Recenzja gry "Abalone Classic"

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
9 czerwca 2012

Abalone to gra wymyślona przez dwóch twórców gier komputerowych, Laurenta Leviego i jego przyjaciela, Michaela Laleta. Grę wymyślili nie dla zysku, ale jak wieść głosi, dla syna kolegi, który skarżył się, że nie ma z kim grać. Pomysł na grę pojawił się w 1988 roku, a w 1989 powstała firma Abalone, która wyprodukowała pierwszy egzemplarz gry. Przy okazji, tytuł gry ponoć ma znaczenie. Abalone, to mieszanka łaciny i angielskiego. Ab po łacinie oznacza „nigdy”, natomiast alone, to po angielsku „sam”. Razem Abalone, oznacza „Nigdy sam”

Ale wystarczy o genezie. Zobaczymy co kryje się w pudełku.

Pudełko od początku wygląda bardzo ciekawie. Nie jest klasycznym prostopadłościanem, ale z jednej strony jest wyższe. Wygląda to bardzo fajnie, ale jest niewygodne jeśli chcemy umieścić Abalone gdzieś na półce. Wewnątrz znajdziemy plastikową planszę w kształcie sześciokąta, z wgłębieniami i bocznymi łuzami. Do tego krótka instrukcja i 28 kul (14 czarnych i 14 białych).

Gra jest w zasadzie prosta. Gracze rozstawiają swoje kule po przeciwnych stronach planszy. Następnie na zmianę przesuwają je po planszy. Celem gry jest spychanie kul przeciwnika do bocznych łuz. Wygrywa ten, który wypchnie z planszy sześć kul przeciwnika.

Kule po planszy można przesuwać pojedynczo, lub w grupach po dwie, albo trzy (przy czym aby przesunąć dwie lub trzy swoje bile, muszą one znajdować się w jednej linii). Aby przepchnąć kule przeciwnika, należy „natrzeć” na nią większą liczbą własnych kul. Tak więc dwie bile przepychają jedną, a trzy nasze dadzą sobie radę z dwiema przeciwnika.

Jak można się domyślać, rozgrywka opiera się w dużej mierze na taktyce i logicznym myśleniu. Trzeba odpowiednio zaplanować atak, jednocześnie unikając złapania w pułapkę. Dodatkowo z każdą straconą bilą, gracz ma coraz większe problemy, gdyż trudniej złożyć dobrą „grupę atakującą” i jednocześnie się bronić.

Sporym minusem gry jest możliwość doprowadzenia do sytuacji patowej. W miarę ogarnięty gracz jest w stanie w prosty sposób ustawić swoje bile w pozycji defensywnej w taki sposób, który pozwoli mu na niemal nieskończone odpieranie ataków przeciwnika. Co gorsza, owa defensywna formacja jest dość prosta do ułożenia, więc jeśli trafimy na takiego gracza, może się okazać, że gra nie zostanie rozstrzygnięta. Co prawda twórcy i sami gracze próbują temu przeciwdziałać, wymyślając nowe ustawienia startowe dla kul, czy modyfikując zasady, jednak w podstawowej wersji gry, problem pozostaje.

Szczerze mówiąc, chciałbym napisać więcej o Abalone, ale nie ma o czym. Minimalistyczne, acz eleganckie wykonanie, prościutkie zasady, nie ma nad czym się rozwodzić. Nie ma tu specjalnych zdolności pionków, nie ma kart akcji, nie ma losowości. Cała głębia tej gry kryje się w umysłach graczy. To oni mogą zamienić rozgrywkę w nudne przetaczanie kulek, albo w taktyczne fajerwerki. Dla mnie Abalone, to takie małe szachy. I niech to służy za całe podsumowanie.

Wyjątkowo nie wystawiam oceny. Dlaczego? Posłużę się powyższym przykładem. Spróbujcie ocenić szachy. Albo GO. Dam tylko plusy i minusy.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Plusy:
+ proste zasady
+ wciągająca
+ liczy się taktyka gracza

Minusy:
- można dość łatwo doprowadzić do sytuacji patowej

Abalone Classic

Gatunek gry: logiczna
Wydawca: Rebel
Liczba graczy: 2 osoby
Czas gry: ok. 20 - 30 min.
Dopuszczalny wiek graczy: 7+
W pudełku:
  • plansza do gry
  • 28 kul (po 14 białych i czarnych)
  • instrukcja
Cena sugerowana producenta: 99,95 zł


blog comments powered by Disqus