DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Manuela Dunn-Mascetti. Świat wampirów.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 32,40 zł  36,00
Rachel Hawthorne. Nów Księżyca.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 26,80 zł  29,80
Kathleen McGowan. Księga miłości.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 40,50 zł  45,00

BANNERY

Gildia > Gildia Gier Planszowych > Gry planszowe > Battlegroup > Recenzja gry "Battlegroup"


Recenzja gry "Battlegroup"

Data publikacji artykułu: 12 kwietnia 2007
Autor: kapustka
okładka

Pewnego dnia miałem spędzić dwanaście godzin w jednym samochodzie z Craigiem Taylorem. Jeszcze nie upłynęła pierwsza godzina a już okazało się, że Craig jest zapalonym miłośnikiem muzyki ludowej. Byłem w poważnych tarapatach: jeśli nic z tym nie zrobię to wściekła piszczałka w rytmie polki doprowadzi mnie do obłędu. Zaproponowałem rozmowę o stworzeniu nowej gry planszowej tylko po to aby zachować resztki umysłu.
Jeff Billings, współautor Battlegroup

O grze

Po sześciu miesiącach pracy w 2005 roku małe wydawnictwo Lost Battalion Games wydało tą grę pod tytułem Battlegroup. Jest to lekka gra karciana o bitwach morskich II wojny światowej. Zarówno tematyka jak i konstrukcja gry oparta na taliach okrętów i talii kart akcji stawiają grę w linii takich tytułów jak: Enemy in Sight (1988 Avalon Hill) czy Naval Battles (2004 Phalanx Games)

Ta ostatnia jest łatwo dostępna na polskim rynku i wydaje się być największą konkurencją Battlegroup.

Zawartość i wykonanie

Wygląd tej gry to jej najmocniejsza strona. Pierwsza rzecz jaką prawdopodobnie zauważysz to, że pudełko jest stylizowane wyglądem na pocztówkę. Jest to fajny pomysł szczególnie, że rozmiary tego pudełka odpowiadają standardowemu listowi Mazowieckiej spółki gazownictwa z upomnieniem o wniesienie opłaty. Konwencja z pudełka jest zachowana w całej grze i karty statków również wyglądają jak małe pocztówki. Spodobał mi się ten pomysł i postanowiłem dowiedzieć się jak on powstał. Od autorów gry dostałem dwie odpowiedzi:

1. Craig od samego początku nazywał je (karty statków) pocztówkami
Jeff Billings współtwórca gry o swoim partnerze Craigu Taylorze

2. Wszystkim naszym grom staramy się nadać unikalny charakter graficzny. W przypadku Battlegroup chciałam oddać ducha tamtej ery. To tak jakbyś otrzymał pocztówkę od rodziny lub przyjaciela.
Becky Mauder, projektant graficzny, zapalona miłośniczka zawodów strongman.

Niezależnie od tego, która odpowiedź ci się bardziej podoba, wewnątrz pudełka znajdziesz: - 32 kart okrętów aliantów
- 32 kart okrętów osi
- 64 kart akcji
- 6 kostek (2xk6,2xk8,2xk10)
- 24 tokeny do oznaczania uszkodzeń

Karty są dobrej jakości i wygodnego rozmiaru standardowych kart piatnika a solidny laminat sprawia wrażenie, że nie powinny zadymić gdy zaatakuje ją pancernik klasy Vittorio Veneto. Z pewnością nie będziesz kupował koszulek. Ten sam pancerny laminat jest przyczyną zlepiania się kart w świeżym egzemplarzu gry. Nie jest to jednak jakiś szczególnie duży problem i wystarczy uważnie przeliczyć wszystkie karty i porozdzielać te, które są zlepione.

Ilustracje statków to ładne odręczne rysunki zrobione prawdopodobnie na podstawie zdjęć. Z pewnością nie są tak dopracowane jak w kolekcjonerskich grach karcianych typu Magic the Gathering ale z drugiej strony są o wiele ładniejsze od upiornych renderów rodem z początków komputerowej grafiki 3D w grze Naval Battles. Szkoda, że rysunki są rozmazane z powodu słabej jakości druku i że nie są zrobione w jednej skali. Przecież pancernik Bretagne o wyporności 23 320 ton mógłby być dla pancernika Yamato o wyporności 65 000 ton szalupą ratunkową albo motorówką dostawczą do przewożenia sałatki z krewetek ale z pewnością nie interesującym przeciwnikiem, co można wywnioskować ze zbliżonego rozmiaru statków na kartach.

