Recenzja gry "Mustang"
Któż w dzieciństwie nie bawił się w kowbojów i Indian? Nie biegał z łukiem albo rewolwerem, polował na bizony, łapał dzikie konie i walczył z bandytami? Lub też w saloonie z innymi twardzielami grał w pokera o najwyższe stawki? W grze Mustang, której wydawcą jest Wolf Gang PH można raz jeszcze wcielić się w rolę ranczera, usiąść przy stoliku z kartami i zagrać z innymi zabijakami z Dzikiego Zachodu.
Mustang jest rozbudowaną grą karcianą, która przenosi nas w czasy, gdy Dziki Zachód zamieszkany był przez różnej maści ludzi – rewolwerowców, Indian, hazardzistów, oraz oczywiście kowbojów. Gracz wciela się w rolę takiego właśnie kowboja, którego zadaniem jest zebrać dzikie mustangi w swoim ranczu i utworzyć z nich najlepsze stado ze wszystkich. Nie jest to proste zadanie, gdyż nie wiadomo, co los pozwoli kowbojowi znaleźć na prerii, jakiego konia przyjdzie mu sprowadzić do swego corralu. Nadto, inni ranczerzy nie zasypiają gruszek w popiele i także starają się schwytać co lepsze sztuki – jeśli nawet nie dziko żyjące, to chociażby te z pastwiska sąsiada. Najcenniejszymi mustangami dla stada ranczera są ogiery, następnie klacze, najmniej zaś cenione są młode źrebaki. Mustangi są też różnej maści i jeśli ranczer chce mieć jak największy zysk ze stada, stara się zebrać razem konie jednej barwy. Jeśli będzie miał zarówno ogiera, jak i klacz, a może nawet i źrebaki jednego koloru, wtedy od razu wartość jego stada znacznie wzrasta. Kowboje starają się więc znaleźć te najlepsze mustangi – zarówno jeśli chodzi o płeć, jak i maść konia. Wymaga to jednak dużej dozy cierpliwości i włożenia większego wysiłku w schwytanie odpowiedniego mustanga. Niektórzy kowboje próbują szybszego i łatwiejszego zysku, łapiąc co się nawinie na lasso. Wprawdzie stado takie jest bardzo pstrokate i często znajdują się w nim młode źrebce, może być jednak znacznie większe od stada, gdzie prowadzi się staranną hodowlę. Marzeniem każdego kowboja jest jednak posiadanie w swym stadzie legendarnych rumaków – Czarnego Księcia oraz Śnieżnobiałej Klaczy. Są to niezwykle rzadkie, ale bardzo cenne wierzchowce, warte znacznie więcej, niż pozostałe, zwykłe mustangi. Kowboj, któremu uda się schwytać (bądź ukraść komuś innemu) te wyjątkowe konie, może być pewien, że jego stado będzie się cieszyło sporym prestiżem.
Mechanika gry jest prosta i łatwa do opanowania, w sporej części wzorowana jest na grze w pokera. Każdy gracz ma do dyspozycji karty o określonej wartości i kolorze. Zagrywając odpowiednią kombinację kart (np. znaną z pokera parę, trójkę czy karetę), może schwytać na prerii dzikiego mustanga, symbolizowanego przez odpowiedni żeton. Im lepsze karty, tym lepszy mustang trafia do corralu ranczera. Zamiast chwytać przypadkowego, dzikiego mustanga (żetony poszczególnych rodzajów mustangów na prerii wykładane są w sposób losowy), gracz może próbować ukraść konkretnego konia z cudzego corralu, również zagrywając odpowiednie karty. Musi się jednak liczyć z tym, że może mu się to nie udać, gdyż prawowity właściciel może się spostrzec i podjąć próbę ochrony swego stada (również zagrywając właściwy zestaw kart). By się chronić przed tego rodzaju niemiłymi niespodziankami, gracz może przeprowadzić swego mustanga z corralu do zamkniętej stajni, gdzie nie grozi mu już kradzież ze strony nieuczciwego konkurenta. Zajmuje to jednak czas i musi wówczas zrezygnować z pozyskiwania nowych koni. Wskazane jest to więc wówczas, gdy ranczer chce chronić co cenniejsze osobniki ze swego stada, jak np. Czarny Książę.
W trakcie gry, po każdorazowym zgraniu całej talii kart, zagrywana jest karta zdarzenia specjalnego, którego efekty są natychmiast wprowadzane w życie i dotyczą wszystkich graczy. Takim zdarzeniem jest między innymi ucieczka koni z corralu przez spróchniałą bramę, ulewa, w czasie której mustangi chronią się w stajni czy pojawienie się Indian, którzy zabierają konie z prerii.
Gra kończy się, gdy zostaną schwytane wszystkie konie jednego rodzaju (np. klacze) z prerii, lub też jeden z ranczerów utworzy stado złożone z określonej liczby ogierów, klaczy i źrebaków. Wówczas każdy z kowbojów wyznacza wartość swego stada, sumując punkty za każdego posiadanego mustanga oraz dodatkowe punkty za umiejętne łączenie mustangów jednej maści w stado. Wygrywa ten gracz, którego wartość stada jest największa.
Mustang jest rozrywką łatwą, niewymagającą wielkiego namysłu. Nie musi to być wcale wadą, jest wręcz zaletą tej gry, gdyż w ten właśnie nieskomplikowany sposób gracze mogą wczuć się w rolę kowbojów, uganiających się po prerii za dzikimi mustangami lub też przy pokerze w saloonie grających o swoje stado z innymi ranczerami. Rozgrywka jest szybka i dynamiczna, może brać w niej udział każdy (gra jest przeznaczona nawet dla 5 graczy). Do zabawy zachęca również ładna oprawa graficzna gry, dobrze dopasowana do tematyki.
Podsumowując, jest to prosta gra karciana, z dobrym klimatem Dzikiego Zachodu, którą można polecić każdemu, kto nie chce nadmiernie obciążać swojego spracowanego umysłu, ale szuka czegoś prostego dla odprężenia i zapełnienia wolnego czasu.
Za udostępnienie gry dziękujemy wydawnictwu Wolf Gang PH.
Ocena końcowa: 6/10
Zalety gry:
+ przejrzystość zasad, szybkość rozgrywki
+ dobrze oddany klimat Dzikiego Zachodu
+ ładne i solidne wykonanie, instrukcja również w języku angielskim i niemieckim
Wady gry:
- znaczna losowość w doborze kart
- zbyt duża prostota dla bardziej wymagających graczy






