DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Gianrico Carofiglio. Ponad wszelką wątpliwość.
Data premiery rynkowej: 24 lutego 2010>
Cena: 25,40 zł  29,90
Tom Hodgkinson. Jak być wolnym.
Data premiery rynkowej: 10 lutego 2010>
Cena: 33,90 zł  39,90
Henri Loevenbruck. Mojra #1 - Wilczyca i Córka Ziemi.
Data premiery rynkowej: 10 lutego 2010>
Cena: 26,32 zł  32,90

BANNERY

Gildia > Gildia Gier Planszowych > Gry planszowe > Gildia > "Gildia" - recenzja


"Gildia" - recenzja

Data publikacji artykułu: 18 kwietnia 2007
Autor: AvantaR
Korekta: RAJ
patronat gildii
okładka

Ostatnimi czasy, polski rynek przeżywa wyraźny "boom" na gry planszowe i niekolekcjonerskie karcianki. Wydaje się po polsku coraz więcej światowej jakości tytułów, powstają pisma o grach planszowych, blogi... Wydawało by się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Ciągle jednak brakuje jednej rzeczy - gry stworzonej przez Polaków, która położyła by na kolana jak niektóre zagraniczne tytuły. Oczywiście zdarzają się gry lepsze (choćby Neuroshima HEX). Większość jednak nie oferuje nic ciekawego i jest po prostu nudna.

Wydawnictwo Lizardy przywitało rynek niezbyt dobrze przyjętymi grami. Teraz zaś przyszła pora na kolejny tytuł, przez wielu bardzo oczekiwany - Gildię. Czy będzie to przełom w polskich grach? Czy może tylko kolejny tytuł, który przejdzie zupełnie niezauważony? Postaram się w tej recenzji odpowiedzieć na te pytania.

Gildia jest niekolekcjonerską grą karcianą, w której wcielasz się we właściciela ziemskiego. Twoim zadaniem jest sprytne zarządzanie swoim kapitałem, kupowanie posiadłości i tworzenie z nich takich majątków, aby przyniosły one jak najwięcej punktów zwycięstwa. Wygrywa oczywiście osoba, która na koniec gry, będzie miała ich najwięcej. Jest to typowa gra licytacyjno-handlowa.

Kilka słów o tym jak wygląda rozgrywka. W swojej turze gracz aktywny ciągnie dwie karty posiadłości (i trzyma je oczywiście zakryte przed innymi graczami). Decyduje, która pierwsza pójdzie na licytację. Jeśli pierwsza karta nie zostanie zlicytowana to może ją kupić za cenę nominalną bądź odrzucić (a w nagrodę pociągnąć kartę kapitału). Jesli pierwsza karta została kupiona poprzez licytację, druga karta nie może już trafić na licytację. Gracz aktywny może ją kupić samemu lub odrzucić i dobrać jedną kartę kapitału. Jeżeli zaś pierwsza karta nie została kupiona - druga karta musi trafić na licytację. Jak widać - dużo zależy od tego, czy wyłożymy karty w odpowiedniej kolejności (blef gra tu dość duża rolę).

Z kart posiadłości tworzymy majątki. Obowiązują tu jednak pewne reguły - każda kolejna karta musi mieć przynajmniej jeden kolor tarczy (przynależność rodową) zgodny z pozostałymi posiadłościami w majątku. Oczywiście - im więcej zgodnych kolorów tym więcej punktów otrzymamy. Jednak takie majątki buduje się znacznie trudniej, dlatego trzeba dokładnie przemyśleć swoją strategię. A jeśli już przy strategii jesteśmy - wbrew pozorom jest ona dość ważna. Jeśli będziemy kupować posiadłości jak popadnie, nasze szanse na wygraną będą raczej malutkie. A dróg do zwycięstwa może być kilka. Można puść w stronę dochodów - zebrać maksymalną ilość budynków przynoszących karty kapitału. Można ostrożnie i raczej skąpo wydawać pieniądze - oczekując tylko na te najlepsze posiadłości (i zarazem najdroższe). No i w końcu, można najpierw skupić się na posiadłościach przynoszących dochód, później zaś kupować najdroższe budynki. Niestety ostatni sposób ma jedną zasadniczą wadę - karty nie zawsze wychodzą w takiej kolejności jak byśmy sobie tego życzyli (dlatego mówiąc potocznie - można się na tym "przejechać").

W grze występuje także handel. Mówiąc jednak szczerze - po kilku grach (w różnym składzie) stwierdzić muszę, że jest on praktycznie pomijany. Wydawca gry, jak i niektórzy fani twierdzą, że handel sam "wdziera" sie do rozgrywki, gdy gracze nabiorą doświadczenia. Cóż - możliwe, widać my jeszcze nie doszliśmy do tego etapu.

Zasady są dość proste - jest jednak kilka niuansów przez, które trzeba przebrnąć. Nie jest to niestety najłatwiejsze, gdyż instrukcja dołączona do gry jest napisanie strasznie chaotycznie i bez zachowania odpowiedniej kolejności. Po prostu zdarza się, że szukana przez Ciebie zasada, znajduje się w całkiem innym miejscu, niż można by się tego spodziewać. Sama książeczka jest bardzo ładna, kolorowa, z przykładami ... ale nie o to przecież chodzi. Powinna być przede wszystkim napisana przejrzyście, tak aby wyjaśniać wszystkie niejasności. Ale nic to - w kilka osób można ją jakoś rozgryźć. Zawsze też można poszukać odpowiedzi na nasze pytania na forach dyskusyjnych.

Kilka słów o wykonaniu. Gra pakowana jest w pudełka przypominające te na kasety VHS. W środku znajdziemy karty kapitału oraz posiadłości, trochę kolorowych znaczników, tor punktacji i instrukcję. Grafiki na kartach są moim zdaniem bardzo ładne (jedynie wygląd postaci tradycyjnie kuluje ...) - wyglądają znacznie lepiej, niż w wersji elektronicznej. Polecam jednak włożyć je od razu do jakiś koszulek, gdyż w moim egzemplarzu gry po pierwszym otwarciu pudełka były one już poprzecierane a w pudełku było trochę brudu (sic!). A szkoda by było zniszczyć sobie takie ładne karty!

Jak ma się sprawa z miodnością? A no - tutaj jest całkiem dobrze. Gra jest po prostu przyjemna. Za każdym razem jak do niej siadam, bawię się bardzo dobrze. Nie jest to na pewno typ gry, która zjada wszystkie szare komórki. Co nie znaczy bynajmniej, że nie trzeba myśleć i kombinować. Kombinować trzeba i to bardzo, gdyż czasem jedna nieprzemyślana licytacja może się mocno odbić na naszej pozycji.

Podsumowując - czy gra warta jest swoich pieniędzy? Moim skromnym zdaniem - na pewno tak. Gra się bardzo przyjemnie, po rozgrywce chce się rozpocząć następną. Jest licytacja, jest gra blefu, jest handel (choć to jak wcześniej pisałem - zależy od graczy) - wszystko to sprawia, że rozrywka nie nudzi, gdyż cały czas coś się dzieje. Niestety gra nie jest doskonała - główne jej problemy to kiepsko napisana instrukcja i mała wytrzymałość kart (ścierają się bardzo szybko) .

Czy jest to gra przełomowa? Na pewno nie. Jest jednak dobrym tytułem, który warto mieć w swojej kolekcji. Tytułem, który z pewnością będzie często gościł na moim stole.


Ocena: 7/10 (słownie - gra nie jest tytułem przełomowym, ale lubię do niego wracać)