Recenzja gry "Bohnanza"

Autor: Kosa
19 lutego 2007

Zacznę od końca: Bohnanza, jest jedną z najlepszych gier karcianych w jakie grałem w całym moim życiu. Ta prosta, niemiecka gra familijna, autorstwa Uwe Rosenberga w bardzo krótkim czasie podbiła serca graczy niemal całej Europy.

Bohnanza to gra o sadzeniu fasolek. Każdy gracz posiada dwa pola przygotowane do sadzenia. Dobieramy do ręki kolejne kart z tali leżącej na stole. Ale uwaga, ważna jest kolejność dobranych kart. Tak więc dobierając karty, będziemy musieli wsadzać je na koniec naszej „ręki” i zagrywać dopiero po użyciu wszystkich poprzednich kart. Istnieje kilka gatunków fasolek ( bardzo specyficznych, np: fasolki kowboje, fasolki podpalacze, fasolki śmierdziele etc), a na jednym polu można sadzić tylko jeden gatunek. Dokładając kolejne fasolki ich wartość rośnie. Tak więc należy zgromadzić na polach jak największą liczbę fasolek danego rodzaju. Ale jak to zrobić, jeżeli zawsze należy zasadzić pierwszą fasolkę na ręku? Gracze wymieniają się swoimi fasolkami. Dzięki temu gra staje się genialną pozycją, z bardzo rozwiniętymi negocjacjami. Gracze nawzajem wymieniają się fasolkami, tak aby samemu zyskać jak najwięcej, ale trzeba zrobić to tak, żeby na wymianie przeciwnik nie wyszedł zbyt dobrze. Dodatkowo gracz mający aktualnie swoją turę dociąga dwie karty i kładzie je grzbietem na stole przed sobą, obie karty również należy posadzić lub wymienić, ewentualnie oddać innemu graczowi. Typy kart różnią się ilością. Najliczniejszych kowboi jest aż 20 w tali, najmniej liczna jest populacja fasolek zwyczajnych. Karty mniej liczne są bardziej cenne i żeby je sprzedać trzeba długo czekać.

Największą zaleta gry jest interakcja. Gracze muszą nieustannie negocjować nad wymianami kolejnych kart, obserwować sytuację na stole. Gra polega na jak najlepszym wyjściu z sytuacji. Nieustannie kombinujemy, jak zyskać najwięcej. Negocjacje jednak różnią się od brutalnych licytacji znanych z Wysokich Napięć, gdyż w Bohnanzie, obie strony są zadowolone. Taka jest cała gra. Bardzo familijna i pozytywna. Gracze układają kolejne fasolki na polach, zbierają pieniądze. Wszyscy są zadowoleni, pojawiają się tylko pozytywne emocje. Wygranego poznajemy po trzykrotnym przetasowaniu odrzuconych kart i podliczeniu monet, zdobytych za sprzedaż fasolek. Nie ma żadnych nerwów, podkładania świń. Każdy ciupie swoje fasolki, wszyscy realizują swoje plany... Jednym słowem- esencja typowej eurogry. Zasady gry są proste, wystarczy 5 minut grania, aby nowe osoby w pełni je poznały. W Bohnaznę można grać w trzy lub cztery osoby.

Gra jest wydana na wysokim poziomie. Składa się ona z 80 grubych, sztywnych kart. Mają one zaokrąglone końce, są one o niebo lepsze niż karty z Saloona, Bonapartego i wielu polskich produkcji. Pudełko jest niewielkie, kartonowe zamykane od góry ( jak duże gry planszowe np. Bonaparte, Hex itp.). Taki rodzaj pudełka jest wytrzymalszy od zwykłych paczek na karty (Zombiaki, Spadamy). Uważam, że to na wyglądzie Bohnanzy powinni wzorować się polscy wydawcy. Ilustracje nie są może powalające, ale nie możemy ich nazwać też koszmarkami. Instrukcja jest niewielka, wydana na kredzie. Dostepne jest polskie tłumaczenie instrukcji, nie ma więc problemów z poznaniem zasad - nawet jeśli nie ma ich kto wytłumaczyć.

Nie zauważam żadnej wady tej gry. Na pewno jest skierowana do pewnej grupy odbiorców. Miłośnicy strategii, czy skomplikowanych gier ekonomicznych będą kręcić głową, ale jeżeli oczekujesz sympatycznej, 30 minutowej gry dla rodziny to nie zawiedziesz się. Bohnanza jest idealnym tytułem do wkręcenia w świat planszówek nowych osób. Zasady są też na tyle proste, że bez problemu można grać z dziećmi. Jednym słowem: polecam! Bohnanza to majstersztyk gier familijnych!

Ocena : 10/10

Bohnanza

Gatunek gry: karciana
Wydawca: Amigo
Liczba graczy: 3-5 osób
Czas gry: 45 minut
Dopuszczalny wiek graczy: od 12 lat
W pudełku:
  • 110 kart
  • instrukcja po polsku
Cena sugerowana producenta: 37 zł


blog comments powered by Disqus