Recenzja gry "Age of Empires III: Age of Discovery"

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
Korekta: Gruszmen
7 września 2009

Age of Empires III: Age of Discovery nigdy by mnie pewnie nie zainteresowało, gdyby nie fakt, że jest określane jako przeniesienie na planszę słynnej gry komputerowej. Jako, że z podobnymi pomysłami już miałem do czynienia (Warcraft, Starcraft) i okazało się, że wychodzi to całkiem nieźle, postanowiłem sprawdzić kolejną taką pozycję. Zwłaszcza, że słyszałem sporo pochlebnych opinii o tym tytule, a i moi znajomi z którymi grywam mocno się zainteresowali tą grą.

Do recenzji dostałem niemiecką wersję gry, jednak jak się okazuje nieznajomość tego pięknego języka nie stanowi żadnej przeszkody w zabawie, o ile tylko ma się polską instrukcję, o którą bardzo łatwo.

Pierwsze wrażenie pozytywne. Porządne duże pudło, do jakich gracze są przyzwyczajeni w przypadku poważnych gier. No ale to w końcu gra Asmodee, a oni zwykle dbają o jakość wykonania swoich tytułów.

Również po otwarciu pudła wrażenia zostały pozytywne. Co prawda sposób zapakowania figurek i monet wyglądał na mocno niedbały, jednak całość prezentowała się bardzo dobrze. Plastikowe figurki w pięciu kolorach, mocna plansza, spore monety z brzęczącego plastiku, zestaw kart i żetonów. Porządne wykonanie, zarówno pod względem jakościowym, jak i estetycznym. To dość ważne, gdyż zupełnie inaczej siada się do gry w której elementy wykonano z pewną dbałością, a inaczej do czegoś, co powstawało „na kolanie”.

Szybkie przejrzenie instrukcji uświadomił mnie, że planszowe Age of Empires ma tylko dwie rzeczy wspólne z komputerowym odpowiednikiem, a mianowicie tytuł i okres w jakim toczy się rozgrywka. Poza tym jest to zupełnie inna gra. Jednak szybko się przekonałem, że wcale nie wyszło jej to na złe. Ale od początku.

Age of Empires III: Age of Discovery to gra o czasach wielkich odkryć. To gra o tym, jak to wielkie mocarstwa Europy poszukując drogi do Indii trafiły na Nowy Świat i postanowiły objąć go w posiadanie. Gracze, których wokół planszy może zasiąść od 2 do 5, stają za sterami sił kolonizacyjnych pięciu mocarstw. Ich zadaniem będzie takie rozdysponowanie dostępnych  zasobów ludzkich i pieniężnych, aby na koniec gry, zgromadzić jak najwięcej punktów zwycięstwa i zostawić przeciwników daleko z tyłu.

Rozgrywka toczy się przez 8 tur, które dodatkowo są podzielone na trzy Epoki. Najpierw mamy Epokę I, potem II i na końcu III. Epoki mają znaczenie dla gry, nie tylko pod względem mierzenia czasu, ale o tym nieco dalej.

W trakcie każdej tury, gracze wykonują pewne działania, które są przez nich wybierane, spośród 8 dostępnych na planszy, poprzez przydzielenie doń dostępnych kolonistów. Każdy gracz musi w trakcie przydzielania kolonistów do Wydarzeń, użyć wszystkich dostępnych figurek.

Pierwszym działaniem jest Inicjatywa. Pozwala ona na określenie kolejności wykonywania ruchów, w kolejnej turze, a także daje pewien zastrzyk gotówki tym, którzy znaleźli się na tym torze pod koniec stawki.

Następnie jest tak zwane Nabrzeże Kolonistów. Służy ono do wysyłania kolonistów w rejs do odkrytych już miejsc Nowego Świata, aby zakładali tam kolonie. Z czynnością tą wiąże się pole Towary, które jest rozgrywane jako trzecie w kolejności i pozwalają graczom na pozyskanie ze swoich kolonii cennych dóbr naturalnych, takich jak cukier, kakao i inne.

Dalej mamy Handel Morski, który daje dostęp do statków handlowych i ułatwia zdobywanie punktów i gotówki za posiadane towary.

Kolejne pole to Ważne Budowle. Gracze mogą w tym momencie zakupić „budowle”, które będą im pomagać w tkacie rozgrywki. „Budowle” te dają na przykład dodatkowych kolonistów, albo jednorazowe wsparcie gotówkowe, no i oczywiście mają znaczenie przy sprawdzaniu, kto wygrał. Przy budowlach daje o sobie znać podział rozgrywki na Epoki. Każda z Epok, ma swój zestaw Ważnych Budowli, a i ich cena z epoki, na epokę jest coraz wyższa.

Następnym polem, jakie jest rozgrywane są Ekspedycje. Wiadomo, że bez nich nie odkryto by nic więcej poza plażami Nowego Świata. Gracze wysyłają swoich kolonistów wspartych żołnierzami w głąb lądu aby zdobyć nowe kolonie i oczywiście złoto. W tym szczytnym zadaniu przeszkadzają im rdzenni mieszkańcy tych terenów. Jeśli wysłana ekspedycja równoważy, bądź przewyższa siły Indian, ekspedycja jest udana i gracz otrzymuje złoto, a także pozwala zawczasu zająć miejsce na planszy. Co ciekawe poradzono sobie z faktem, że miejsc, które można odkryć na planszy jest skończona ilość. Kiedy gracze odkryją już cały Nowy Świat, do głosu dochodzi zapasowa talia Odkryć, dzięki której ekspedycje mogą wyruszyć nieco dalej. Wycieczka do Chin? Ależ proszę bardzo, nie ma problemu.

