popytu na nią.

W grze istnieje również runda specjalna zwana fazą osad, w której to możemy wybudować, osadę czyli budynek specjalny, którego wartość punktowa uzależniona jest od sąsiedztwa. Budynki te są stosunkowo drogie, ale w przeliczeniu  na punkty zwycięstwa jest to uzasadnione. Warto być przygotowanym na poniesienie tego  wydatku, bo jeśli nie odłożymy określonej ilości środków, nasi przeciwnicy zyskają przewagę, a my zamiast osady rybackiej, skończymy z dzielnicą nędzy, bo lepszy rydz niż nic.

Budynki, które możemy wybudować występują w grze pojedynczo, to znaczy  że graczy obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy. Jeśli nie uda się nam wybudować wypatrzonego budynku, nie znaczy to że nie będziemy mogli z niego skorzystać. Bardzo fajnym mechanizmem jest możliwość wynajęcia jednego z mnichów innego gracz by pracował w jego budynku. Pikanterii dodaje fakt że nie ma możliwości odmówienia takiego kontraktu, (przecież  wszyscy jesteśmy braćmi w jednej wierze). Mechanizm ten jest niezwykle wdzięczny. W ten sposób nie dość, że dostajemy dobra z budynku konkurenta to w dodatku blokujemy graczowi zarówno mnicha jak i sam budynek. Wiadomo, że nic nie poprawi humoru lepiej niż zepsucie planu przeciwnika J

O produkowaniu

Aby budować należy mieć ziemię, którą trzeba kupić. Aby kupić - trzeba mieć pieniądze, aby mieć pieniądze - trzeba produkować . Produkować możemy dobra podstawowe takie jak owce, drewno, zborze, ale również dobra bardziej skomplikowane za które otrzymujemy punkty zwycięstwa, jak księgi, relikwiarze, alkohol.  Do ich produkcji potrzeba specjalistycznych budynków oraz innych towarów. Ekonomia gry jest bardzo prosta, ale mnogość elementów i skomplikowane łańcuchy produkcji sprawiają, że gra się metodą małych kroczków i nie można mieć wszystkiego na raz. W jednej turze wybije monety po to by zbudować kamieniołom, w kolejnej w kamieniołomie wydobędę kamień, w kolejnej zrobię żniwa by z kamienia i siana wybudować zakrystię, a następnie z księgi i 3 innych dóbr stworzę cud warty aż 30 punktów zwycięstwa.   

Rozgrywka

Sama akcja nie jest wartka i raczej pozbawiona jest  spektakularnych zagrań i porażających akcji, mających na celu zniszczenia przeciwnika. Gra się gładko, przyjemnie i   w myśl zasady  ziarnko do ziarnka i uzbiera się miarka. Bez szaleństw, dokładnie tak jak pracowali średniowieczni mnisi.  Olbrzymia ilość możliwości i dość częste sytuacje w których przeciwnicy krzyżują nam plany, sprawiają że zdarzają się rundy w którym wykonujesz czynności, bo „show must go”, a nie z konkretnej potrzeby czy z góry obmyślanego planu. Gra jest dość długa, ma 24 rundy, więc nie każdy ruch posuwa grę do przodu i jedno potknięcie, zrobienie głupoty, które przecież każdemu się zdarzają nie decydują o losach rozgrywki.

Do tej pory nie udało nam się znaleźć zawsze wygrywającej strategii gry, głównie ze względu na to że interakcja między graczami jest nad podziw wysoka. Autorowi udało się uniknąć schematu w którym każdy z graczy skupiony jest na swojej planszy, a inni gracze stanowią tylko tło, (przecież głupio grać samemu). Aby wygrać trzeba kontrolować co robią inni, jednak przychodzi to bardzo naturalnie, nie trzeba się specjalnie starać. Z drugiej strony przy czterech graczach jest to dość trudne, dlatego też polecany jest tryb rozgrywki trzy osobowej.  Trzeba też przyznać że gra jest bardzo dobrze zbilansowana, jej wielowątkowość jest bardzo naturalna i nie wymaga skomplikowanej gimnastyki umysłowej.

Dla kogo jest ta gra?

To obowiązkowa pozycja fanów gier ekonomicznych. Pewne jest również że jeśli  podobały Ci się poprzednie gry autorstwa Uwe, na pewno się nie rozczarujesz. Polecana jest  również dla osób które lubią sobie „pobudować”  i bezstresowo rozwijać swoje poletko. Jest to gra należąca do gier „ambitnych” i  dla starszych graczy. Wymaga pewnego skupienia nad grą, także na pewno nie polecamy jej jako kolejnej gry planszówkowego wieczora.

Wiele wariantów rozgrywki

Dodatkowym atutem gry jest kilka wariantów rozgrywki. Gra oferuje różne warianty rozgrywki, dla dwóch, trzech i czterech graczy. Ponad to mamy do wyboru wariant gry krótkiej  i długiej. Instrukcja zakłada, że  wariant krótki trwa koło godziny, jednak w rzeczywistości trawa znacznie dłużej. Długi czas rozgrywki to minimum 2-3 godziny. Ponad to są do wyboru warianty gry irlandzki i francuski, które to różnią się częścią budynków jak również, alkoholem jaki wytwarzamy, a który w grze ma dość duże znaczenie. Tak duża ilość wariantów gry sprawi, że Ora et Labora długo się nie znudzi i można do niej wielokrotnie powracać.

Czy warto?

Podsumowując gra jest zdecydowanie warta zagrania,  jest bardzo rozbudowana i wielowątkowa, ale nie można o niej powiedzieć, że jest przekombinowana czy niespójna. Zasady, choć liczne są bardzo proste i spójne. Gra jest również bardzo dobrze wywarzona, różnice punktów między graczami nie są szokujące. Gra nie karze za popełnione błędy i  przez to mimo stopnia rozbudowania jest stosunkowo bezstresowa.  Skończenie rozgrywki, nawet bez wygranej da wam na pewno wiele satysfakcji.

Ocena ogólna: 9/10

Zalety

+ Wielowątkowość, mnogość możliwości
+ Olbrzymia ilość elementów
+ Świetne zbilansowanie

Wady

- Małe zróżnicowanie wizualne elementów z różnych trybów rozgrywki (można się pomylić)
- Odrobinę zbyt długa
- Dość trudna instrukcja

Dziękujemy wydawnictwu Lacerta za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji

Ora et Labora

Premiera gry: 12 grudzień 2011
Gatunek gry: ekonomiczna
Wydawca: Lacerta
Liczba graczy: 1-4 osoby
Czas gry: 60-180 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 12+
Cena sugerowana producenta: 145 zł


blog comments powered by Disqus