Kragmortha - recenzja gry

Autor: aDiego
Korekta: RAJ
26 stycznia 2014

Patrząc na pudełko i opis Kragmorthy można by domniemywać, że planszówka ta jest przeznaczona dla młodszych graczy. Jednak niech nie zwiodą Was cukierkowo-mroczne kolory. Przykładem na to, że omawiana gra jest także dla starszych, jest chociażby mój tata. Facet po sześćdziesiątce z utęsknieniem oczekiwał kolejnego spędzonego przy niej wieczoru.

Najnowsza gra z wydawnictwa Black Monk Games prezentuje się bardzo przyjemnie. Już sama jakość pudełka potwierdza dobrą formę wydawcy. Gruby i solidny karton spełnia swoje zadanie, zabezpieczając wysokiej jakości zawartość. Do wykonania samej gry też nie można mieć zastrzeżeń. Solidna, średniej wielkości plansza, została wykonana starannie, a jej szczegółowość również nie budzi wątpliwości.

Poza tym, w pudełku znajdziemy cieńsze, ale równie solidne, jak cała reszta, karty do gry różnego rodzaju. W sumie jest ich 100 sztuk. Postacie goblinów to wycięte fragmenty tektury z odpowiednim obrazkiem, osadzone na plastikowej podstawce. Podobnie jest z postacią Rigora Mortisa. Szkoda, że nie zdecydowano się w grze na figurki z prawdziwego zdarzenia jednak z drugiej strony taki zabieg z pewnością podwyższył by cenę gry, i to w cale o nie małą kwotę. W tym aspekcie jest więc ekonomicznie, aczkolwiek nadal solidnie, bo wszelkie wycięte elementy są starannie wykonane i dobrze siedzą w podstawie. Cieszą w każdym razie oko.

Zasady gry są na tyle proste, że każdy powinien załapać je w ciągu 10-15 minut. Warto rozegrać sobie jedną partię „w otwarte karty”, studiując przy tym instrukcję. Za drugim razem na pewno będzie już lepiej, zaś za trzecim dojdziemy niemal do perfekcji, jeśli chodzi o znajomość zasad.

Każdy z graczy dostaje wylosowane trzy karty ruchu. To one nam mówią, kim możemy się poruszyć i w jaki sposób. Jeżeli symbol na karcie pokrywa się z tym na planszy – możemy przesunąć pionek. Kartę w każdej turze oczywiście dolosowujemy, tak aby były w sumie trzy.

Poruszać możemy się swoim goblinem lub Rigorem Mortisem – władcą biblioteki. W pierwszym przypadku warto poruszać się samym sobą, aby zdobywać kolejne księgi, zaś Rigorem wtedy, gdy może to przynieść nam korzyść. Na przykład, jeśli poruszymy się nim tak, że spotka się on z jednym z naszych przeciwników (stanie na tym samym polu), to Rigor rzuca tzw. Krzywe Spojrzenie na tę osobę. Oznacza ono karę, a ta może przybrać różną postać. Swego czasu musiałem stać przez całą grę i mogłem mówić tylko z zaciśniętymi zębami. Robi się wesoło za każdym razem, jak tylko ktoś otrzyma Krzywe Spojrzenie. Biada tym, którzy mają po kilka takich kart - otrzymana czwarta kończy grę, więc należy bardzo uważać!

Prócz unikania wzroku Rigora lub „nasyłania” go na innych, zadaniem graczy jest zdobywanie Magicznych ksiąg. Dzięki nim nie tylko zdobywamy magiczne punkty (przydatne jedynie w momencie remisu), ale także pozyskujemy specjalne właściwości, a nawet możemy trafić na taką kartę, która zniweluje działanie jednej z kar. Inne zaś otwierają pole do popisu dla naszej złośliwości w stosunku do konkurentów, więc warto je zdobywać.

Ciekawym punktem w grze są teleporty, które służą nie tylko do przemieszczania się, ale dzięki nim możemy również zarobić np. darmową księgę lub... karę… Żetony teleportacji się losuje i co wypadnie, to mamy. Szkoda tylko, że żetonów jest tylko sześć (po dwa dla księgi, krzywego spojrzenia oraz teleportacji). Liczba ta moim zdaniem jest zbyt mała - przydałoby się ich więcej, bo tak pole losowości się strasznie zwęża. Choć z drugiej strony powoduje to sporą dawkę adrenaliny, więc zanim staniemy na polu teleportacji, pomyślimy czy się opłaca ryzykować!

Im więcej osób gra w Kragmorthę, tym lepiej. Osobiście grałem w trzy osoby, ale można nawet w osiem! Choć wydaje mi się, że te osiem osób przy jednym stoliku ledwo się zmieszczą, więc taką optymalną liczbą będzie pewnie ok. pięciu.

Kragmortha jest grą przeznaczoną nie tylko dla młodszych graczy, bowiem dorośli przy niej równie dobrze będą się bawić. Rozgrywka powoduje dużo komicznych sytuacji. Nie jest to jednak gra, w którą zarwiemy np. miesiąc. Warto ją sobie dawkować tak, aby szybko nam się nie znudziła. Jest to też dobra pozycja, gdy nie mamy ochoty na myślenie i obmyślanie strategii. Kragmortha wspaniale odpręży po ciężkim dniu pracy, nie przemęczając dodatkowo szarych komórek. Również wielkość gry ma swój plus, gdyż ze spokojem zabierzemy ją np. na wakacyjny wypad. Do plecaka się zmieści!

Ocena 7/10

Plusy:
+ proste zasady
+ dużo śmiechu
+ porządne wykonanie
+ można grać w osiem osób

Minusy:
- mogłoby być więcej żetonów teleportacji

Kragmortha

Gatunek gry: towarzyska
Wydawca: Black Monk Games
Liczba graczy: 2-8 osób
Czas gry: 30-60 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • 1 plansza Biblioteki Rigora Mortisa
  • 1 pionek Rigora Mortisa
  • 8 pionków Goblinów
  • 8 znaczników Goblinów
  • 6 żetonów Teleportacji
  • 6 żetonów Regałów z książkami
  • 24 Karty Krzywych Spojrzeń
  • 58 Kart Ruchu
  • 18 Kart Magicznych Ksiąg
  • 1 żeton Biurka


blog comments powered by Disqus