Przedostatni do rozegrania są Specjaliści. Dzięki tej akcji gracze mogą zdobyć kolonistę, który jest wyszkolony w pewnej dziedzinie. Do wyboru są Kupcy, Kapitanowie, Żołnierze i Misjonarze. Każdy z nich „służy” do czego innego. Na przykład Żołnierz przydaje się w bitwach i w czasie wojen, a także pozwala na uzyskanie dodatkowego dochodu podczas ekspedycji. Pozostali również mają swoje specyficzne zadania.

No i w końcu działania militarne. W ich ramach można wypowiedzieć komuś bitwę lub wojnę. Bitwa jest darmowa i rozgrywa się tylko w jednej kolonii, natomiast Wojna kosztuje pewną sumę pieniędzy, ale za to można ją rozegrać we wszystkich koloniach, w których mamy z wybranym graczem sporną sytuację. W trakcie konfliktów zbrojnych największe znaczenie ma oczywiście liczba żołnierzy w miejscu gdzie toczy się walka.

Kiedy już przebrzmią echa wystrzałów, można powoli kończyć turę. Gracze otrzymują dochód z towarów, bonusy z Ważnych Budowli, a następnie uzupełnia się dostępne dla graczy zestawy Ważnych Budowli, Towarów i wreszcie każdy z grających otrzymuje nowych kolonistów. Rozpoczyna się kolejna tura, w czasie której zapadają kolejne ważne decyzje i kształtuje się los Nowego Świata.

Jak wspomniałem na początku recenzji, podział gry na Epoki odmierza w pewien sposób czas rozgrywki. Na koniec każdej epoki zlicza się punkty zwycięstwa. Koniec pierwszej i drugiej Epoki (odpowiednio po trzeciej i szóstej turze) skutkuje tylko zliczeniem punktów za posiadane kolonie. Koniec Epoki trzeciej, który jest jednocześnie końcem gry, powoduje zliczenie punktów nie tylko z kolonii, ale również za Odkrycia (czyli udane ekspedycje) czy towary jakie ma na składzie. Jak więc można zauważyć na końcowy wynik pracuje się tu dosłownie cała grę.

Należy pamiętać, że nie da się wygrać stawiając tylko na jedną taktykę. Jeśli ktoś myśli o wygranej tylko dzięki walce, czy odkryciom, może się srodze zawieść. Takiego osobnika bardzo łatwo można utemperować wysyłając go w efekcie na koniec stawki. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie wyważenie strategii i szybka reakcja na to co dzieje się wokół. Tym sposobem zabawa staje się dużo bardziej ciekawa niż monotonne tłuczenie się po głowach, czy zgarnianie kasy z handlu.

Podczas kilku gier testowych nie zauważyliśmy żadnych przestojów w rozgrywce. Co prawda na początku były zgrzyty podczas rozstawiania kolonistów na polach wydarzeń, oraz zapoznawanie się ze zdolnościami Ważnych Budowli, jednak szybko nauczyliśmy się reagować w mgnieniu oka na poczynania innych graczy, a nauka Budowli przychodzi w naturalny sposób w trakcie kolejnych gier. Nie zauważyliśmy też sytuacji gdy jeden z graczy bardzo szybko osiąga stan, w którym nic już nie pozbawi go wygranej. To dość dobrze rokuje jeśli chodzi o żywotność tego tytułu, gdyż siadając do stołu można myśleć o nadchodzącej fajnej zabawie i nie martwić się, że ktoś znowu w połowie gry będzie dominował.

Age of Empires III: Age of Discovery
to tytuł dla miłośników gier strategiczno-ekonomicznych, które jednak nie kładą szczególnego nacisku na któryś z tych elementów. Jak już napisałem, aby wygrać, a przynajmniej nie polec z kretesem, trzeba tu być elastycznym i odpowiednio ważyć ruchy zarówno militarne, jak i handlowe oraz kolonizacyjne. Miłośnikom komputerowego pierwowzoru przypomnę, że jest to zupełnie inna gra, jednak ani mi, ani tym z moich znajomych, którzy grali w PC'tową wersję AoE, ta różnica nie przeszkadzała. Bawiliśmy się wybornie, czego i Wam życzę.

Z ostatniej chwili. Tuż przed oddaniem tej recenzji do korekty dowiedziałem się, że ma pojawić się oficjalne rozszerzenie do gry, dodające nowe elementy. Cóż, to kolejny powód, aby skusić się na ten tytuł.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Ocena 8/10

Plusy:
+ wykonanie
+ proste zasady
+ rozgrywka bez przestojów
+ zmusza do szerokiego planowania taktyki

Minusy:
- mało wspólnego z komputerowym odpowiednikiem (to minus dla tych, którzy takiego powiązania szukali)
- można się przyczepić do małej liczby żetonów i kart odkryć

Age of Empires III: Age of Discovery

Gatunek gry: strategiczna
Wydawca: Asmodee Editions
Liczba graczy: 2-5 osób
Czas gry: 90 - 120 minut
Dopuszczalny wiek graczy: 10+
W pudełku:
  • 300 plastikowych figurek kolonistów (w 5 kolorach)
  • 10 figurek statków
  • monety w nominałach 1 i 10
  • 16 kart odkryć
  • 16 żetonów odkryć
  • żetony towarów
  • żetony budynków
  • instrukcja w języku polskim
  • plansza
Cena sugerowana producenta: 179,95 zł


blog comments powered by Disqus