Jednak nawet rozmazane ilustracje okrętów są ostre jak żyletka w porównaniu z instrukcją. To jest, mówiąc bez przesady, absolutnie najgorsza instrukcja gry planszowej jaką kiedykolwiek czytałem! Brakuje w niej przykładów gry, czytelnego układu rozgrywki i zwięzłości. Terminy są ze sobą przemieszane skutkiem czego odszyfrowanie różnicy pomiędzy „operation”, „turn”, „round” a „sortie” jest pewną grą samą w sobie (Tak! dostajesz dwie gry w cenie jednej – Battlegroup i instrukcję do Battlegroup).

Ostatecznie nie byłem w stanie zrozumieć instrukcji i przed pierwszym życiowym upadkiem (czytaj: niezrozumienie zasad posiadanej gry) uratował mnie wyłącznie ten znaleziony w internecie artykuł „Busy, busy, busy” opisujący przykładową partię.

Rozgrywka, wrażenia z gry

Wbrew temu co sugeruje instrukcja gra jest strasznie prosta, wręcz prymitywna. Każdy gracz ma na ręku kilka kart akcji i kilka statków rozłożonych przed sobą w dwóch rzędach. Lotniskowce są ustawione w tyle aby nie mogły być bezpośrednim ostrzałem tak długo jak masz przynajmniej jeden pancernik w pierwszej linii. Gra kończy się w momencie wyczerpania 64 kartowej talii akcji. Wygrywa gracz o największej liczbie punktów zwycięstwa, które zdobywa się zatapiając statki przeciwnika (każdy statek ma wydrukowaną liczbę punktów zwycięstwa). Instrukcja zaleca aby grać w systemie najlepszy z trzech gier.

W trakcie rozgrywki gracze na przemian wykonują swoje tury, które zaczynają się od wybrania i odłożenia kart akcji a następnie w wybranej kolejności rozpatrywania tych akcji. Jest tutaj jedna bardzo ważna reguła – dokładnie w chwili gdy zatopisz przeciwnikowi drugi statek dostajesz dodatkowe punkty zwycięstwa ale tura się od razu kończy i wszystkie karty akcji które nie zostały jeszcze rozpatrzone odpadają z gry!

I to jest chyba największa siła rozgrywki Battlegroup. Najlepiej jest użyć dokładnie tyle kart akcji aby wystarczyło na zatopienie dwóch statków i ani trochę więcej bo cała reszta się zmarnuje. Tak naprawdę jest to klasyczny dylemat spotykany w grach „większe ryzyko = większa wygrana” ale tutaj przedstawiony w bardzo atrakcyjnym wcieleniu. Użycie małej ilości kart akcji podnosi ryzyko nie zatopienia dwóch statków ale powoduje, że zachowujesz więcej tych kart na ręku co jest istotnym elementem przewagi.

Wszystkie karty akcji mają dwa zupełnie niezależne sposoby użycia i gracz musi wybrać tylko jeden z nich. Nie jest to pierwsza gra z tym pomysłem ale jest to najlepsza graficzna realizacja jaką widziałem. Jeden opis akcji jest zorientowany pionowo, drugi horyzontalnie na wąskim marginesie. Sposób użycia sygnalizuje się odpowiednio obracając kartę. Dobrym pomysłem jest też, że akcja związana z okrętem jest zorientowana horyzontalnie – tak samo są zorientowane karty statków dzięki czemu dobrze się układa te karty razem.

Niestety na tym kończy się zakres podejmowanych decyzji w Battlegroup. Decydujesz ile kart akcji użyjesz i jak je użyjesz. Wszystko inne – statki i karty akcji jakie otrzymasz oraz wyniki starć są losowe. Szczególnie dokuczliwe jest losowanie statków bo czasami kończy się to fascynującą sytuacją, w której masz już dwanaście pancerników tylko dlatego bo czekasz na lotniskowiec (brak lotniskowca jest sporym problemem bo nie masz odpowiedzi na naloty przeciwnika).

