DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Kapitan Sheer.
Dostępność: 24h
Cena: 26,90 zł  29,90
Maja Storch. Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 28,80 zł  32,00

BANNERY

Kto szybciej buduje?

Data publikacji artykułu: 16 sierpnia 2007
Autor: Ifryt
okładka

Pod koniec maja Galakta wydała polską wersję eleganckiej gry autorstwa Reinera Knizii pt. Blue Moon City. Gra nawiązuje do nieznanej u nas karcianki tego autora opowiadającej o walkach przedstawicieli fantastycznych ras. Gdy w Blue Moon robiliśmy wszystko, by zniszczyć przeciwnika, to teraz wspólnie siadamy do odbudowy miasta zburzonego w czasie tych bitew. Gra jest bardzo porządnie wydana, zachowuje wiele grafik ze swojej poprzedniczki, a dodatkowo otrzymujemy estetyczną planszę - w kawałkach przedstawiających poszczególne budynki do odbudowy. Plastikowe figurki smoków, kolorowe żetony, drewniane pionki – wszystko to bardzo ładnie wygląda i jest warte tych ok. stu złotych, jakie trzeba zapłacić za grę. Wersja amerykańska była droższa, a właściwie, poza instrukcją, nie różniła się niczym od polskiej.

Reguły są stosunkowo proste, pozwalające szybko zacząć grę bez czasochłonnego tłumaczenia. Każdy gracz stawia swój pionek na środku planszy i otrzymuje osiem kart, za pomocą których będzie odbudowywał budynki. Każda kolejka polega na przesunięciu pionka o jedno lub dwa pola, wyłożeniu wybranych przez siebie kart, ewentualnym otrzymaniu nagrody, jeśli ukończyło się któryś budynek, a na koniec można wymienić jedną lub dwie z posiadanych kart plus dociągamy dwie nowe. Gra toczy się szybko, każdy po kolei wykonuje swoje ruchy, czasem trzeba się trochę zastanowić, ale ponieważ na ręku mamy zaledwie kilka kart, to i możliwości ich wykorzystania nie jest aż tak wiele. Każdy budynek wymaga zużycia kart odpowiedniego koloru, ale dzięki zdolnościom specjalnym niektórych kart można zastępować jedne karty innymi, więc wszystko nie jest takie oczywiste. Poza tym daną kartę można zagrać tylko albo dla jej zdolności specjalnej albo dla jej wartości punktowej. Trzeba się zastanawiać, co w danej chwili jest bardziej opłacalne. Ważne też, które karty wymienimy, a które zachowamy. Budynki są odbudowywane partiami. Jeśli ma się odpowiednie karty, można naraz odbudować więcej niż jedną część, ale na ogół trudno jest za jednym razem zbudować całość, więc inni gracze mają szansę się przyłączyć. Nagroda za ukończony budynek przypada każdemu, kto uczestniczył w jego odbudowie. Ten, kto zbudował najwięcej, dostaje dodatkowo pewną premię. Zarówno te bonusy, jak i zwykłe nagrody zależą od rodzaju budynku oraz od sąsiedztwa już wybudowanych budynków. Podstawową nagrodą są kryształy, które później się zanosi do obelisku w samym centrum miasta. Kto pierwszy złoży odpowiednią liczbę ofiar, ten wygrywa. Drugim rodzajem nagrody za skończony budynek są smocze łuski. Można je też zyskać, gdy na polu, na którym pracujemy, jest jeden ze smoków (można go przywołać, używając zdolności specjalnych niektórych kart). W grze jest ograniczona liczba łusek i gdy wszystkie zostaną rozdane, sprawdza się, kto ma ich najwięcej i wymienia się je na odpowiednią liczbę kryształów. Za ukończenie budynków czasem dostaje się też dodatkowe karty, które pomogą przy następnych budowlach.

Gra się idealnie skaluje. Można grać w dwie, trzy lub cztery osoby. Zależnie od liczby graczy zmienia się liczba dostępnych smoczych łusek oraz liczba ofiar z kryształów potrzebnych do wygrania gry. Gra jest tak zaprojektowana, że koniec następuje, gdy prawie całe miasto zostaje odbudowane, a różnice między graczami są bardzo niewielkie. Dzięki temu końcówki bywają niezwykle emocjonujące. Albo komuś brakuje pojedynczych kryształów do złożenia ostatniej ofiary, albo wręcz mamy wyścig, kto pierwszy dotrze do obelisku.
W tej grze nie ma bezpośredniej interakcji między graczami, nie można się wymieniać kartami, ani niszczyć tego, co ktoś już wybudował. Jednak trzeba patrzeć, co kto gdzie buduje, aby przyłączyć się do jego budowy, albo wręcz przeciwnie - uważać, by efekt naszej pracy nie przyniósł dodatkowej nagrody komuś innemu – z powodu sąsiedztwa jego budynku albo gdy ma on większy wkład w daną budowlę od nas i dostanie premię. Istotny jest też cykl rozdzielania smoczych łusek. Warto patrzeć, ile kto ich ma tak, aby w momencie, gdy się wyczerpią, uzyskać najwięcej kryształów lub chociaż minimalne trzy, należne za trzy smocze łuski.

Sporo jest w tej grze losowości wynikającej z przypadkowego przydziału kart. Ale z jednej strony może to być zaletą, gdyż gra będzie atrakcyjna dla osób bez większego doświadczenia w bardziej skomplikowanych grach planszowych, a z drugiej, odpowiednie zarządzanie otrzymanymi kartami może przeciwdziałać nieco mniej korzystnemu rozdaniu. Poza tym karty są tak pomyślane, że te o niższej wartości mają silniejsze zdolności specjalne, a najwyższe karty w ogóle są ich pozbawione. Czyli każda karta może się przydać, nie ma kart bezużytecznych, trzeba tylko wiedzieć, jak je wykorzystać. I z tego kombinowania wynika największa przyjemność w tej grze.

Gra świetnie się nadaje dla osób mniej zaangażowanych w planszówki. Szybka rozgrywka, eleganckie wydanie, niezbyt skomplikowane zasady, a przy tym wymaga jednak trochę pogłówkowania i budzi emocje. Dzięki losowemu układowi planszy składanej z kawałków każda rozgrywka jest inna. Dość powiedzieć, że podczas mojego lipcowego wyjazdu ze znajomymi przez dwa tygodnie prawie codziennie graliśmy w tę grę, a nawet teraz chętnie w nią jeszcze pogram. Moim zdaniem stanowi ona idealne wyważenie losowości i myślenia. Można wybierać różne strategie, podejmować w każdej kolejce istotne wybory, a jednak nie jest na tyle skomplikowana, by wywoływać paraliż decyzyjny lub odstraszać mniej doświadczonych graczy. Serdecznie polecam.

Ocena: 8/10