Recenzja gry "Hotel Samoa"
Hotel Samoa, to pozycja budząca wiele pozytywnych emocji. Komu z nas nie marzą się słońce i wakacje pod palmami, najlepiej z drinkiem w ręku? Kto z nas nie myślał o tym, by zaszyć się gdzieś na tropikalnej wyspie, gdzie jedynym problemem jest to czy uda się więcej zarobić na Bogu ducha winnych turystach. Grając w Hotel Samoa dowiecie się, że nie każdemu słońce świeci równie wysoko nawet na tropikalnej wyspie. Bo z tym zarabianiem na naiwnych turystach to jednak jest pewien problem i o tym właśnie jest ta gra. Niech nie zwiodą Was palmy, baseny i plaża! Ta gra jest o żądnej krwi konkurencji, która gotowa jest - nawet po kosztach - przyjmować gości, byle byś ty nie mógł zarobić nawet złamanego grosza.
Hotel Samoa został wydany w Polsce przez wydawnictwo Axel, które na swoim koncie ma kilka ciekawych pozycji, między innymi Galapagos i Martinique. Gra po raz pierwszy została wydana w Danii w 2010 roku i od tej pory powstają coraz to nowe jej tłumaczenia. Przeznaczona jest dla 3-6 osób powyżej 10 roku życia. Jednak najwięcej frajdy jest wtedy, gdy w zabawie biorą udział 4 osoby.
W grze wcielamy się we właścicieli hoteli na słonecznej wyspie Samoa. Zasady nie są skomplikowane, jednak nie można o nich również powiedzieć, że są zbyt proste. Stopień trudności idealnie się nadaje na relaksującą rozgrywkę, nawet z osobami, które zetknęły się z grą po raz pierwszy. Sama rozgrywka trwa około godziny - czyli w sam raz na dwie partie w ciągu wieczoru - bo ręczę wam, że na pierwszej się nie skończy. Wrażenia z pierwszej gry są bardzo pozytywne, gra jest ładnie wydana, a kolorowe elementy i słoneczno- morska kolorystyka przywołuje bardzo miłe odczucia.
W grze nie ma tradycyjnej planszy. Za każdym razem przebieg rozgrywki jest zupełnie inny, gdyż plansze stanowią losowo rozłożone karty turystów, którzy są w grze najważniejsi (a właściwie najważniejsze są ich pieniądze). Turyści są różnej narodowości, i gdy rozgrywana jest ich karta, przylatują albo odlatują do swojego kraju. Trochę dziwnym wydaje się, że nieważne jak długo zostają, zawsze płacą tyle samo pieniędzy. Ale nie czepiajmy się, i tak klimat gry jest bardzo fajny :)
Z powodu dziwnych nawyków finansowych turystów każdemu z właścicieli Hotelu bardziej opłaca się gościć tych, którzy zostają krócej. Wiadomo, najlepiej jakby po prostu zostawiali pieniądze, nie zajmując pokoi, nie hałasując, nie leżąc na naszych leżakach i nie wypijając naszych kolorowych drinków z palemką. Aby zdecydować który z graczy przyjmie gości, odbywa się licytacja, w której wszyscy gracze jednocześnie odsłaniają swoje propozycje finansowe. Wiadomo, że przebiegły turysta wybierze tę najtańszą. Ale uwaga, nasze Hotele nie są największe i czasem może dojść do sytuacji, w której nie mając miejsc w pokojach, odprawisz bogatych turystów, oferujących duże pieniądze, z kwitkiem. Przecież nie wyprosisz pozostałych gości, zwłaszcza że już zapłacili (no chyba ze zagrasz kartą urlopu, bo hotelarz też człowiek i też wakacji potrzebuje). Turyści to nie tylko różne narodowości, ale też różne style życia - mamy bogaczy , którzy zawsze płacą podwójnie (bo mogą), gwiazdę, której warto wynająć pokój w promocyjnej cenie, by wszyscy dookoła płacili więcej, oraz amatorów sportów wodnych, którzy płacą więcej za baseny, które możesz zbudować przy swoim hotelu.
Hotel Samoa to gra, która na pierwszy rzut oka kojarzy się z dziś praktycznie nieukazującymi się już komputerowymi tycoonami, o budowaniu kurortu, miasta, szpitala czy czego tam dusza zapragnie. I faktycznie coś w tym jest. Możesz w niej inwestować w swój hotel, rozbudowywać go, licytować się o turystów i planować strategie ekonomiczną na jakim typie turystów chcesz zarobić. Gra ma aspekt symulacji i nie zawsze najważniejsza jest konkurencja między graczami.
Podsumowując: gra jest bardzo przyjemna, sprawia dużo frajdy, rozlokowywanie turystów różnych narodowości staje się świetną podstawą interakcji między graczami, składnia do żartów na temat stereotypowego turysty i przy rozgrywce jest sporo śmiechu. Polecam, zwłaszcza w te paskudną zimową pogodę. Lecz ostrzegam - po grze Twoje marzenia na temat osiedlenia się w ciepłych krajach mogą zostać zrewidowane. „Aloha!” - chciałoby się dodać na końcu
Dziękujemy wydawnictru AXEL za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
Ocena ogólna: 9/10
Zalety:
+ klimatycznie, zabawnie, słonecznie
+ rozgrywka jest lekka, lecz nie głupia
Wady:
- W mechanice wszystko gra, jednak fakt, że turyści płacą tyle samo nieważne na ile zostają - przewrażliwionych na temat realizmu graczy może odstręczać






