Recenzja gry "Książęta Florencji"

Autor: Gruszmen
6 stycznia 2008

Na początku XVI wieku Florencja jest miastem bogatym i pięknym. W jej murach znajdują schronienie wspaniali artyści, wynalazcy, medycy – jednym słowem ludzie renesansu. W tych właśnie czasach gracze wcielą się w przywódców arystokratycznych rodów. Każdy z nich będzie chciał pokazać florentczykom, jak i pozostałym rodom, że właśnie on jest najświetniejszy oraz najbardziej znaczący. Jednak nie posłuży do tego siła oręża, a siła sztuki. Każdy z książąt jest bowiem mecenasem artystów tworzących we Florencji. To właśnie wspaniałość dzieł kreowanych przez tych ostatnich będzie miarą sukcesu prowadzonej przez nas familii.

Książęta Florencji zostali wydani w 2000 roku nakładem wydawnictwa Alea, jednak my skupimy się na polskim wydaniu. Ukazało się ono w 2007 roku, a wydawcą zostało wrocławskie wydawnictwo Lacerta. Polskie wydanie jest bogatsze od oryginalnego, ponieważ zostało uzupełnione o dwa rozszerzenia: Muza i Księżniczka oraz Wspólne budowanie. Każdy z nich znacząco urozmaica i tak już przebogatą rozgrywkę. Jak wygląda polskie wydanie gry? Gra wydana jest w kartonowym pudełku, które na mnie nie zrobiło najlepszego wrażenia. Przy drugim lub trzecim otwarciu pudełko podarło się na rogach. Jednakże nie najważniejszym jest pudełko, ale to co wewnątrz. Znajdziemy tam pięć tekturowych, dwustronnych plansz graczy (druga strona pochodzi z dodatku Wspólne budowanie) oraz wspólną planszę. Znajduje się na niej tor punktów zwycięstwa (zwanych tu punktami prestiżu) jak i przypomnienie wszystkich faz gry. Gra obfituje w różnorakie żetony: budowle (w finezyjnych kształtach, przypominających trochę klocki z gry Tetris), elementy krajobrazu oraz swobody. Żetonami reprezentowane są też pieniądze oraz błaźni czy architekci. Ponadto w grze występują karty, które podzielonych na kilka grup. Obrazu gry dopełnia 12 drewnianych pionów oraz (oczywiście) polska instrukcja. Ta ostatnia wymaga kilku słów komentarza. Zasady może nie są wyłożone najprościej jak to możliwe, ale za to rzeczowo i dokładnie.

Książęta Florencji to gra, której mechanika jest w dużej części oparta na aukcji. Gracze licytują zgromadzonymi pieniędzmi (florenami – a jakże!) możliwość wykonania jednej z następujących akcji. Budowa krajobrazu, zatrudnienie architekta lub trefnisia. Można też zaopatrzyć się w dające ciekawe bonusy karty. Budowa elementów krajobrazu (jezioro, las lub park) w okolicach naszego pałacu pozwoli artystom odpoczywać i poprawi jakość tworzonych dzieł. Inne opcje które możemy wylicytować to karty rekrutacji, które pozwalają podebrać artystę przeciwnikowi oraz prestiżu. Te ostatnie to dodatkowe zadania, których wykonanie zaowocuje premią w postaci dodatkowych punktów prestiżu. „Karciana postać” prestiżu i rekrutacji sugeruje losowość, jest ona jednak mocno ograniczona. Losujemy bowiem pięć kart i wybieramy jedną, która najbardziej nam odpowiada. Ostatnimi dobrami, które możemy licytować są architekci, obniżający koszt wznoszenia budowli i zwiększający możliwości ich usytuowania oraz błaźni (mający dobry wpływ na artystów, podwyższając wartość tworzonych dzieł). Jeżeli zasób został już raz wylicytowany staje się niedostępny dla pozostałych graczy. Sprawia to, że jedna przegrana licytacja może zniweczyć nasze plany.

Druga faza gry składa się z dwóch akcji wykonywanych przez graczy w celu zdobycia punktów prestiżu oraz florenów. Dostępnych mamy kilka możliwości: utworzenie dzieła, wzniesienie budynku, zatrudnienie nowego artysty, kupno karty premii, czy ogłoszenie jednej ze swobód na terenie własnego księstwa. Budowle oraz ogłoszone swobody wspomagają wolnomyślicieli podczas twórczego procesu. Nie wolno zapominać o dopływie świeżej krwi. Aby móc tworzyć dzieła, musimy cały czas zaopatrywać się w przedstawicieli wolnych zawodów. Zapewniając im godne warunki pracy możemy liczyć na rewanż w postaci dzieł, które zostaną zapamiętane na wieki, a graczom przysporzą wielu punktów. Te już zdobyte możemy dzielić, według naszego uznania, na punkty zwycięstwa oraz floreny, które będą niezbędne w kolejnych licytacjach i podczas kolejnych zakupów. Karty premii pozwalają na podniesienie wartości tworzonych prac, o ile uda nam się wypełnić ściśle określone warunki. Jak widać możliwości jest wiele, a my możemy wykonać tylko dwie akcje w turze. To zmusza do rozsądnego i rozważnego planowania. Co więcej żetony są limitowane, może się zatem zdarzyć, że nie zdołamy już wykonać akcji odłożonych „na później”. Gdy wszyscy gracze wykonają już możliwe akcje – przechodzimy do kolejnej tury. I w niej ponownie czaka nas faza licytacji i faza budowania.

Cała gra składa się z siedmiu następujących po sobie tur. W zasadzie są one identyczne. Jedyne co różni kolejne tury to fakt występowania minimalnej wartości tworzonego dzieła. Im bliżej końca gry tym droższe i doskonalsze prace muszą tworzyć nasi artyści. Ta zasada wymusza nieustanny rozwój naszego księstwa aż do ostatniej tury.