Z dwunastoma pancernikami jest związany pewien paradoks rozgrywki - nie masz żadnej przewagi posiadając dużo pancerników bo i tak przeważnie do ataku używasz trzech-czterech aby nie marnować kart akcji po zatopieniu drugiego okrętu przeciwnika. Zamiast tego pewną przewagę ma twój przeciwnik ! Może on przecież dogodnie wybrać ofiarę spośród tych słabych, łatwych do zatopienia statków jakie też posiadasz i dostać bonusowe punkty za zatopienie dwóch okrętów. A więc – mniej znaczy więcej !

Wszystkie starcia w grze rozwiązuje się rzutami kości. Przeciwnik dostaje ranę gdy rzucisz więcej niż on a idzie na dno gdy rzucisz przynajmniej dwa razy więcej niż on (rana oznacza modyfikator do rzutu -2). Niestety tych rzutów jest stosunkowo mało i nie działa tu prawo dużych liczb jak w przypadku Axis and Allies, gdzie podczas jednej rozgrywki rzuca się około 1000 razy i wyniki na dłużą metę są statystycznie sprawiedliwe. W Battlegroup rzuca się o wiele mniej i dlatego gra jest bardzo losowa. Tak, bywa to czasem bardzo irytujące.

W grze są dostępne kostki k6, k8 i k10. Siła ataku statku jest określona rysunkiem kości jakiej się używa do rzutu. Może to być jedna kość ale najczęściej jest ich kilka a wtedy wynik rzutu to największa wartość wyrzucona, np. rzucasz max(k6,k10) i jeśli wypadają wartości 6 i 4 to wynik wynosi 6. Chociaż battlegroup jest z założenia szybką i lekką grą o dużej losowości od pewnego czasu zastanawiałem się nad ciężkim pytaniem: jaka jest szansa, że rzutem max(k6,k10) zatopię okręt, który się broni rzutem k8 ?

Odpowiedź: zatopię go na 35%. Zanalizowałem rozkłady max(k6,k10) i wszystkich innych rzutów używanych w grze i okazało się że matematyczne podłoże gry jest zaskakujące i złożone. Oto mała zagadka tym razem dla ciebie: Masz tylko jedną kartę ataku i dwa okręty - jeden atakuje k10 drugi atakuje max(k6,k8). Przeciwnik ma też dwa statki, jeden broni się k10 a drugi broni się rzutem max(k6,k8). Jak przeprowadzić atak (kim zaatakować i kogo) aby szansa ZATOPIENIA była jak największa (zatopienie jest wtedy gdy rzucisz dwa razy więcej od obrońcy) ?

Pierwszy pomysł to użyć silnego ataku na słabą obronę. Średnia oczekiwana wartość rzutu k10 wynosi 5.5 i jest większa niż średnia wartość max(k6,k8) czyli 5.23. W takim razie atakujesz przy użyciu k10 statek o obronie max(k6,k8) ale to daje 18% szans na zatopienie i nie jest najlepszym rozwiązaniem. Przyczyną jest drobny fakt, że w rzucie k10 każdy wynik jest równie prawdopodobny (np. „4” wypada z szansą 1/10) podczas gdy w rzucie max(k6,k8) najczęściej wypada dość wysoka wartość „6”.

Z tego właśnie powodu max(k6,k8) ze swoim częstym „6” jest znacznie lepsze do obrony niż rozchwiane k10. Atakujesz więc drugi statek. Zaatakowanie statkiem k10 statku o obronie k10 daje szanse zatopienia równe 25% i jest to właśnie najlepsze rozwiązanie. Pełne rozkłady udostępniłem w postaci pliku excella.

Podsumowanie


Battlegroup jest jedną z najbardziej losowych gier jakie znam. Szczególnie szczęśliwym salwom z dział towarzyszą salwy śmiechu. Wesoła ale nie emocjonująca rozgrywka charakteryzuje się tym, że bardzo mało zależy od nas: starcia są rozstrzygane rzutem kością, a losowanie kart decyduje o dostępnych akcjach i okrętach w naszej flocie.

Mocne strony gry to jej wygląd i ciekawe matematyczne podłoże, na które jednak nikt nie zwróci uwagi bo to jest lekka gra a te obliczenia są mózgożerne. Battlegroup polecam tylko jeśli szukasz lekkiego przerywnika między cięższymi grami i chcesz aby to była gra karciana o tematyce walk morskich.

Ocena 6/10

+ projekt graficzny
+ jakość kart
- tragiczna instrukcja
- rozmazany nadruk kart
- duża losowość

Dziękuję Lost Battalion Games za dostarczenie gry do recenzji.