Zwycięzcą rozgrywki zostanie ten spośród tytułowych Książąt Florencji, który zdobędzie największą ilość punktów prestiżu. Najprostszą drogą do ich zdobywania jest tworzenie dzieł. Dodatkowo twórca najświetniejszej pracy w danej turze zostanie wynagrodzony dodatkowymi punktami. Nie wolno zapominać o wznoszeniu budynków czy zatrudnianiu kolejnych architektów. Karty prestiżu, choć nie pozorne, potrafią zupełnie odwrócić sytuację na planszy. Wypełnianie warunków zapisanych na kartach prestiżu, może zatem przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.

Tak w dużym skrócie i uproszczeniu wyglądają reguły gry. Jakich odczuć i wrażeń dostarcza sama rozgrywka? Gra jest matematyczna. Oznacza to, że cały czas będziemy coś liczyć. Pieniądze, punkty pozostałe żetony, ilość rund itp. Całe planowanie oparte jest na liczeniu. W Książętach Florencji nie spotkamy żadnych bardzo skomplikowanych rachunków, jednak konieczność ciągłego rachowania może odstraszać niektórych. Jednak gdy rozmaite meandry arytmetyki przestaną być nam obce, ujawni się prawdziwy geniusz gry. Długo okresowe, ale dynamiczne planowanie – tą trudną sztukę będziemy musieli opanować, aby zostać najlepszym spośród książąt Florencji. Długofalowe – bowiem już w pierwszej turze powinniśmy mieć plan całej rozgrywki. Dynamiczne – w wyniku licytacji będzie się zmieniać zarówno cena jak i ilość dostępnych możliwości. Nawet w drugiej fazie, gdy kupujemy upatrzone dobra, może zabraknąć któregoś żetonu (przy okazji niwecząc nasze zamierzenia). Gra wymaga dużego skupienia i dostosowywania własnych strategii do pomysłów innych grających. Rekompensatą będzie jednak rosnąca przewaga nad innymi graczami.

Mnogość opcji wyboru oraz brak wyraźnej, „wygrywającej” strategii sprawia, że do Książąt Florencji bardzo chętnie wracam. Każda rozgrywka wygląda zupełnie inaczej, a strategia, która działała jeszcze chwilę temu, nadaje się do lamusa. Gra znakomicie się skaluje. Równie przyjemnie gra się w 3, 4 i 5 osób. W każdym „zestawie” graczy Książeta Florencji prezentują się zupełnie inaczej. Jedyna (choć niewielka) wada, jaką udało mi się znaleźć w Książętach to mała interakcja z pozostałymi graczami. Poza licytacją nie mamy żadnego wpływu na to co robią przeciwnicy. W momencie, gdy przewidzimy ruch naszego oponenta chcielibyśmy mieć możliwość zablokowania go w jakiś sposób. Niestety gra nie dostarcza żadnych narzędzi, które mogłyby to umożliwić.
Podsumowując Książęta Florencji to doskonała gra. Moim zdanie pozycja obowiązkowa dla każdego, kogo nie odstraszy odrobina matematyki.

Ocena ogólna 9/10

Plusy
+ Brak strategii zawsze wygrywającej
+ Licytacja
+ Znakomita skalowalność
Minusy
- Niewielka interakcja między graczami
- Pudełko mogłoby być bardziej wytrzymałe

Uzupełnienie:
Jak wspominałem wyżej polska edycja gry została wydana wraz z dwoma dodatkami: Muza i Księżniczka oraz Wspólne budowanie. Jakie zmiany wniosą do rozgrywki te dwa nowe elementy? Pierwszy z nich sprawia, że faza licytacji dzieli się na dwie podfazy. Pierwsza z nich to opisywana wyżej „zwykła” licytacja, natomiast druga to licytacja postaci, z których każda wyposażona jest w cechy i umiejętności mogące zmienić obraz rozgrywki. Niektóre zmieniają wartość tworzonych dzieł, inne pozwalają zaoszczędzić pieniądze lub zwiększyć ilość posiadanego prestiżu. Za pomocą tych postaci można również przyśpieszyć tworzenie dzieł lub rozszerzyć spektrum możliwości podczas fazy zakupów. Niby tylko 6 nowych kart, a zakres możliwości rośnie na potęgę. Wspólne budowanie jak jego nazwa wskazuje umożliwi graczom kolektywne budowanie, na jednej planszy. Dodatek ten jest niejako odpowiedzią na mój zarzut o brak interakcji. Dzięki temu dodatkowi w grze pojawia się szansa na negocjacje. Można dzielić się kosztami wzniesienia budowli oraz wspólnie korzystać z jej dobrodziejstw.

Moja końcowa uwaga jest taka: nie włączajcie do gry dodatków, póki naprawdę dobrze nie poznacie mechanizmów działających w wersji podstawowej. Zbyt szybki wzrost możliwości może przyprawić o konfuzję nawet doświadczonych graczy.


Za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Lacerta.

Książęta Florencji

Gatunek gry: ekonomiczna
Wydawca: Lacerta
Liczba graczy: 2-5 osób
Czas gry: ok. 90-150 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • 1 plansza
  • 5 plansz graczy
  • 30 budynków
  • 18 krajobrazów
  • 12 swobód
  • 6 architektów
  • 7 błaznów
  • 60 kart
  • pieniądze
  • 6 pionków
  • 6 znaczników
  • 6 kart postaci - rozszerzenie "Muza i Księżniczka"
Cena sugerowana producenta: 129 zł


blog comments powered by Disqus